Zduńska Wola dawniej i dziś

Sławomir Lepczyński

Aleksander Chwiłowicz

Ksiądz Aleksander Chwiłowicz

„Przeszedł do legendy jako zakonnik, kapłan pełen zaparcia się siebie, pełen gorliwości i oddania sprawie Bożej, jako – powszechnie mówiono – Szaleniec Boży” – ks Bolesław Majdak, Rektor Seminarium Duchownego w Zduńskiej Woli.

W cyklu Słupczanie nie mogę pominąć ks. Aleksandra Chwiłowicza, który jest nam mało znany, a tak zasłużony dla zgromadzenia polskich Orionistów.

Z księgi urodzeń naszego miasta z 1880 r. pod numerem 106 wyczytałem następujący zapis, który po przetłumaczeniu z jęz, rosyjskiego brzmi: ,, Działo sie to w mieście Słupca 26 czerwca /8 lipca/ 1880 r. o 6.00 po południu zjawiła się Marianna Dybowska sekretarka w Słupcy 31 lat mająca i Józef Dybalski 46 lat mający, oraz Józef Siwek robotnik 45 lat mający i przedstawili nam dziecię płci męskiej oświadczając, że ono urodziło się w Słupcy tego dnia o 8.00 rano z Anny Chwiłowicz mającej 32 lata.
Dziecięciu temu na chrzcie św. dano imię Aleksander, a chrzestnymi jego byli Andrzej Żelski i Józefa Ledóchowska, którzy złożyli podpisy przy akcie. /ks. Białkowski/

Życie małego Aleksandra było trudne. Dziecko nie miało podstawowych warunków rozwoju i bytu, ale rosło i rozwijało się normalnie, można powiedzieć, że Opatrzność Boża nad nim czuwała.

Matka w poszukiwaniu pracy wyjechała do Saratowa nad Wołgą, a synek został na wychowaniu u brata matki wuja Juliana. Już jako 10-13 – letni chłopiec musiał pilnować w polu pasących się krów i pomagać w różnych pracach w gospodarstwie. Nie marnował czasu, przeglądał książki, które znalazł w domu wuja, komentował ryciny z tych książek i za wszelką ceną chciał nauczyć się czytać. Do szkoły nie był posyłany, nie było na to warunków.

Lubił przewodzić grupie kolegów, występował przed nimi w charakterze kaznodziei lub księdza, co dobrze podglądał u miejscowego proboszcza w niedzielę. Szybko zdradzał swoje powołanie kapłańskie.

Z wiekiem stawał się coraz bardziej pobożny. Był zawsze konsekwentny i wytrwały w swoich działaniach. W 1892 roku został przygotowany do Pierwszej Komunii Św. Na ten dzień z niecierpliwością czekał i przeżył go głęboko.

W 14 roku życia wyruszył w podróż do matki za jej listowną zgodą. Chciał uczyć się w zakresie szkoły średniej, a następnie marzył o wstąpieniu do seminarium duchownego.

Jego marzenia spełniły się. Matka wystarała się o umieszczenie go gimnazjum przy międzynarodowym Kolegium rzymsko-katolickim, gdzie dyrektorem był Włoch Rafael Flock. Aleksander uczył się tam 7 lat i jednocześnie pracował, aby utrzymać się przy życiu. Zarobki matki, jako pomocy domowej były bardzo małe i nie wystarczały na podstawowe potrzeby jej i syna. Wiosną 1902 r. wrócił do kraju. Prawie całą drogę przeszedł pieszo lub jechał napotkanym wozem konnym. Jesienią tego roku dostał się do Seminarium Duchownego w Warszawie. Z powodów zdrowotnych po trzech latach nauki opuścił seminarium. Otrzymał tylko tonsurę i cztery święcenia mniejsze z rąk bp Kazimierza Ruszkiewicza. W latach studiów zawarł szereg przyjaźni, a szczególnie z rodziną Pietraszewskich, gdzie miał zawsze pewne oparcie.

W 1904 r. wrócił do Saratowa, a następnie został wysłany przez miejscowego prałata Jana Antonofa na Kaukaz, gdzie uczył młodzież i dzieci języka polskiego.

Niepokoił się o swoją przyszłość kapłańską, chciał uzyskać święcenia i zostać misjonarzem. W 1905 r. wyjechał do Włoch. Przeszedł nowicjat w Saviano Sul Cimino, pracował w instytucie ks. Orione na Monte Mario w Kolonii i pogłębiał wiedzę oraz znajomość języków obcych /między innymi hebrajskigo/ na Uniwersytecie Gregoriańskim, a następnie przebywał u Werbistów w Wiedniu.

W 1928 roku został wysłany przez księdza Orione do Stanów Zjednoczonych i rozpoczął pracę wśród Polonii w Chicago. Przez trzy lata pobytu nauczył się tam języka angielskiego.

Po powrocie do Włoch złożył śluby wieczyste oraz otrzymał z rąk orionisty biskupa Felice Gribellatiego w Wenecji święcenia kapłańskie. Był to już rok 1921.

Nadchodził czas wyjazdu do Polski, gdzie ks. Orione planował założenie placówki oriońskiej. Stało się to 29.01.1923 r. Ksiądz Chwiłowicz otrzymał pismo w celu rozwinięcia ideałów zgromadzenia na terenie Polski.

Cieszył się tym wyjazdem, który stał się faktem po 18 latach rozłąki z krajem ojczystym. . Nie zapomniał o rodzinnej Słupcy, gdzie zatrzymał się u krewnych. W kościele św. Wawrzyńca odprawił uroczystą mszę św. prymicyjną, którą dobrze pamiętają członkowie rodziny p. Jadwiga Bednarska, p. Marianna Kobiela i p. Zofia Witkowska.
Dla rodziny Józefa Chwiłowicza i swojego opiekuna wuja Juliana, któremu mówił po przyjeździe ,,bracie” przywiózł z Włoch dwa obrazy z błogosławieństwem Ojca św. Piusa XI na kilka pokoleń. Pamiątki te zaginęły podczas ostatniej wojny 1939-45.

Pragnieniem ks. Aleksandra było pracować w diecezji włocławskiej. Zgłosił więc do bpa Stanisława Zdzitowieckiego i otrzymał propozycję pracy w Zduńskiej Woli. Było to latem 1923 roku. Dostał nominację na wikariusza i zamieszkał przy kościele Wniebowzięcia NMP, gdzie proboszcze był ks. Jan Hewelka.

Rozpoczął swoją wielką heroiczną pracę misyjną. W byłym domu dla starców i na plebani zorganizował zakład wychowawczy dla kilkunastu chłopców, który powiększył się liczebnie i zyskiwał sympatyków. Ks. Chwiłowicz myślał o kupnie posesji i budowie zakładu z prawdziwego zdarzenia. W dniu 5 maja 1924 r. udało mu się nabyć za około 36000 zł, od państwa Salingów dom piętrowy – karczmę z pięcioma morgami ziemi. Dom rozbudował, a salę balową przerobił na kaplice.

Dziekan Sieradzki, ks. Walery Pogorzelski poświęcił kaplicę p. w. Świętej Trójcy i tak powstało nowe centrum religijne. Owoce pracy były znaczne, bo już w roku szkolnym 1926/27 dom liczył 220 uczniów, ks. Orione do pracy przysłał ks. Błażeja Morabattę. Zakład stał się jakby niższym seminarium duchownym. W zakładzie pracowali klerycy.

Ks. Chwiłowicz zaangażował też profesorów z gimnazjum miejskiego. Zaczęło funkcjonować wyższe seminarium, w latach 1925-28 studiowało 40 kleryków, z których 19 ksiądz Chwiłowicz wysłał na teologię do Tortony we Włoszech, a 4 otrzymało już święcenia kapłańskie w 1928 r.

W ciągu 5 lat pionierskiej pracy Ks. Aleksander Chwiłowicz zadbał również o rozwój gałęzi żeńskiej zgromadzenia, dla której wybudował w 1927 r. dom obok starego zakładu.

Siostry rozpoczęły pracę od prowadzenia kuchni i prania bielizny. W 1932 roku erygowano dla nich nowicjat, pozwalająca w ten sposób na ich kanoniczny byt w Polsce. Poczynił kroki także dla wydania czasopisma, które nazwał ,,Małe dzieło Boskiej Opatrzności”. Organ ten rozpoczęto wydawać w 1928 roku po wyjeździe ks. Chwiłowicza z kraju już na zawsze do Stanów Zjednoczonych dokąd był odwołany przez ks. Oriona jesienią tego roku.

Mając duże doświadczenie rozpoczął swoje dzieło na nowym gruncie ziemi amerykańskiej pośród biednych i potrzebujących pomocy. Był zdany na własną zaradność i przedsiębiorczość. W 1933 r. kupił 3-piętrowy dom z kawałkiem ziemi od ojców bernardynów w Jasper Indiana, który nazwał ,,Domem Opatrzności”. Znaleźli tam miejsce starzy i młodzi, biedni ludzie, Polacy i Amerykanie. Po dwóch latach pracy pionierskiej ks. Orione przysłał do pracy dwóch młodych kapłanów: Polaka i Włocha i tak powstała nowa placówka.

Ks. Chwiłowicz pracował w Jasper Indiana przez 22 lata. Miał do każdego życzliwy uśmiech, z każdym rozmawiał, każdemu starał się pomóc. Finansowo wspierał także zgromadzenie we Włoszech.

Jako 70-letni człowiek przeniósł się do Chicago i rozpoczął jeszcze pracę przy parafii św. Jakuba i świętych Męczenników. W tym czasie coraz częściej zapadał na zdrowiu. Dla większej opieki został zabrany do nowego zakładu w Bostonie, który wybudowali i prowadzili współbracia orioniści, gdzie 10 września 1967 r. zakończył swoje pracowite, pełne poświęcenia życie.

Pochowany został w Jasper Indiana. Ksiądz Rochard kardynał Cushing arcybiskup Bostonu w liście kondolencyjnym pisał: ,, Myślę, że najlepszym sposobem wyrażenia mojego współczucia księdzu będzie pamięć o ojcu Aleksandrze, gdy prześlę najpiękniejszą wiązankę duchową, którą mogę ofiarować, tj. mszę św. gregoriańską”.

Na zakończenie muszę także nadmienić, ż rodzina Chwiłowiczów wywodzi się z Wołynia. Nazwisko znane było też na Podolu, a w okresie panowania Jagiellonów rodzina przeniosła się do Wielkopolski. Obecnie mieszkają W Żarach, w Ostrowie Wielkopolskim, w Kleczewie, w Słupcy, w Młodojewie i w pobliskich Koszutach.

Osobiście odwiedziłem placówkę w Zduńskiej Woli, dom misyjny i Wyższe Seminarium Duchowne. Uderzyła mnie czystość zakładu, ład i porządek, troska o przybysza i serdeczna gościnność mieszkańców prowadzących placówkę. Podobne placówki jak w Zduńskiej Woli znajdują się jeszcze w Warszawie, Kaliszu, Kole, Włocławku, Izbicy Kujawskiej, Łożniewie, Rybnej, Malborku, Czułowie, Międzybrodziu, Wołominie, i w Zielenicach. Orioniści polscy prowadzą zakłady dla dzieci specjalnej troski, opiekę nad chorymi, misje, rekolekcje, duszpasterstwo parafialne. Prowincja polska ma swój nowicjat w Aninie /nowicjat sióstr znajduje się w Zalesiu górnym koło Warszawy.

O ,,Rozbójniku Chrystusa” księdzu Aleksandrze Chwiłowiczu bardzo ciekawą pracę napisał ks. Bolesław Majdak, która ukazała się drukiem w 1993 roku. Opracowanie to jest w posiadaniu pana Mariana Jareckiego.

W dniach 24-25 kwietnia Marian Jarecki jako członek Rady Krajowej Regionalnych Towarzystw Kultury uczestniczył w V Ogólnopolskim Forum Regionalistycznym w Zduńskiej Woli na temat ,,Młodzież i regionalizm”.

O tym spotkaniu pan Jarecki pisał w ,,Gazecie Słupeckiej”.
,,Kościołem Wyższego Seminarium był szczególnie zainteresowany ponieważ tu w 1924 roku powstała pierwsza świątynia orionistów w naszym kraju dzięki uczniowi ks. Alojzego Orione – ks. Aleksandrowi Chwiłowiczowi, który urodził się w Koszutach pod Słupcą.

 

Muzeum Oriońskie

NIECH BĘDZIE POCHWALONY JEZUS CHRYSTUS! - NASZ BÓG I KRÓL UKRZYŻOWANY.

Drodzy i życzliwi Państwo.

Swój pierwszy polski dom zakonny księża Orioniści założyli w Zduńskiej Woli w 1924 r. Rok wcześniej przybył do tego robotniczego, wielokulturowego, wielonarodowościowego i wielowyznaniowego miasta ks. Aleksander Chwiłowicz. Od tego czasu, gdy na Dom Boży przekształcono zakupioną, dawną karczmę wdowy Salingowej, księża Orioniści rozwijają tu swoją misyjną działalność, według oczekiwań ks. Chwiłowicza, który mówił, że "Gdzie diabeł tańcował, będzie Chrystus królował". W dniu 16 maja br. wyniesiony został na ołtarze bł. ks. Alojzy Orione, ten "Rozbójnik Boży", ojciec sierot, pocieszyciel strapionych i obrońca pokrzywdzonych.

Wielka radość, jaka zapanowała w związku z tym faktem wśród Orionistów w ich pierwszym polskim domu, w całym naszym kraju i na świecie, dała okazję do przygotowania dzisiejszej centralnej polskiej uroczystości dziękczynnej za kanonizację Św. ks. Orione w Zduńskiej Woli. W tym osiedlu i gnieździe świętych, jak mówił o naszym mieście Prymas Tysiąclecia - ks. kardynał Stefan Wyszyński. Tutaj urodził się Święty Maksymilian Maria Kolbe. Tu działali księża Błażej Marabotto, Mariusz Zanatta i błogosławiony Franciszek Drzewiecki. Uroczystość tę bracia w Polsce uważają za najważniejszą w historii ich zgromadzenia od chwili utworzenia ich pierwszego domu zakonnego w naszej Ojczyźnie.

W związku z tą uroczystością Zduńska Wola gości Prymasa Polski Kardynała Józefa Glempa wraz z przedstawicielami Episkopatu Polski oraz z duchowieństwem polskim i wiernymi z różnych stron kraju i świata. Przybyli dostojnicy zakonni z Domu Generalnego zakonu oriońskiego we Włoszech oraz z rozsianych po świecie ośrodków misyjnych zgromadzenia.

Dla upamiętnienia świętej pracy braci z ubogimi, ułomnymi, bezdomnymi, odepchniętymi, opuszczonymi i poniżonymi otwieramy dziś Muzeum Dziejów Zgromadzenia Księży Orionistów w Polsce. Ekspozycję muzealną przygotowało w całości Muzeum Historii Miasta Zduńska Wola w darze za dobro przekazane przez brać oriońską naszemu środowisku, w kraju, jak i na całym świecie. Tak więc marzenia księdza Mariana Klisia, od wielu lat gorącego orędownika powstania tego muzeum, spełniają się.

Otwarciu muzeum towarzyszy inauguracja działalności Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Zgromadzenia Księży Orionistów w Polsce tymczasem przygarniętego pod opiekuńcze skrzydła Towarzystwa Przyjaciół Zduńskiej Woli i naszego muzeum miejskiego. Towarzystwo to jako najważniejsze, najpilniejsze zadanie na najbliższy czas postawiło sobie za cel zabiegać o plac przy ulicy Cichej na powstanie pomnika "Spotkanie Naszych Świętych - Alojzego Orione i Maksymiliana Kolbego".

Natomiast Towarzystwo Przyjaciół Zduńskiej Woli wraz z muzeum miejskim z tej okazji wprowadza do Galerii Niepospolitych Zduńskowolan postacie kolejnych Orionistów. Po ks. A. Chwiłowiczu, wprowadzonym już w 1995 r. i w czerwcu 2004 r. ks. Leszku Wojtysiu, są to bł. ks. Franciszek Drzewiecki, ks. Błażej Marabotto i ks. Bolesław Majdak. W czerwcu przyszłego roku do galerii wprowadzony zostanie ks. Marian Kliś.

Mamy nadzieję, że zaproponowany scenariusz wystawy, którą rozpoczyna symboliczna łódź-krosno z masztem-krzyżem, wpływająca z dobrem oriońskim jak chleb w 1923 r. do Zduńskiej Woli, poprzez nić życia przechodzi do rąk małego chłopca, syna brukarza z Pontecurone, klęczącego przy pracy na fragmencie wybrukowanej ulicy i przemieniającego się w Świętego, przeniesie nas za sprawą oglądanych w tle pamiątek w świat dzieła tego odważnego, pokornego i mocnego ojca ubogich oraz dobroczyńcy cierpiącej i opuszczonej ludzkości. A zarazem pozwoli pomyśleć o współczesnych dzieciach z ulic, ciemnych zaułków, wiosek i osiedli "zabitych deskami".

Tylu z nimi bezdomnych, kalekich, ułomnych potrzebuje jeszcze pomocy w otaczającym nas świecie. Droga, najważniejszy symbol i element ekspozycji, nawiązująca do losów naszego życia i naszych częstych wyborów na skróty, przypomina, że tylko Bóg zna wszystkie nasze ścieżki, wyznacza cel i kierunek i że świętość i bohaterstwo idą tą samą drogą, ale iść za nimi niełatwo. Pokorna praca Orionistów ukazuje poprzez przypomniane w muzeum pamiątki, że z opieką i pomocą można i trzeba iść najdalej. Zatem muzeum to ma być przede wszystkim przypomnieniem o potrzebie niesienia zawsze i wszędzie dobra. Można to robić, tak jak od lat czynią to skuteczni i radośni Orioniści.

Eksponaty dotyczące Założyciela m.in. Jego alba oraz początków Orionistów polskich wzbogaca kolekcja relikwiarzy kilkudziesięciu świętych, a także przedmioty kultu religijnego - m.in. XVII-wieczne naczynia liturgiczne, ornaty i różańce. Eksponowane są także zbiory dotyczące Ojca Świętego oraz Sekretarza Episkopatu Polski śp. arcybiskupa Bronisława Dąbrowskiego. Ważną część muzeum stanowią prace historyczne znakomitego kronikarza i historyka dziejów zgromadzenia, ks. dr Bolesława Majdaka, jak również pamiątki ukazujące pracę ks. Leszka Wojtysia, współczesnego "świętego", z naszych ulic zbierającego z piątym rozrusznikiem serca swoich "Aniołków".

Stworzone przez niego schronisko dla bezdomnych obchodzi właśnie jubileusz 10-lecia istnienia. W prezentacji muzealnej sygnalizowana jest też bogata kolekcja walorów falerystycznych, numizmatycznych i filatelistycznych pozyskana od księży - kolekcjonerów spośród rodziny oriońskiej. Jej tematyka dotyczy Św. Maksymiliana Kolbe, Św. Alojzego Orione, Papieża Jana Pawła II. Obecnie synowie Małego Dzieła Boskiej Opatrzności swą działalność prowadzą w blisko dwudziestu krajowych placówkach oraz w kilkuset domach pracy zakonnej istniejących na wszystkich kontynentach. Część ekspozycji muzealnej ukazuje tę trudną pracę m.in. w Kenii, na Madagaskarze, w Meksyku, Argentynie, Brazylii, Urugwaju, Australii, Białorusi czy na Ukrainie. Etnograficzne zbiory z tak odległych stron po raz pierwszy na stałej wystawie można oglądać w naszym mieście.

Dziękując i polecając Bogu wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do powstania tego muzeum, prosimy o modlitwę, kolejne dary rzeczowe i finansowe. Pora już myśleć o dodatkowej przestrzeni muzealnej. Dołóżmy własną cegiełkę naszym życiem i pracą, abyśmy mieli zawsze powody do dumy z eksponowania świętej pracy braci Orionistów z ubogimi, ułomnymi, bezdomnymi, odepchniętymi, opuszczonymi i poniżony-mi. W chwili otwarcia tego niezwykłego muzeum, wierząc w dalszą, pomyślną drogę jego rozwoju, zawołajmy za Założycielem zgromadzenia: "Ave Maria, odwagi i naprzód".

ks. Marian Kliś fDP
Opiekun Muzeum

Gustaw Manitius

Gustaw Manitius (ur. 7 lutego 1880 w Konstantynowie Łódzkim – zm. prawdopodobnie 28/29 stycznia 1940 w Poznaniu), duchowny ewangelicko-augsburski, organizator polskiego życia ewangelickiego w Wielkopolsce i na Pomorzu, senior diecezji wielkopolskiej, męczennik II wojny światowej.

Był synem pastora ks. Zygmunta Ottona Manitiusa i Zofii z d. Ehlert oraz wnukiem ks. Karola Gustawa Manitiusa, generalnego superintendenta Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Warszawie. Po ukończeniu gimnazjum w Łodzi, w latach 1901-1906 studiował teologię na uniwersytecie w Dorpacie, gdzie był współzałożycielem Koła Teologów Polskich. Ordynowany na duchownego 10 lutego 1907 w Warszawie.

Był kolejno wikariuszem w parafii Świętej Trójcy w Łodzi (1907-1909), w Lipnie, Osówce (w 1909) i następnie w parafii ewangelicko-augsburskiej w Zduńskiej Woli, gdzie w 1910 został mianowany administratorem, a w 1911 został wybrany proboszczem. Podlegał mu filialny zbór w Łasku, zaś w latach 1920-1922 dodatkowo zarządzał parafią w Wieluniu.

Podczas I wojny światowej organizował pomoc dla społeczeństwa miasta i współdziałał w procesie polonizacji szkolnictwa, wykładając religię ewangelicką i historię w gimnazjum im. Kazimierza Wielkiego. Zaangażowany w życie lokalne, jako radny miejski należał do inicjatorów niezrealizowanego projektu budowy linii tramwajowej do Łodzi. W 1923 został poświęcony parafialny dom starców.

Został wybrany proboszczem polskiego zboru ewangelicko-augsburskiego (od 1937 - parafii) w Poznaniu, który objął 31 października 1924. Nabożeństwa były odprawiane w kościele staroluterańskim. W 1925 współdziałał w organizowaniu filialnego zboru w Lesznie. W latach 1924-1929 wchodził w skład komitetu redakcyjnego tygodnika "Głos Ewangelicki" wydawanego w Warszawie.

Od końca lat 20. XX w. był seniorem diecezji poznańsko-pomorskiej - zwierzchnikiem polskich parafii ewangelickich w województwach poznańskim i pomorskim, w 1931 był współzałożycielem zboru w Gdyni. Okresowo pełnił funkcje administratora polskich zborów w Bydgoszczy i w Toruniu, a w 1939 zboru Ostrzeszów-Pawłów. W 1937 został seniorem nowo powstałej diecezji wielkopolskiej i członkiem synodu. Mieszkał przy ul. Siemiradzkiego 8 (obecnie nr 7). W czasie jego urzędowania ewangelickimi kapelanami wojskowymi w Poznaniu byli ks. Józef Mamica, a następnie ks. Karol Świtalski.

Podczas II wojny światowej 9 października 1939 został aresztowany przez gestapo wraz z innymi działaczami Polskiego Związku Zachodniego w Poznaniu i osadzony w więzieniu przy ul. Młyńskiej, a od grudnia w Forcie VII, gdzie został zamordowany przez pijanych strażników prawdopodobnie w nocy 28/29 stycznia 1940. Miejsce pochówku pozostaje nieznane - może to być mogiła zbiorowa na Cmentarzu Górczyńskim w Poznaniu, gdzie grzebano bezimienne ofiary tego miejsca kaźni.

Był żonaty z Marią z d. Kleindienst (zm. 1966 w Gdańsku), córką pastora w Płocku. Mieli synów: Jana (1911-1996, profesor AGH w Krakowie); Leona (ur. 1914) i Zdzisława (1922-1986, docent Politechniki Gdańskiej). W Poznaniu został uczczony w 1953 poprzez umieszczenie tablicy pamiątkowej w kaplicy ewangelicko-augsburskiej (obecnie w nowym kościele Łaski Bożej przy ul. Obozowej) oraz w 2000 poprzez nadanie jego imienia parkowi przy ul. Grunwaldzkiej, gdzie ponadto w 2002 został odsłonięty głaz pamiątkowy zaprojektowany przez prof. Władysława Wróblewskiego.

Ignacy August Boerner

Ignacy August Boerner (ur. 11 sierpnia 1875 w Zduńskiej Woli, zm. 12 kwietnia 1933 w Warszawie) – inżynier mechanik, pułkownik dyplomowany Wojska Polskiego, działacz niepodległościowy, członek PPS, bliski współpracownik Józefa Piłsudskiego, minister poczt i telegrafów w kilku rządach II RP.

Był synem Edwarda Ignacego, proboszcza ewangelickiego w Zduńskiej Woli i Kaliszu oraz Marii z Rauhów. W 1895 ukończył Męskie Gimnazjum Klasyczne w Kaliszu, gdzie brał udział w działalności tajnych młodzieżowych kółek samokształceniowych. Następnie podjął studia na Politechnice w Darmstadt, które ukończył w 1902. W czasie studiów wstąpił do PPS.

W 1903 podjął pracę na stanowisku inżyniera i szefa oddziału mechanicznego w Zakładach Ostrowieckich. Tam objął kierownictwo lokalnego komitetu PPS, przekształconego następnie w Ostrowiecki Komitet Robotniczy (OKR). Boerner działał pod pseudonimem Emil. W 1905 organizował wystąpienia robotnicze w Ostrowcu Świętokrzyskim, których kulminacją było proklamowanie 27 grudnia 1905 Republiki Ostrowieckiej.

Władzę w Republice sprawował Komitet Rewolucyjny z Boernerem na czele. W późniejszym okresie nazywano go "prezydentem Republiki Ostrowieckiej". W połowie stycznia 1906, po wkroczeniu do miasta wojsk rosyjskich, przedostał się do Galicji, osiadł we Lwowie i włączył się w działalność Związku Walki Czynnej (ZWC).

W 1914 wstąpił do Legionów Polskich. 6 sierpnia wymaszerował z Krakowa w składzie 2 plutonu 1 Kompanii Kadrowej. Internowany w Benjaminowie. Był członkiem Polskiej Organizacji Wojskowej (komendantem Okręgu Radomskiego POW). Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości służył w Wojsku Polskim. Był między innymi oficerem Oddziału II Sztabu Generalnego i attaché wojskowym w Moskwie 1923-24 po powrocie z Moskwy zostaje przydzielony do 6 Pułku Saperów. Od 1 listopada 1924 był słuchaczem Kursu Doszkolenia w Wyższej Szkole Wojennej w Warszawie.

Z dniem 15 października 1925, po ukończeniu kursu i otrzymaniu dyplomu naukowego oficera Sztabu Generalnego, został przydzielony do Inspektoratu Armii Nr II w Warszawie na stanowisko 2 referenta. Następnie objął dowództwo 5 pułku saperów w Krakowie i sprawował je do 1928, kiedy to został przeniesiony do Rezerwy Kadrowej Saperów z jednoczesnym wykonywaniem obowiązków w Ministerstwie Przemysłu i Handlu. Z dniem 31 marca 1929 zostaje przeniesiony w stan spoczynku.

W 1929 został ministrem poczt i telegrafów w rządzie Kazimierza Świtalskiego. Pozostawał nim do grudnia 1930 w kolejnych rządach: Kazimierza Bartla, Walerego Sławka i Józefa Piłsudskiego. Od 4 grudnia 1931 do 13 kwietnia 1932 był ponownie ministrem w drugim rządzie Sławka i w rządzie Prystora.

W III kadencji był posłem na Sejm i należał do klubu Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem.

Jego bratem był prawnik i działacz niepodległościowy Władysław Boerner, a kuzynem historyk Zygmunt Lorentz. Od jego nazwiska nosi nazwę rejon dzielnicy Bemowo w Warszawie – Boernerowo.

 

Awanse

  • major - ze starszeństwem od 1.4.1920[10]
  • podpułkownik- ze starszeństwem od 1.06.1919[11]
  • pułkownik - ze starszeństwem z 1 stycznia 1928 i 4. lokatą w korpusie inżynierów i saperów[12]

Ordery i odznaczenia

  • Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari Nr 4942
  • Wielka Wstęga Orderu Odrodzenia Polski
  • Krzyż Niepodległości z Mieczami
  • Krzyż Walecznych – dwukrotnie
  • Krzyż Zasługi Wojsk Litwy Środkowej
  • Złoty Krzyż Zasługi

Rokossowski Kazimierz

Rokossowski Kazimierz (1876-?) Sejm Poseł I kadencji 1922-27. Komisje Członek Komisji Administracyjnej, K. Rolnej oraz Zdrowia Publicznego. Ur. 02.03.1876, Załubice, pow. Radzymin. Zm. - brak danych. Rodzina żona: Helena z Kokczyńskich; syn: Andrzej, córka: Anna.

Działalność 1894 zesłany na Sybir za nielegalną działalność w gimnazjum. Po odbyciu kary studia prawnicze w Kazaniu i Petersburgu. Po powrocie zamieszkał w Będzinie, gdzie otworzł kancelarię adwokacką. Po I wojnie światowej osiedlił się w Zduńskiej Woli. Był wybierany do rady miejskiej i sejmiku powiatowego w Sieradzu.

Ostatnie wiadomości, jakie posiadamy o znanym, przedwojennym, zduńskowolskim rejencie, chadeckim działaczu społecznym i politycznym oraz radnym naszej Rady Miejskiej i Sejmiku Powiatowego w Sieradzu Kazimierzu Rokossowskim herbu Glaubicz pochodzą z 1935 r. Był on wtedy działaczem powiatowego BBWR. Ale znany jest przede wszystkim jako poseł do parlamentu II RP w pierwszej jego kadencji w latach 1922-1927. Był on, o czym wie niewielu zduńskowolan, krewnym niechlubnej pamięci marszałka Konstantego Rokossowskiego, wywodzącego się ze starej, szlacheckiej rodziny Rokossowskich herbu Glaubicz z Wielkopolski, a którego pochowano w 1968 r. w murach Kremla, jako wybitnie zasłużonego dla ZSRR. Czy powojenna działalność Konstantego, tępiącego zażarcie przedwojennych działaczy niepodległościowych, dosięgła też członków jego rodziny?

Wiadomo, że Kazimierz Rokossowski w naszej parafii WNMP zgłosił, stawiając się wówczas ze swym szwagrem Marcelim Kokczyńskim-właścicielem majątku w pobliskich Świerzynach-urodzenie się 12 października 1917 r. w Będzinie córki czworga imion, Anny Hanny Marii Antoniny Rokossowskiej. Matką dziewczynki i żoną Kazimierza była wtedy 32-letnia Helena z Kokczyńskich. Córkę Rokossowskich nazywano również Basią. W czasie II wojny światowej działała ona w sekcji sanitarnej Wojskowej Służby Kobiet na terenie naszego miasta i gminy Zapolice. Prawdopodobnie była już wtedy żoną Bolesława Kolasińskiego ps. "Lesław"-dowódcy oddziału AK we wsi Piaski.

Kazimierz Rokossowski miał również syna Andrzeja, który urodził się przed 1914 r. Ukończył on przed wojną zduńskowolskie gimnazjum i został po studiach sędzią w Warszawie. W czasie okupacji spotkał go w stolicy jeden z sędziwych dziś zduńskowolan, Włodzimierz Truszkowski, z którym uczył się w naszym gimnazjum.

Młody Rokossowski ukrywał się już wtedy pod zmienionym nazwiskiem. Po wojnie nikt nie pamięta, aby Kazimierz i Andrzej Rokossowscy pojawili się w Zduńskiej Woli czy w Zapolicach, w których rodzina zamieszkiwała tuż przed wojną, w tzw. "domu kata", który spłonął w latach 70-tych ubiegłego wieku. Czy ojciec z synem zginęli z rąk hitlerowskich, czy sowieckich oprawców w czasie wojny, czy tuż po niej?

Mało prawdopodobne jest, aby obaj zmarli naturalną śmiercią przed wojną lub podczas niej, mieli normalny pogrzeb i nikt by o tym nie pamiętał. Żona Kazimierza, która jeszcze po wojnie mieszkała w ich pięknym, drewnianym, leśnym domu w Zapolicach, nigdy nikomu nie powiedziała, jaki los spotkał jej najdroższych. Czyżby sama mogła nie wiedzieć? Córka Kazimierza po wojnie mieszkała w Warszawie.

O późniejszych jej losach nadal też nic nie wiadomo. Prawdopodobnie wychowywała adoptowane dzieci. Wiemy, że Kazimierz Rokossowski, urodzony 2 marca 1876 r. w Załubicach, w powiecie radzymińskim, za nielegalną działalność w gimnazjum został w 1894 r. zesłany na Sybir. Po odbyciu kary studiował prawo w Kazaniu i Petersburgu. Do Królestwa Polskiego powrócił po wielu staraniach i zamieszkał w Będzinie, gdzie otworzył kancelarię adwokacką. Tam ożenił się z Heleną Kokczyńską.

Po I wojnie światowej przybył do Zduńskiej Woli z rodziną z Warszawy. Miał tu prawdopodobnie siostrę, Marię, która była żoną właściciela znanej zduńskowolskiej apteki, Józefa Szaniawskiego. Prawdopodobnie ich bliskim krewnym był zmarły w styczniu 1907 r. w wielu 44 lat proboszcz parafii w Strońsku, ks. Bronisław Rokossowski, a także Lucjan Rokossowski, właściciel majątku Choszczewo k. Szadku. Synowie Lucjana, Wacław i Adam, prawdopodobnie ukończyli to samo zduńskowolskie gimnazjum, co syn Kazimierza, Andrzej. Adam jeszcze przed wojną został aktorem, a później mieszkał w Bielsku Białej. Kto zechce dopomóc ustalić co stało się z Kazimierzem i Andrzejem Rokossowskimi? Gdzie mają swoje groby?

Ks. prałat Kazimierz Chłopecki

Z wizytą u ks. prałata Kazimierza Chłopeckiego

Byli działacze pierwszej zduńskowolskiej „Solidarności” oraz przedstawiciele Jednostki Strzeleckiej 4040 im. płk. I. Boernera w Zduńskiej Woli, odwiedzili ks. prałata Kazimierza Chłopeckiego. Były proboszcz parafii WNMP w Zduńskiej Woli, który od 2001 r. przebywa w Domu Pomocy Społecznej w Kole.

Ks. Chłopecki jako podopieczny, mimo podeszłego wieku pełni w dalszym ciągu rolę Kapelana Domu Pomocy Społecznej. W czasie sobotniej wizyty zduńskowolan, ks. Chłopecki odprawił mszę św. w intencji zmarłego niedawno działacz zduńskowolskiej opozycji, Zenona Borowskiego.

W trakcie spotkania nie zabrakło wspomnień związanych z pobytem księdza w Zduńskiej Woli. Ks. Chłopecki dziękując za odwiedziny, zaprosił zduńskowolan na swój jubileusz 60-lecia kapłaństwa, który jest planowany na czerwiec bieżącego roku.

Przypomnijmy, że ks. Prałat Kazimierz Chłopecki w latach 1963-1968 był wikariuszem w parafii WNMP w Zduńskiej Woli, a następnie w latach 1976-1990 pełnił funkcję proboszcza. Był członkiem i kapelanem zduńskowolskiej „Solidarności”. Razem z działaczką NSZZ „Solidarność” Grażyną Barton prowadził Ośrodek Pomocy dla rodzin internowanych i osób zwalnianych z pracy.

Dzięki wysiłkowi ks. Chłopeckiego postał Ośrodek Pamięci Św. M. M. Kolbe. Również za jego posługi kapłańskiej w 1988 r., władze miejskie, przekazała notarialnie budynek, w którym przyszedł na świat Rajmund Kolbe parafii WNMP. W 1990 roku został przeniesiony na stanowisko proboszcza do parafii Podwyższenia Krzyża Pańskiego w Kole.

 

ks. Kazimierz Chłopecki – kapelan Jego Świątobliwości
ur. 11 XI 1926, w. 20 VI 1954
emerytura od 2001
Dom Pomocy Społecznej – kapelan
ul. Poniatowskiego 21, 62-600 Koło
tel.: 63 272 00 35

 

 

stop view
/
      ozio gallery by joomla.it