Kulma Lech

Lech Kulma (ur. 1961, zm. 17-02-2020) - społecznik i zduńskowolski działacz sportowy. Lech Kulma był prezesem klubu MKS Zduńska Wola w latach 2003-2011. Od wielu lat działał na rzecz sportu w Zduńskiej Woli, głównie z myślą o dzieciach. Pasjonowała go fotografia sportowa. Można go było spotkać z aparatem fotograficznym na wielu sportowych imprezach. Współpracował zresztą z "Dziennikiem Łódzkim". Od 2012 roku zasiadał w kapitule Plebiscytu 7 Wspaniałych Na Najpopularniejszych Sportowców i Trenera Ziemi Sieradzkiej.

 

 

Kolejka Lecha Kulmy, która łączy pokolenia

Powstaje na poddaszu prawie od roku, ale elementy do niej zbierane są już od prawie trzydziestu lat. Makietę kolejki buduje z wnuczkiem zduńskowolanin Lech Kulma. Budynki, obowiązkowo boisko piłkarskie, przez miasta i wsie mknie kolejka, jaką buduje misternie zduńskowolanin Lech Kulma ze swoim pięcioletnim wnuczkiem. Pasja pojawiła się w dzieciństwie. Jak wspomina, pierwszą kolejkę dostał od świętego Mikołaja. Kupiona była w "Czuj - czynie", sklepie z artykułami harcerskimi, jaki istniał kiedyś przy placu Wolności.

 

 

Od tamtej pory minęły dziesiątki lat, ale zamiłowanie do kolejki pozostało. Teraz Lech Kulma działa w znacznie większej skali. Na strychu powstaje profesjonalna makieta w skali H0 czyli 1:87. To skala w modelarstwie kolejowym, gdzie rozstaw szyn wynosi 16,5 milimetra. Wymiar makiety to 2,5 m na 1,5 m. - Budowa makiety kolejki już na serio jest od września ubiegłego roku a wszystko było zbierane od lat dziewięćdziesiątych - mówi Lech Kulma. - Składy pociągów są i z DDR, i z BRD, i CSD, kolei szwajcarskich i francuskich a przede wszystkim PKP, a nawet mamy wagon osobowy US Army.

Większość budynków na makiecie pochodzi z czasów dzieciństwa synów zduńskowolanina. Nowe powstają dzięki pasji dziadka i zaangażowaniu pięcioletniego wnuczka. Ukończenie projektu planowane jest na koniec tego roku.

Agnieszka Olejniczak

 

Lech Kulma rozdał radnym lizaki

Lech Kulma, działacz sportowy z klubu MKS pojawił się na ostatniej sesji rady miasta i ...rozdał samorządowcom lizaki. W ten sposób zademonstrował, jak marne pieniądze przekazane zostały dla jego klubu przez miasto. Wyliczył, że to 25 groszy, czyli wartość lizaka.

Sprawa podziału pieniędzy na sport wzbudza kontrowersje od kilku lat. W tym nie jest inaczej. Szczególnie pokrzywdzony podziałem czuje się klub MKS Zduńska Wola, który z miejskiej kasy dostał na treningi piłkarskie dzieci i młodzieży 8,5 tys. zł. To o połowę mniej niż przed rokiem, gdy dotacja z magistratu wyniosła 17 tys. zł.

 

 

- To jest prezent od dzieci. Dajecie im 25 groszy dziennie i na tyle to wystarcza. Na lizaka, bo nawet wody mineralnej się za to nie kupi - mówił rozdając radnym lizaki Lech Kulma. - Ten klub (MKS - przyp.red) od 30, 40 lat ciągle cierpi. Ma MOS-ie trenuje 200 dzieci i należy im się więcej niż dajecie, Nie chcieliśmy więcej niż w zeszłym roku - podkreślał i stwierdził, że jeśli po każdych wyborach ten klub, który jest "miły władzy" dostaje więcej pieniędzy, a ten, który nie jest mniej, to jest podział polityczny.

Do słów Lecha Kulmy odniósł się wiceprezydent Andrzej Brodzki. Stwierdził, że MKS jako jedyny klub nie wnioskował o pieniądze na organizację zawodów i że dostaje pieniądze od powiatu w przeciwieństwie do innych klubów w mieście.

Jolanta Jeziorska