W dobie koronawirusa

W dobie koronawirusa,
czyli jak to dawniej u nas bywało z epidemiami

 


Szpital miejski

 

Zduńska Wola jak i cała centralna Polska na przełomie XVIII i XIX wieku nawiedzana była przez różnego rodzaju epidemie i klęski żywiołowe. Szczególnie, na zdrowie i kondycję społeczności wpływ miały częste wojny stąd zapewne powiedzenie „jak nie urok, to przemarsz wojsk”. W latach 1709-1711 w Sieradzkiem i Kaliskiem szalała epidemia dżumy, określana mianem łożnicy lub morowym powietrzem. Dżuma objawia się plamistą wysypką o zabarwieniu niebieskim lub czarnym, wysoką temperaturą oraz dreszczami.

Kolejne jej fale przechodziły w latach 1730 i 1793. Starając się zapobiegać jej rozprzestrzenianiu okadzano izby proszkiem z siarki i oraz dymem z palonych szyszek sosny, świerku i jagód jałowca. W latach 1795-1799 zawitała na nasze ziemie epidemia ospy. Aby się przed nią uchronić ludność uciekała do okolicznych lasów lub organizując pielgrzymki do miejsc świętych.

W 1811 roku Zduńską Wolę nawiedziła klęska nieurodzaju i głód. Zdesperowana ludność jadła wszystko, co tylko dało się przełknąć i w efekcie wybuchła epidemia czerwonki. W następnym roku  wojska napoleońskie przyniosły w nasze okolice epidemię duru plamistego. Chcąc ograniczyć rozprzestrzenianie się tych groźnych, epidemicznych chorób Rada Ogólna Lekarska  Księstwa Warszawskiego wprowadziła od 1811 roku obowiązkowe szczepienia przeciwko ospie. W Zduńskiej Woli i okolicach szczepienia rozpoczęły się około 1819 r.

W kolejnych latach na zdrowie i długość życia mieszkańców miasta fabrycznego Zduńskiej Woli wpływ miały pojawiające się falami epidemie cholery. Pociągały one za sobą najwięcej ofiar i powodowały spadek liczby mieszkańców i ograniczały rozwój gospodarczy miasta. O zbliżającej się epidemii najczęściej informowano z ambon oraz przy pomocy rozlepianych w miejscach publicznych plakatów.  W Królestwie Polskim cholera pojawiła się w latach 1830/31, 1848/1849, 1852/1855, 1866/1867 i 1870 roku. W łódzkim okręgu przemysłowym występowała w latach 1831-38, 1846-58 i 1866-1872. Do Zduńskiej Woli epidemia dotarła w 1831 roku i trwała z różnymi nasileniami do 1837 roku.

Kolejna fala cholery przeszła przez miasto pomiędzy lipcem a październikiem 1852 roku. Jednymi ze skutków fali zachorowań była duża ilość pozbawionych środków do życia wdów i dzieci. Zmarł nawet lekarz powiatowy dr Oktawian Rybicki. W wyniku powracających fal epidemii ludność Zduńskiej Woli zmniejszyła się z około 6000 do 4529 osób. W roku 1866 roku śmiertelność wśród zarażonych wynosiła 55%. Z 614 chorych nie przeżyło 336.

Walczący z zarazą lekarz miejski dr Czajczyński ogłosił nawet w czasopiśmie „Klinika” specjalny artykuł pt. „Korespondencja ze Zduńskiej Woli” o cholerze gdzie określił ognisko choroby w Zduńskiej Woli jako najgroźniejsze w całym Królestwie Polskim. Na polecenie Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych zorganizowano w mieście tymczasowy szpital dla zarażonych. Mieścił się on w wynajętym na ten cel prywatnym domu u zbiegu ulic Belwederskiej i Piwnej. Jego wyposażenie stanowiły zaledwie cztery łóżka, kilka sienników, poduszki, wanna, ręczniki i świece.

 

 

Poza cholerą Zduńską Wolę przez cały XIX i początek XX wieku nawiedzały też regularnie epidemie czerwonki, duru brzusznego. Ich intensywność była chyba tak duża, że jaglica, szkarlatyna czy też gruźlica nie były określane, jako poważny problem epidemiczny. Poważnym za to problemem były szerzące się choroby weneryczne, których zwalczanie należało do zasadniczych obowiązków lekarza obwodowego. Bliskość siedzib ludzkich i pomieszczeń, w których przetrzymywano zwierzęta skutkowała szerzeniem się chorób odzwierzęcych. We latach 1834 i 1837 w województwie kaliskim panowała epidemia wąglika.

W 1899 roku w Zduńskiej Woli wybuchły epidemie duru brzusznego, plamistego i szkarlatyny oraz ponownie ospy. Zaobserwowano również wzmożoną zachorowalność na dyfteryt. W latach 1904-1906 zaobserwowano wzrost zachorowań na choroby zakaźne wieku dziecięcego. W 1904 roku przez miasto przetoczyły się epidemie dyfterytu, czerwonki i szkarlatyny. Starając się zapobiegać chorobom zakaźnym przewodu pokarmowego w 1912 roku Zduńska Wola zainwestowała w urządzenie do odkażania ulic i placów oraz, aby zapobiegać durowi brzusznemu wśród młodzieży zakupiono dla szkół filtry i kadzie na przegotowaną wodę. W latach 1901-1913 prowadzono w Zduńskiej Woli akcję szczepień przeciwko tej chorobie. Koszt szczepionek pokryty został z kasy miasta.

Z powodu zniesienia obowiązku szczepień przeciwko ospie i co za tym szło spadkowi zaszczepionych, kolejna fala epidemii tej choroby nawiedziła miasto i okolice w roku 1910 powracając, na szczęście coraz rzadziej, do roku 1912. Rzeczy osobiste po zmarłych na ospę palono.

Poza wymienionymi powyżej chorobami istotny dla mieszkańców problem stanowiły choroby weneryczne. Zapadalność na kiłę stale się podnosiła, aby w 1910 roku objąć około 0, 5% populacji. Profilaktyka zapobiegania tego typu chorób polegała na rejestracji prostytutek i poddawaniu ich stałej kontroli lekarskiej w czynnej 2 dni w tygodniu przychodni miejskiej. W razie potrzeby osoby zarażone kierowane były do Sieradza do szpitala św. Józefa, gdzie leczono je razem z pacjentami internistycznymi. Duża liczba zarażonych pochodzących ze Zduńskiej Woli skłoniła w 1896 roku władze miejskie do zakupu sprzętu lekarskiego niezbędnego do okresowej kontroli pacjentek zagrożonych tego typu chorobami.

 


Szpitalik przeciw weneryczny w Zduńskiej Woli, obecnie budynek Urzędu Miasta Zduńska Wola.
W latach ’60 i ’70 XX w. Wydział Zdrowia Urzędu Miasta Zduńska Wola.
Pocztówka z 1969 r. Fot. barwna. K. Kaczyński.

 

Był to początek pierwszej w mieście specjalistycznej przychodni zajmującej się leczeniem chorób wenerycznych. W oparciu o nowe rozporządzenia władz Królestwa Polskiego magistrat Zduńskiej Woli wynajął w 1908 roku pomieszczenia w prywatnym domu przy ul. Belwederskiej 11 (obecnie Złotnickiego 12). Lekarz miejski zamówił wyposażenie tej specjalistycznej lecznicy: kwas karbolowy, watę, jodoform, bandaże, plastry, ręczniki i bieliznę pościelową na jedno łóżko. Zgłosił także zapotrzebowanie na strażnika, którego rolą byłoby doprowadzanie opornych na przymusowe leczenie.

Poradnia czynna była w środy i soboty. Obok niej przygotowano pomieszczenia na miejskie prosektorium oraz izbę chorych niewiadomego pochodzenia i izolatorium dla podejrzanych na ostre choroby zakaźne. W okresie I wojny światowej do najgroźniejszych chorób epidemicznych szerzących się w Zduńskiej Woli i jej okolicach należały dur plamisty i brzuszny. W związku z tym zorganizowano zaszczepienia przeciwko niemu i profilaktycznie cholerze. Zwalczaniu epidemii służył też założony w latach wojny punkt dezynfekcyjny i łaźnia urządzone w pomieszczeniach po „Bani” mieszczącej się w budynku na tzw. „Górkach”.

 


„Bania” później łaźnie dla chorych, następnie szkoła specjalna. Przełom lat 60/70 XX w.

 

Złe odżywianie było przyczyną szerzenia się w mieście gruźlicy. W celu leczenia chorych magistrat wynajął w podzduńskowolskich Porębach cztery domy urządzając w nich sezonowe, dwumiesięczne sanatorium przyjmujące w turnusie od 30 do 40 chorych. W początkach 1915 roku zorganizowano w Zduńskiej Woli pierwszy szpital, mieszczący się w wynajmowanym, trzypiętrowym budynku przy ulicy Złotnickiego (obecnie J. Dąbrowskiego 15). Parter i I piętro zajmowali zwyczajni lokatorzy natomiast na II piętrze zorganizowano oddział wewnętrzny, a na III zakaźny. Szpital posiadał 30 łóżek.

 


Pierwszy szpital wielooddziałowy ul. Dąbrowskiego 15, lata ’70 XX w.

 

Szczęśliwie w latach 1918-1920 nie odnotowano w Zduńskiej Woli przypadków grypy „hiszpanki” oraz szerzącej się w Łódzkiem śpiączki epidemicznej, czyli wirusowego zapalenia mózgu. W latach 1919-1934 mieszkańcy chorowali przede wszystkim na dur brzuszny i plamisty, czerwonkę oraz gruźlicę. Zdarzały się przypadki zachorowań na płonicę i błonicę. W listopadzie 1932 roku z powodu szkarlatyny zamknięto 3 szkoły.

W miarę wzrostu świadomości mieszkańców i coraz lepszej organizacji opieki medycznej częste w XIX wieku epidemie chorób zakaźnych zaczęły powoli odchodzić w zapomnienie. Miejmy nadzieję, że i obecna niedługo stanie się jedynie złym wspomnieniem, z którego wyciągniemy wnioski na przyszłość.

Tomasz Polkowski