Kliś Marian

Marian Kliś, orionista, proboszcz w latach 1982-1985 i 1991-1993 Parafii św. Antoniego w Zduńskiej Woli, członek Towarzystwa Przyjaciół Zduńskiej Woli. Ks. Marian Kliś urodził się 13.01.1933 r. w Międzybrodziu Żywieckim. Nowicjat rozpoczął w 1950 r., który ukończył złożeniem I profesji zakonnej 15 sierpnia 1951 r. aby już 15 sierpnia 1954 r. złożyć profesję wieczystą. Studia seminaryjne odbywał w latach 1952-55 we Włocławku i 1955-1957 w Zduńskiej Woli. Święcenia kapłańskie przyjął 30.06.1957 r. w Zduńskiej Woli.

 

 

Po odbyciu studiów na ATK w Warszawie uzyskał dyplom magisterski i licencjacki z teologii dogmatycznej. W pierwszych latach kapłaństwa (1957-61) posługiwał jako kapelan w szpitalu onkologicznym w Warszawie. Zadania i funkcje W 1961 r. został wykładowcą w WSD Zgromadzenia Orionistów w Zduńskiej Woli, gdzie prowadził zajęcia z teologii dogmatycznej i fundamentalnej, z zagadnień ekumenicznych, języka łacińskiego i śpiewu kościelnego.

Pełnił posługę Ojca duchownego, Prefekta kleryków, Prefekta studiów oraz Rektora WSD w latach 1972-78 oraz 1988-1990. Posługę Dyrektora Domu zakonnego w Zduńskiej Woli pełnił w latach 1972-1978; 1981-84; 1988-90 a w Kaliszu w latach 1993-97. W latach 1982-1985 i 1991-1993 był proboszczem Parafii św. Antoniego w Zduńskiej Woli a w latach 1993-1997 proboszczem w parafii Opatrzności Bożej w Kaliszu. Posługę Dyrektora Prowincjalnego pełnił w latach 1985-1988 i 1997-2003.

Bardzo skromny w codziennym życiu i swoich potrzebach, ale w trosce o potrzeby duchowe powierzonych sobie ludzi bardzo oddany. Już w swoim czasie podejmował w duszpasterstwie z odwagą ryzyko narażenia Kościoła na „wypadek”, wychodzącego z zakrystii o czym mówi dzisiaj Papież Franciszek. Duszpasterstwo jakie prowadził jako proboszcz w Zduńskiej Woli i w Kaliszu było otwarciem się na „oddalonych od Kościoła” zgodnie z charyzmatem oriońskim.

W jego sercu było szczególne miejsce dla ludzi uzależnionych od przeróżnych słabości dlatego z tak wielką troską, życzliwością i dobrocią serca prowadził Duszpasterstwa Anonimowych Alkoholików w Zduńskiej Woli i Kaliszu. Wychowany w Kościele przemian Soboru Watykańskiego II miał głęboką intuicję potrzeby otwarcia naszego duszpasterstwa w parafiach oriońskich na Nową Ewangelizację.

Pełniąc posługę proboszcza  zainicjował Drogę Neokatechumenalną w parafiach w Zduńskiej Woli i w Kaliszu. Do końca swojego pobytu w Zduńskiej Woli, w stanie wyczerpywania się swoich sił fizycznych i ograniczającej się świadomości umacniał wspólnoty neokatechumenalne swoim świadectwem umiłowania Kościoła i Zgromadzenia. Neokatechumeni odwzajemnili tę miłość towarzysząc mu w ostatnich miesiącach cierpienia w Zduńskiej Woli, Warcie i Łaźniewie.

 

 

Zawstydzał pokorą Powierzonych swojej opiece kleryków, zakonników i parafian obdarzał ogromnym zaufaniem i życzliwością. Miarą wielkości jego serca była powszechna świadomość, że gdy kogoś skrzywdzi to tylko przez nieuwagę (bo był bardzo spontaniczny z „fruwającymi” na boki rękami), ale gdy sobie to uświadomił gotowy był natychmiast przeprosić, nawet alumna czy swojego podwładnego. Potwierdził to wielokrotnie w sposób wzbudzający szacunek i zawstydzenie (szczególnie u kleryków), gdy przeciwności i słabości innych znosił w ufnym i znoszonym z wielką pokorą cierpieniem.

Przełożeni Generalni w Rzymie obdarzali go wielkim zaufaniem powierzając mu posługę Dyrektora Prowincjalnego przez trzy kadencje. Szczególnie cenili w jego posłudze – jak wielokrotnie to wyrażał Przełożony Generalny ks. Roberto Simionato - jego gotowość cierpienia dla Zgromadzenia. Kompozytor pełen radości Talent i zamiłowanie do muzyki objawił w prowadzeniu chórów kościelnych i zespołów muzycznych „Słowiki Niepokalanej” w Zduńskiej Woli i Kaliszu oraz komponowaniem muzyki do tekstów św. Alojzego Orione.

Swoje wielkie umiłowanie do Zgromadzenia w ostatnich latach swojego życia wyrażał w założeniu i prowadzeniu Muzeum Domu Misyjnego w Zduńskiej Woli. Zapisał się w pamięci współbraci, wiernych, przyjaciół jako kapłan wielkiego entuzjazmu, wielkiej radości, poczucia humoru, ale nade wszystko wielkiej troski o Kościół i Zgromadzenie, współbraci zakonnych i napotykanych na swojej drodze ludzi, zwłaszcza tych potrzebujących.

http://www.orionisci.rel.pl/