Gotwald Hilary

phm. Hilary Gotwald (1908-1945) został pierwszym komendantem obecnego Hufca Zduńska Wola, kiedy w 1935 roku Komenda Chorągwi Harcerzy Łódź postanowiła wyłączyć drużyny harcerskie w Hufcu Łask i powołać 1 stycznia 1936 roku samodzielny Hufiec Harcerzy w Zduńskiej Woli. Poprzednio pełnił funkcję zastępcy komendanta Hufca Łask oraz drużynowego III i V drużyny harcerzy w Zduńskiej Woli.

 


dh. Hilary Gotwald, drużynowy V-tej Drużyny Rzemieślniczej
im. ks. Józefa Poniatowskiego

 

W 1937 roku został przeniesiony przez Komendę Chorągwi Harcerzy Łodzi do pracy w chorągwi w wydziale statystyki. Jednak w związku z wybuchem II wojny światowej druh Hilary został wcielony do Armii Łódź i przerwał pracę w Komendzie Chorągwi Łodzi. W trakcie wojny uczestniczył w obronie kraju na linii rzeki Warty. Przynależał również do harcerskiej grupy walczącej, jednak doszło do jego aresztowania 7 marca 1942 roku. Z aresztu wysłany został do więzienia, a następnie do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Zmarł w 1945 roku, podczas bombardowania niemieckiego statku Cap Arkona przez wojska brytyjskie.

 


dh. phm. Hilary Gotwald z bratem Mieczysławem, po pochodzie, 3 maja 1933r, Zduńska Wola

 

Druh Hilary posiadał zmysł organizacyjny, a praca w harcerstwie już na wczesnych etapach jego skautowej wędrówki stała się dla niego pasją życiową. Zawsze myślał przyszłościowo i od razu podejmował działania, by naprawić dany problem. We wczesnych latach swojej pracy, jako drużynowego martwił go fakt, że chłopcy po ukończeniu szkoły powszechnej często przerywali swoją przygodę z harcerstwem.

 


Czwarty z przodu to Hilary Gotwald, 1937r, Zduńska Wola

 

Postanowił więc stworzyć w Zduńskiej Woli pierwszą męską drużynę pozaszkolną. Przez lata pracy jako pierwszy komendant Hufca Zduńska Wola pracował, by zapewnić swoim harcerzom jak najlepsze warunki: uzyskał lokal, który był ówczesną Komendą Hufca, wraz ze swoją drużyną pracował przy powstaniu sklepiku harcerskiego – „Czuj-Czynu” oraz zorganizował wiele wydarzeń skautowych na terenie województwa łódzkiego. Nawet kiedy został powołany do wojska nie przestał szerzyć harcerskich wartości i aktywnie działał w „Szarych Szeregach”. Swoją pracowitością oraz harcerskim duchem przez wiele lat zarażał innych harcerzy i jesteśmy dumni, że mogliśmy go wybrać jako swojego patrona.

 


 

Okrutny plan czy pomyłka? Kulisy śmierci phm. Hilarego Gotwalda na Cap Arcona 3 maja 1945 roku.

Mało kto wie, że podczas strasznej tragedii jaka rozegrała się w maju 1945, tuż przed zakończeniem II wojny światowej na statku Cap Arona zginęło kilka tysięcy osób, głównie więźniów obozów koncentracyjnych. Hitlerowcy chcieli ich zamordować, aby ukryć przed aliantami zbrodnie wojenne. 5 maja o godzinie 14 w siedzibie hufca ZHP przy ul. Złotnickiego 23 w Zduńskiej Woli odbędzie się spotkanie dla miłośników, koneserów historii i nie tylko. Także dla tych, którzy chcą poznać wojenne, tragiczne losy zduńskowolan. Między innymi dla harcerzy, bowiem przed II wojną światową był nim druh Hilary Gotwald, jedna z ofiar na Cap Arona!

 


Hilary Gotwald w Auschwitz, 14 maja 1942 r, nr 35429, przeniesiony do KL Neuengamme.
Zginął 3 maja 1945 roku na statku „Camp Arcona”.

 

3 maja 1945 roku krótko po godzinie 14 nad wody Zatoki Lubeckiej w pobliżu miasta Neustadt in Holstein nadleciały brytyjskie samoloty Hawker Typhon ze 197., 198. i 263.. dywizjonów RAF. Celem ich ataku były trzy statki, na których powiewały wojenne bandery Kriegsmarine: „Cap Arcona”, „Thielbek” i „Deutschland IV”. Samoloty 198. dywizjonu wystrzeliły 62 rakiety w kierunku statków „Cap Arcona” i „Thielbek”. Czterdziści z nich trafiło w cel. Natomiast samoloty 197. i 263. dywizjonu zaatakowały bombami i rakietami statek „Deutschland IV”. Zaatakowane statki stanęły w ogniu i zatonęły. Brytyjscy piloci nie byli jednakże świadomi tego, że na pokładzie „Cap Arcona” i „Thielbek” nie ma ani niemieckiego wojska ani hitlerowskich dygnitarzy próbujących uciec do Danii i Norwegii nadal znajdujących się pod okupacją niemiecką.

Na pokładzie tych jednostek znajdowało się ponad 7 tysięcy więźniów KL Neuengamme, w tym wielu mających za sobą pobyt także w innych niemieckich obozach koncentracyjnych. Zginęli u progu wolności. A za pięć dni skapitulowała III Rzesza Niemiecka. Zbrodnia w Zatoce Lubeckiej była jej ostatnią masową zbrodnią.

 


Palący się po ataku lotniczym s/s „Cap Arcona”, 3 V 1945r

 

Bezpośrednim sprawcą tej zbrodni był wyższy dowódca SS i policji w Hamburgu (Höherer SS- und Polizeiführer Nordsee), SS-Gruppenführer Georg-Henning Graf von Bassewitz-Behr (1900-1949), odpowiedzialny za ewakuację KL Neuengamme. To na jego polecenie 26 kwietnia 1945 roku zaokrętowano na statki „Athen”, „Cap Arcona” i „Thielbek” około 9400 więźniów ewakuowanych 18 kwietnia 1945 roku z KL Neuengamme i jego podobozów. Ponad 4500 z nich znalazło się na pokładzie transatlantyku „Cap Arcona” – jednego z największych niemieckich statków pasażerskich (w służbie od 1927 roku). Dwa pozostałe – „Athen” (ok. 2000 więźniów) oraz „Thielbek” (2800 więźniów) – były statkami towarowymi, frachtowcami. Statki te, z tysiącami więźniów zamkniętych w ładowniach i zgromadzonych na pokładach, zakotwiczono na wodach Zatoki Lubeckiej w pobliżu Neustadt in Holstein.

Wraz z Hufcem ZHP tutejsze Muzeum Historii Miasta zaprasza na wykład dotyczący niemieckiego luksusowego liniowca SS Cap Arcona. Statku, z którym związana jest tragedia 6.500 więźniów z obozu koncentracyjnego Neuengamme oraz około 400 więźniów, którzy przeżyli marsz śmierci z obozu Wesoła (niem. Fürstengrube, podobóz KL Auschwitz).

Tragiczne losy statku transoceanicznego wiążą się ze zduńskowolaninem phm. Hilarym Gotwaldem, który zginął na Cap Arcona. O jego życiu przed, w czasie i tuż przed zakończeniem II wojny światowej opowie dyrektor MHM Zduńska Wola Tomasz Polkowski. Tytuł wykładu: "Okrutny plan czy pomyłka?".

KaMi S