Zduńska Wola dawniej i dziś

Sławomir Lepczyński

Historia Zduńskiej Woli

 

Zduńska Wola leży na Wysoczyźnie Łaskiej, na obszarze prawie równinnym, łagodnie opadającym ku dolinie Warty. 

Centrum miasta znajduje się na niewielkim wzniesieniu nad Pichną (Brodnią), prawym dopływem Warty. Przez Zduńską Wolę przebiega międzynarodowa trasa E-12 łącząca Warszawę z Pragą. W XI i XII wieku tereny, na których powstała Zduńska Wola, wchodziły w skład kasztelanii sieradzkiej, w późniejszym okresie - województwa sieradzkiego.

W końcu XVIII wieku obszar ten znalazł się w departamencie kaliskim, a od 1816 roku w województwie kaliskim. W połowie lat czterdziestych ubiegłego stulecia miasto znajdowało się w nowo utworzonej guberni warszawskiej, a od 1867roku w guberni kaliskiej. Już wówczas Zduńska Wola była znaczącym ośrodkiem gminnym w powiecie sieradzkim. W okresie międzywojennym miasto wchodziło w skład powiatu sieradzkiego i województwa łódzkiego.

Podczas okupacji hitlerowskiej włączono je do tzw. Kraju Warty. W latach pięćdziesiątych powiększono znacznie obszar Zduńskiej Woli, przyłączając do niej następujące miejscowości: Stęszyce, Rozomyśl, Osmolin Wieś, Osmolin Kolonię i Zduny (od 1 stycznia 1955 roku). Z dniem 1 lipca 1956 roku utworzono powiat miejski Zduńska Wola. 

Kolejne znaczne zmiany granic miasta nastąpiły w styczniu 1973 roku, wówczas do Zduńskiej Woli włączono Karsznice, sołectwo Krobanówek oraz część wsi Henryków, Krobanów (z powiatu sieradzkiego), Marzenin i Bilew (z powiatu łaskiego). Po wprowadzeniu reformy administracji państwowej w 1975 roku Zduńska Wola weszła w skład województwa sieradzkiego, jednocześnie powiększono jej obszar przyłączając Nowe Miasto i Swędzieniejowice.

Zduńska Wola jest miastem stosunkowo młodym, chociaż miejscowość o tej nazwie pojawiła się już w średniowiecznych dokumentach. Pierwsza wzmianka o Zduńskiej Woli pochodzi z 1394 roku. Lakoniczny zapis, znajdujący się w tzw. "Tekach Pstrokońskiego" brzmi: "Zduny Andreas Zduński 58.59". Druga z najwcześniejszych wzmianek wspomina o tym samym Andrzeju: "Andreas de Zduny alias Wola".
W końcu XIV lub na początku XV wieku Zduńska Wola była już centrum dóbr noszących taką samą nazwę, do których zaliczano ponadto pobliskie wsie: Paprotnie, Pstrokonie, Wożniki i Zduny. W ciągu kolejnych stuleci obszar dóbr zmieniał się wielokrotnie.

W drugiej połowie XVIII wieku Zduńska Wola spełniała funkcje lokalnego centrum gospodarczego. Ówczesny jej właściciel Feliks Złotnicki, łowczy Szadkowski, uzyskał od króla Stanisława Augusta Poniatowskiego (1774 rok) przywilej na odbywanie w ciągu roku 12 targów w miejscu zwanym Czekay. Prawdopodobnie znajdowało się ono na osi rynek - kościół parafialny, czy na skrzyżowaniu dróg łączących Sieradz z Łaskiem oraz Szadek z Widawą. Można zatem przypuszczać, iż najstarsza część miasta znajdowała się w rejonie placu Wolności i ulicy Kościelnej. Przez wiele lat na oznaczenie tej miejscowości używano zamiennie nazw: Zduńska Wola i Czekaj (Czekay). Nie zachowały się do naszych czasów dokumenty potwierdzające, iż XVIII - wieczny Czekaj otrzymał prawa miejskie.

Zarówno w latach osiemdziesiątych tego stulecia, jak i w początkach XIX wieku Zduńską Wolę nazywano powszechnie miasteczkiem. Mieszkały w nim 33 rodziny polskie i żydowskie oraz 6 komornic. Znajdował się tu ratusz, kościół katolicki, bożnica i szkoła, w pobliżu były dwa młyny, wiatrak, browar i dwór. Aczkolwiek wśród mieszkańców przeważali rolnicy, nie brakowało jednak garbarza, szewca, kucharza, stolarza, strycharza, kowala, 2 krawców, piekarza, cyrulika, kupca, rymarza i 2 kuśnierzy.
U progu XIX wieku najliczniejszą grupę wśród pozarolniczych zawodów stanowili tkacze, którzy już od 1816 roku posiadali własny cech. Dwa lata później dzięki staraniom właściciela dóbr Stefana Prawdzic Złotnickiego rozpoczął się masowy napływ tkaczy do Zduńskiej Woli. Przybywali oni zarówno z Poznańskiego i ze Śląska, jak i z Saksonii, Prus i Czech. Wśród przybyszów byli także handlarze z pobliskiego Szadku, Łasku i Widawy.

Zorganizowana działalność osadnicza Złotnickiego wynikała z ówczesnej polityki rządu Królestwa Polskiego, który lansował uprzemysłowienie wielu ośrodków w kraju. Zawierając umowę z rządem Złotnicki zobowiązał się do wybudowania i uruchomienia w terminie do 1825 roku "fabryki" płótna zatrudniającej 60 majstrów tkaczy. Ponieważ zadanie nie było łatwe, bowiem w tym czasie już w kilku miastach rodził się na podobnych zasadach nowoczesny przemysł włókienniczy, dziedzic Zduńskiej Woli korzystał skwapliwie z usług agentów werbujących tkaczy, niejednokrotnie przekupując ich w zamian za dostarczenie miastu poszukiwanych fachowców.
Tak było m.in. w 1824 roku Złotnickiemu udało się wówczas przekupić agenta rządowego, który sprowadził do Zduńskiej Woli grupę tkaczy mających się osiedlić w Łodzi. Z tej grupy w Łodzi osiedlił się tylko jeden tkacz. Przybywający do miasta tkacze zawierali z dziedzicem umowy indywidualne, na mocy których otrzymywali 2 morgi gruntu, ogród, 9 klocków sosnowych, 2000 sztuk cegieł oraz 27 talarów na budowę domu, w zamian zobowiązani byli do świadczenia różnego rodzaju usług na rzecz dworu, płacenia czynszu i uruchomienia warsztatów tkackich.

W późniejszym czasie dla osiedlających się "fabrykantów" wystawiał Złotnicki domy mieszkalne. Do 1823 roku wzniesiono ich 130. W połowie lat dwudziestych ubiegłego stulecia mieszkańcy osady wystąpili z wnioskiem o nadanie Zduńskiej Woli praw miejskich, 29 grudnia 1824 roku na pełnomocników specjalnych do starań o uzyskanie praw miejskich wybrali Wojciecha Krugiera, Mikołaja Olszewskiego, Michała Kanta, Samuela Georga, Augusta Francke i Jakuba Hiller-Warszawskiego.
W marcu 1825 roku wystąpił Złotnicki do Komisji Województwa Kaliskiego z prośbą o nadanie Zduńskiej Woli praw miejskich. Na mocy uchwały Rady Administracyjnej 25 października tegoż roku spełniły się oczekiwania mieszkańców. Wydany z tej okazji akt erekcyjny określił wzajemne stosunki między Złotnickim i mieszkańcami oraz ustalił przemysłowy charakter miasta.

Uzyskanie praw miejskich przyśpieszyło uprzemysłowienie Zduńskiej Woli. Tylko w 1828 roku zamieszkało tu ponad 170 osadników. Wielu z nich np. Karol Hille, Apfel czy Kuntze, dysponowało kapitałem i mogło myśleć o budowie "fabryki", ale większość przybyszów zmuszona była do korzystania z pożyczek dziedzica i pracy u bogatych właścicieli warsztatów tkackich. Równolegle z rozwojem przemysłu zwiększała się liczba ludności miasta. W latach 1821 - 1830 ludność Zduńskiej Woli wzrosła prawie dziesięciokrotnie i wynosiła 3629 osób. Miasto w tym czasie nadal przypominało wieś lub osadę.
Kilka ulic i rynek nie posiadało bruku, ulice tonęły w ciemnościach. Dopiero w 1830 roku powstały pierwsze cztery studnie. W pierwszych latach masowego napływu tkaczy dominowała w Zduńskiej Woli drobna wytwórczość sukiennicza wypierana stopniowo przez manufaktury. Z roku na rok zwiększała się produkcja, co wynikało z instalowania dodatkowych warsztatów. W marcu 1824 roku w mieście znajdowało się 144 majstrów sukienników dysponujących 119 warsztatami, cztery miesiące później zainstalowanych było dodatkowo 21 warsztatów. W tymże roku tylko w jednym z dwóch foluszów odnotowano wyprodukowanie 6200 postawów sukna.

Jak wyglądał ówczesny warsztat sukiennika? Jak wynika z wielu umów, sukiennik dysponował przeważnie warsztatem do tkania sukna, gremplami służącymi do szarpania surowej wełny, maszyną do przędzenia, maszyną zwaną wilkiem i kółkiem do zwijania przędzy. W zależności od posiadanego majątku niektórzy sukiennicy dysponowali czasami kilkoma wspomnianymi urządzeniami, niekiedy w ich "zakładach" znajdowały się również kadzie farbiarskie. Wszystkie te maszyny i narzędzia zgromadzone były zwykle w jednym z pomieszczeń mieszkania dwuizbowego tkacza. W początkowym okresie sukiennicy sami trudnili się produkcją tkanin i ich zbytem, samodzielnie zdobywali narzędzia i surowce.
Do pracy przy wytwarzaniu tkanin zatrudniali zwykle wszystkich domowników, nie wyłączając dzieci. Wraz z napływem tkaczy i pojawieniem się trudności związanych ze sprowadzeniem surowców i sprzedażą wyrobów gotowych pojawili się w mieście pośrednicy. W końcu lat dwudziestych XIX wieku niemal wszyscy sukiennicy uzależnieni byli od nakładców, wśród których do prawdziwych potentatów zaliczano Faybusia Opatowskiego, Abrama Kempińskiego i Langiera. Wspomniany Faybuś Opatowski w 1829 roku sprowadził do Zduńskiej Woli niewielką maszynę parową.

Uprzemysłowienie Zduńskiej Woli i związane z tym procesy miastotwórcze wywarły decydujący wpływ na negatywny stosunek miejscowej ludności do powstania listopadowego. Nie rozumiejąc celu walki powstańczej i troszcząc się o własne interesy zduńskowolscy tkacze lojalnie opowiedzieli się po stronie carskiego rządu. Wieść o wybuchu powstania dotarła tu w pierwszych dniach grudnia 1830 roku.
Początkowo osadnicy wykonywali rozkazy władz powstańczych nie naruszając ich przywilejów, np. Dostarczyli 2070 łokci sukna na mundury dla wojska i 15 krawców do szycia żołnierskich ubiorów. Wpłacili ponad 3100 zł zebrane od wszystkich mieszkańców, jednakże później ich stosunek - szczególnie osadników z Prus i Czech - stał się wrogi. Nie zdołano również złamać oporu burmistrza Kellera, który torpedował zarządzenia władz powstańczych.
19 września 1831 roku osadnicy niemieccy wystąpili zbrojnie przeciwko żołnierzom korpusu generała Różyckiego. "Wierność dla tronu" wielu mieszkańców została później nagrodzona przez carskie władze.

Po klęsce powstania listopadowego Zduńska Wola przeżywała kryzys. Upadek sukiennictwa spowodowany m.in. zamknięciem rynków wschodnich przyczynił się jednocześnie do rozwoju tkactwa bawełnianego. W tym czasie wielu zduńskowolskich sukienników przeniosło się więc do Prus lub Rosji. Tylko w ciągu pięciu lat po powstaniu miasto opuściło 154 majstrów.
Wraz z tkactwem bawełnianym rozwinęła się wyższa forma organizacji przemysłu - manufaktura scentralizowana. Pierwsza tego typu manufaktura należała do Jana Kuntze. W latach 1842 - 1846 zatrudniała 89 robotników i dysponowała 25 warsztatami. Dużą manufakturę posiadał Czech Karol Hille, przybyły do Zduńskiej Woli w 1826 roku oraz jego rodak Jan Apfel.

W pierwszej połowie XIX wieku właścicielami liczących się manufaktur bawełnianych byli również Józef Donatt i Józef Andritt. W omawianym okresie rozpoczął się proces uzależniania zduńskowolskiego przemysłu od fabrykantów i nakładców przede wszystkim Łodzi. Za ich pośrednictwem coraz więcej wyrobów trafiało na rynki lokalne i do odbiorców zagranicznych, głównie w Rosji i Chinach.
Aczkolwiek po powstaniu listopadowym w zduńskowolskim przemyśle "prawo obywatelstwa" zyskała bawełna, znacznie tańsza, a więc i bardziej dostępna np. dla ludności uboższej, przez kilka dziesięcioleci dawały się jeszcze odczuć skutki nieudanego zrywu narodu polskiego. Dopiero w latach sześćdziesiątych zaczęły powstawać z prawdziwego zdarzenia fabryki.

Pierwszą fabrykę założył w 1860 roku Karol Straus. Jeszcze przez pewien okres nadal dominowali drobni tkacze, ale na horyzoncie pojawiać się zaczęli wielcy fabrykanci. W 1886 roku każdy z pięciu właścicieli tkalni (August Arlet, Karol Kuske, Moszek Aron Wiener, Chaim Grosskopf i Oswald Fulde) zatrudniał nie mniej niż 10 robotników, ponadto każdy z nich korzystał z pracy kilkudziesięciu lub nawet kilkuset chałupników.

W połowie ubiegłego stulecia miastu przybyło domów i mieszkańców, ale nadal brakowało podstawowych urządzeń sanitarnych. Siedem studni publicznych nie mogło zaspokoić potrzeb mieszkańców, nadal miejskie ulice bardziej przypominały wiejskie błotniste drogi. Wyjątkowo trudne warunki panowały w dzielnicy żydowskiej. W 1847 roku zmarł założyciel miasta - Stefan Złotnicki.
Jego następcy, mniej energiczni i bardziej troszczący się o swoje dochody niż o rozwój miasta, nie wywierali już większego wpływu na dalsze losy Zduńskiej Woli.
Lata sześćdziesiąte oprócz dalszego rozwoju przemysłu przyniosły radykalizację społeczną i polityczną mieszkańców. Wiosną 1861 roku fala patriotycznych demonstracji nie ominęła Zduńskiej Woli. Protestujący domagali się m.in. usunięcia najbardziej skompromitowanych urzędników m.in. kasjera miejskiego i sekretarza magistratu.
Powołany przez burmistrza 24 - osobowy Komitet Bezpieczeństwa wspólnie z władzami gubernialnymi przywrócił w mieście spokój. W październiku 1861 roku wybrano nową Radę Miejską, w skład której weszli: m.in. znany społecznik, pastor Edward Boerner, Józef Hille, ks. Ignacy Kolbe, Maciej Koliński, Reinhold Karnaj i dziedzic Juliusz Złotnicki.
Gdy w końcu następnego roku dotarła do miasta wiadomość o planowanej brance do wojska rosyjskiego, Rada podała się do dymisji.

Nocą z 29 na 30 stycznia 1863 roku dowodzony przez ks. Wawrzyńca Centa z Piotrkowa oddział powstańczy wkroczył do Zduńskiej Woli. Powstańcy rozbroili miejscową policję rekwirując jednocześnie 50 sztuk broni palnej należącej do niemieckiego stowarzyszenia strzeleckiego.
W Zduńskiej Woli oddział ks. Wawrzyńca Centa zdobył również formę do odlewania kul. Po udanej akcji liczący prawie 40 osób oddział, w skład którego wchodzili m.in. "fabrykanci" ze Zduńskiej Woli, przez kilka dni przebywał w wojsławickich lasach, następnie przeszedł pod rozkazy Józefa Oxińskiego.
Mieszkańcy Zduńskiej Woli walczyli także w oddziałach generała Edmunda Taczanowskiego, Rybińskiego, Tatara i Korytyńskiego. Od momentu wybuchu powstania Zduńska Wola posiadała naczelnika miasta. Prawdopodobnie w pierwszych dniach lipca został on aresztowany. Los jego podzielili także: miejscowy pastor ewangelicko - augsburski E. Boerner, który zainicjował zbiórkę dla powstańców i wygłaszał patriotyczne kazania, oraz Kazimierz Leopold z Tarnówki, posiadający magazyn broni i odzieży powstańczej.
Nie znamy nazwisk wszystkich powstańców pochodzących ze Zduńskiej Woli, wiemy jednak, iż wielu z nich wyróżniło się w walce i oddało swoje życie. Należał do nich m.in. August Bula, Marian Cebertowicz i Pinkus Sznycer. Inni zduńskowolanie, np. Albert Franciszek Gitler, Julian Jencz, Fryderyk Lefrer, Julian Przybylski i Edward Szyller, za udział w powstaniu stanęli przed carskim sądem.

W przeciwieństwie do powstania listopadowego, w 1863 roku w Zduńskiej Woli nie było przypadku współpracy z zaborcą. Jak podaje profesor Józef Śmiałowski, w latach 1861 - 1901 w Zduńskiej Woli powstało 50 nowych zakładów. Około 1900 roku w mieście znajdowało się 5 fabryk zatrudniających ponad 100 robotników, kilka niewielkich fabryczek (przeważnie łódzkich filii) i sporo kantorów nakładczych.
Nadal dominowała jedna branża, czyli przemysł włókienniczy i tkactwo chałupnicze, najliczniejsze w całym okręgu łódzkim. W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych Zduńska Wola stała się obiektem dużego zainteresowania łódzkich fabrykantów. Tania siła robocza decydowała o otwieraniu w tym mieście licznych filii i kantorów.
W parze z tym zainteresowaniem nie szła troska o rozwój miasta i poprawę warunków pracy tysięcy robotników, którzy w ciasnocie, zaduchu i przy złym oświetleniu stali przy maszynach po 14 - 16 godzin dziennie. W tych prymitywnych warunkach dochodziło do tragicznych w skutkach wypadków.

Niskie płace i wyzysk były tu powszechne, co niejednokrotnie sygnalizowali nawet urzędnicy państwowi. Uzależniony od Łodzi przemysł Zduńskiej Woli wielokrotnie przeżywał kryzysy, które z reguły miały bardzo ostry przebieg, np. w 1876 roku liczba zatrudnionych zmniejszyła się czterokrotnie, co wywołało w mieście wzrost napięcia wśród robotników i zmusiło lokalne władze do utworzenia Komitetu Pomocy Bezrobotnym.
Podobnie było w 1884 roku. Mimo udzielania bezrobotnym pomocy, wielu tkaczy opuszczało miasto i wyjeżdżało do Łodzi czy Warszawy, odważniejsi decydowali się na emigrację za ocean, głównie do Brazylii. Ówczesnemu społeczeństwu nazwa Zduńskiej Woli kojarzyła się najczęściej z wielką nędzą, której towarzyszył często rozbój i żebractwo.
W "Kurierze Warszawskim" z 20 stycznia 1877 roku Bolesław Prus pisał: "A gdy wybije godzina bezrobocia - mrą z głodu bez żadnej z figur retorycznych. Zjawisko podobne ma obecnie miejsce w Zduńskiej Woli i jej okolicach. Skutkiem ogólnej stagnacji liczba robotników pracujących w fabrykach z 2000 spadła do 500, a tygodniowe zarobki z 2 rubli 50 kopiejek zmniejszyły się do 80 kopiejek, a nawet 60. Z czego tu żyć? - zapytasz czytelniku".

Nie był to jedyny głos przedstawiający tragiczną sytuację zduńskowolskich tkaczy. Dziesięć dni później w "Kaliszaninie" lekarz urzędowy Zduńskiej Woli stwierdzał: "Nędza jest straszna z powodu braku roboty i zagraża tyfusem głodowym, jeśli okoliczności, które wywołały stagnację, rychło się nie zmienią".
Fatalny stan sanitarny miasta ułatwiał powstawanie wielu groźnych chorób. W kronikach miasta odnotowane zostały liczne epidemie pochłaniające wiele ofiar. Dopiero w latach osiemdziesiątych XIX wieku miasto wzbogaciło się o wiele cennych urządzeń komunalnych.
Dzięki staraniom ówczesnego burmistrza Mariana Libiszowskiego wybrukowano ulice, ułożono chodniki, wzniesiono rzeźnię, warsztaty i składy wojskowe, część ulicy Sieradzkiej zamieniono na aleje, przybyło sporo zieleni. W 1885 roku zainstalowano telegraf ułatwiający znacznie łączność ze światem.

Koniec ubiegłego stulecia przyniósł nowe, nieznane dotąd zjawisko w życiu robotniczego miasta - falę protestów i strajków. W 1890 roku wybuchł w mieście pierwszy odnotowany w dokumentach strajk. Jego przyczyną była trwająca od miesięcy stagnacja w przemyśle, głód i choroby szerzące się wśród robotników.
W pierwszej połowie maja ponad 200 majstrów obcięło osnowy na warsztatach i zniszczyło gotowe tkaniny protestując w ten sposób przeciwko wyzyskowi łódzkich fabrykantów. Po prawie 2 tygodniach strajku przerażeni fabrykanci zgodzili się na ustępstwa, dając robotnikom 10 procentową podwyżkę płac, wprowadzając książki obrachunkowe (odnotowujące ilość otrzymanego surowca, czas pracy, wysokość wynagrodzenia) oraz likwidując wypłaty znaczkami - markami zastępującymi pieniądze.
Strajk ten odbił się echem w Łodzi, ale sukces tkaczy był krótkotrwały, bowiem nakładcom i liwerantom trudno się było pogodzić z utratą wielkich zysków. W końcu wiosny 1895 roku doszło ponownie do wzrostu napięcia. Wezwany do miasta inspektor fabryczny przez kilka miesięcy nie mógł doprowadzić do załagodzenia konfliktu.

10 lipca znaczna część tkaczy porzuciła warsztaty zrywając wcześniej osnowy, niszcząc nie wykończone jeszcze tkaniny i dostarczając je pracodawcom. Wkrótce do strajku chałupników przyłączyli się tkacze ręczni z fabryki Wienera.
Łącznie w strajku brało udział około 5 tysięcy tkaczy. I znów jak w 1890 roku obawiając się rozruchów w mieście fabrykanci przystąpili do rokowań z robotnikami i wkrótce zawarli z nimi umowę. Ale i tym razem jej postanowienia pozostały tylko na papierze. Do kolejnego strajku doszło w 1900 roku. Ogólnoeuropejski kryzys rozpoczęty w sierpniu 1899 roku przyczynił się do spadku produkcji przemysłu bawełnianego i pogorszenia warunków życia zduńskowolskich robotników.
W końcu marca doszło do zatargu na tle płacowym w fabryce Winera. Po energicznej akcji strajkowej kierowanej przez Włodzimierza Tabachowicza, Józefa Błaszczuka, Władysława Jakubowicza i Władysława Klimczaka, robotnicy uzyskali podwyżkę i wkrótce przystąpili do pracy. Sukces tkaczy z fabryki Winera zachęcił innych robotników do wystąpień. 27 kwietnia do strajku przystąpiło prawie 300 robotników z 6 fabryk.
Po zawarciu umowy z fabrykantami 1 maja większość robotników przystąpiła do pracy. W dniu następnym ogłoszono koniec strajku. Do tego strajku nie przyłączyli się równocześnie tkacze chałupnicy, chociaż i oni w dniu 1 maja wysunęli liczne żądania pod adresem nakładców. 9 maja i ten konflikt został zażegnany. Dwaj przywódcy strajku - Alojzy Balle i Antoni Ciesielski skazani zostali na zsyłkę.

Strajk z 1890 roku - jak przypuszcza profesor Józef Śmiałowski - inspirowany był przez przedstawicieli środowisk socjalistycznych. Wówczas jeszcze zduńskowolscy robotnicy nie mieli prawdopodobnie swojej organizacji, podobnie zresztą jak w 1895 roku. Pięć lat później wśród członków komitetu strajkowego byli już przedstawiciele SDKPiL oraz PPS. U progu nowego stulecia miasto uzyskało połączenie kolejowe z Kaliszem i Łodzią.
Budowę linii rozpoczęto w 1900 roku. 14 grudnia 1902 roku przez Zduńską Wolę przejechał pierwszy pociąg. Dwa lata później zapłonęło w mieście 8 ulicznych latarni naftowych.

W ostatnich latach XIX stulecia w Zduńskiej Woli widoczne są już wpływy partii robotniczych. Prawdopodobnie w latach 1888-1892 docierają tu wydawnictwa partii "Proletariat". Profesor Józef Śmiałowski przypuszcza, iż w tym czasie działało tu koło II Proletariatu, być może miał tu swoją komórkę Związek Robotników Polskich.
Prawdopodobnie bezpośrednio po strajku 1895 roku utworzona została pierwsza komórka PPS. Ułatwienie kontaktu z największymi miastami kraju, radykalizacja społeczeństwa i powiększenie się szeregów inteligencji sprzyjały ożywieniu kulturalnemu.
W sierpniu 1903 roku powstało Towarzystwo Muzyczne, sześć lat później Towarzystwo Miłośników i Popularyzatorów Polskiej Biblioteki i Czytelni. W 1911 roku otwarto pierwsze kino "Odeon", kilka lat wcześniej rozpoczęła działalność Czytelnia Polska.
W tym okresie coraz częściej odwiedzały miasto trupy teatralne, rozwijała się również akcja odczytowa. Nie wszystkie zdobycze kulturalne służyły robotnikom, bowiem wielu z nich nadal nie potrafiło pisać i czytać.

Pierwsze lata XX wieku przyniosły kolejny kryzys, pogłębiony następnie wojną rosyjsko - japońską. Na skutek ograniczenia wschodnich rynków zbytu zmalała znacznie produkcja miejscowych zakładów włókienniczych.
W końcu kwietnia 1904 roku pracę straciło około 2000 robotników. 30 stycznia 1905 roku w ślad za robotnikami Łodzi do strajku przystąpiło 400 pracowników zakładu M. Wienera. Po kilku godzinach strajk ogarnął 29 fabryk, pracę porzuciło 1700 robotników fabrycznych, a wkrótce także około 7300 tkaczy chałupników.
Wszyscy domagali się m.in. podwyżki płac, wprowadzenia ośmiogodzinnego dnia pracy. W pobliżu fabryk Karola Kuske i Dawida Rawskiego doszło do starcia wojska z robotnikami. W połowie następnego miesiąca większość fabryk wznowiła produkcję. Był to wynik zarówno represji jak i ustępstw fabrykantów, którzy obiecali robotnikom m.in. podwyżkę płac dochodzącą do 25 procent.

W kwietniu, maju i czerwcu doszło ponownie do wybuchu strajków, a w poszczególnych fabrykach do walki przystąpili członkowie SDKPiL, PPS i Bundu. Na czoło wysunięto żądania o charakterze politycznym. W tym samym roku jeszcze kilka razy wybuchały strajki, przy czym ich kulminacja wystąpiła w ostatnim kwartale.
Podczas demonstracji, marszów protestacyjnych niesiono patriotyczne hasła i czerwone sztandary. Toczyła się również walka o polską szkołę. W 1906 roku zmniejszył się zasięg i nasilenie strajków, jednocześnie zmienił się ich charakter.
Zduńskowolska klasa robotnicza, wzbogacona swoimi i łódzkimi doświadczeniami, wspierana przez licznych agitatorów i coraz częściej docierającą nielegalną prasę, nadal aktywnie uczestniczyła w walce z caratem.

Rok 1907 przyniósł kolejną falę strajków, a także carskiego terroru. W lutym do pracy nie przystąpiło 80 tkaczy z fabryki Szepsa, w kwietniu stanęły maszyny u M. Wienera, w tymże miesiącu porzucili pracę robotnicy z fabryk Schneidera, Wintera i Arleta. Jednocześnie rosła liczba aresztowań i zsyłek w głąb Rosji.
Odpowiedzią na terror policji były liczne udane zamachy na szpicli i konfidentów organizowane przez bojówki SDKPiL i PPS. Dekonspiracja partii politycznych i masowe aresztowania jej członków osłabiły zduńskowolską klasę robotniczą.
W następnym roku fabrykanci mogli więc bez większych kłopotów odebrać wszystkie zdobycze robotników z takim trudem wywalczone podczas rewolucji.

Rewolucja 1905 - 1907 zahamowała rozwój przemysłu. W latach 1906 - 1909 nie odnotowano tu powstania ani jednej fabryki, sporo małych i słabych firm przestało istnieć. Dopiero ostanie lata poprzedzające wybuch I wojny światowej charakteryzowały się ożywieniem w przemyśle, co przejawiało się m.in. w powstaniu 20 nowych zakładów.
W tym samym okresie, bardzo pomyślnym dla miasta, wybudowano sporo nowych domów, m.in. przy ulicy Złotnickiego (obecnie Dąbrowskiego). Kilkanaście dni po wybuchu I wojny światowej, 19 sierpnia 1914 roku Niemcy bez walki zajęli miasto.
W celu utrzymania porządku z inicjatywy mieszkańców powstał Komitet Straży Ochotniczej z Fryderykiem Ejchblatem i Julianem Kornatowskim na czele, jednocześnie funkcje samorządowe przejął Komitet Obywatelski, którym kierował Józef Schneider.

Na skutek braku żywności i spekulacji, a także zamknięcia fabryk mieszkańcy znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji. Jesienią (15-21 listopada) władzę w mieście ponownie sprawowali Rosjanie, następnie powrócili Niemcy.
21 listopada w wyniku krótkotrwałego ostrzeliwania uszkodzeniu uległo sporo budynków w Zduńskiej Woli. Jednocześnie rozpoczęły się rekwizycje wielu maszyn i urządzeń w miejscowych fabrykach.
Do domów tkaczy coraz częściej zaglądał głód, sporo ludności znalazło się bez środków do życia. Zorganizowana pomoc społeczna tylko w znikomym stopniu była w stanie złagodzić te trudności.

Wraz z odzyskaniem przez Polskę niepodległości i pojawieniem się nadziei na radykalne przeobrażenia ustrojowe zaczęły powstawać Rady Delegatów Robotniczych. W Zduńskiej Woli RDR została utworzona 23 grudnia 1918 roku, w jej składzie znaleźli się znani działacze SDKPiL i PPS. Przewodniczącym Rady został Jan Czerkalski, a sekretarzem - Józef Matuszewski.
Oprócz działalności uświadamiającej prowadzonej wśród miejscowego proletariatu RDR organizowała pomoc żywnościową, troszczyła się o zapewnienie robotnikom m.in. odzieży i obuwia, wnosiła swój wkład w organizowanie szkolnictwa.
W lipcu 1919 roku na skutek represjonowania działaczy PPS zduńskowolska Rada przestała istnieć. W 1919 roku zduńskowolska lewica cieszyła się dużym poparciem społeczeństwa.
Podczas majowych wyborów do Rady Miejskiej weszło aż 11 (na 24 radnych) socjalistów, również burmistrz Bolesław Rosiński był socjalistą. W mieście, będącym pod dużym wpływem Łodzi, rozwijała się również KPRP, która powstała tu w początkach 1919 roku. Wśród jej założycieli byli dawni członkowie SDKPiL i PPS.
Do organizatorów KPRP należeli m.in. Józef Heincel, Jan Kuberski, Józef i Edmund Millerowie (ojciec i syn), Antoni Gampe, Reinhold Szyce, Ferdynand Pacelt, Karol Pilc, Zygmunt Zając oraz Antoni Fryczel.

W początkowym okresie KPRP liczyła około 200 członków. Zarówno w latach dwudziestych jak i trzydziestych kontynuowała działalność rewolucyjną, czemu nie były w stanie przeszkodzić liczne aresztowania i represje.
Podczas wyborów samorządowych w 1930 roku komuniści uzyskali 100 głosów, co dało im trzy mandaty (na 22). Okres międzywojenny obfitował w liczne napięcia i strajki. Ich natężenie wystąpiło szczególnie w latach wielkiego kryzysu gospodarczego w końcu lat dwudziestych i na początku trzydziestych.
U źródeł konfliktu leżał wyzysk robotników i tragiczne warunki życia mieszkańców miasta. Zapomogi dla bezrobotnych i inne formy pomocy organizowane przez władze miejskie w znikomym stopniu zabezpieczały przed głodem i nędzą.

Prawdziwą plagą były w tym czasie redukcje robotników, np. w 1930 roku miały one miejsce w znacznej części fabryk. Część robotników wracała później do fabryk, ale z reguły musiała jednocześnie aprobować znacznie niższe płace. Na tym tle rodziły się konflikty i strajki.
Wiosną 1933 roku robotnicy 4 fabryk zorganizowali strajki okupacyjne. W okresie międzywojennym w Zduńskiej Woli nadal dominował przemysł włókienniczy ściśle uzależniony od Łodzi, ale coraz większego znaczenia nabierały zakłady innych branż.
W tym okresie powstało kilka nowych młynów, rozbudowano fabryki maszyn i odlewnie. Przed wybuchem wojny w mieście znajdowało się 10 zakładów metalowych i maszynowych, trzy młyny parowe, trzy olejarnie, browar, mleczarnia, rzeźnia, garbiarnia, mała elektrownia (od 1916 roku) i kilkadziesiąt fabryk włókienniczych.

W 1939 roku miasto uzyskało prąd z łódzkiej elektrowni. W okresie międzywojennym w Łodzi nastąpił upadek wielu wielkich zakładów włókienniczych. Zduńska Wola nie miała takich przemysłowych kolosów i dlatego szybciej dostosowała się do zmienionych warunków. Wytwarzane tu tanie tkaniny z odpadków bawełnianych nabywane były chętnie zarówno w kraju jak i na rynkach afrykańskich.
W latach 1918 - 1939 Zduńska Wola (26154 mieszkańców przed wybuchem wojny) stała się centrum handlowo - usługowym niemal dla całego powiatu sieradzkiego. Rozwinął się tu ruch spółdzielczy, przybyło kilka szkół siedmioklasowych, gimnazjum i seminarium nauczycielskie.
Od 1918 (przez 6 lat) czynna była szkoła powszechna nowego typu - tzw. preparanda nauczycielska. Podczas dwuletnich kursów przygotowano w niej kandydatów do seminarium nauczycielskiego.
W okresie międzywojennym obok wiodącej funkcji przemysłowej pojawiła się także funkcja handlowo - usługowa, kulturalna i administracyjna.

Zduńska Wola od momentu narodzin przemysłu była miastem wielonarodowościowym. Mieszkali tu Polacy, Niemcy i Żydzi. W latach poprzedzających wybuch II wojny światowej wśród miejscowych Niemców zaczęły narastać nastroje nacjonalistyczne i prohitlerowskie. Dały one o sobie znać szczególnie w okresie okupacji hitlerowskiej.

We wrześniu 1939 roku walki obronne toczyły się niedaleko od miasta - na linii Warty i Widawki. Mimo bohaterskiego oporu żołnierzy polskich armia niemiecka sforsowała Wartę. Po zajęciu Zduńskiej Woli hitlerowcy przystąpili do realizacji zbrodniczej polityki.
W ramach germanizacji zmieniono nazwę miasta na Freihaus. Dzięki miejscowym Niemcom okupantom udało się szybko uruchomić fabryki i przestawić je na produkcję dla potrzeb wojska. Dokonano również grabieży i komasacji fabryk pożydowskich.
W Zduńskiej Woli znajdował się obóz rozdzielczy dla niemieckich przesiedleńców z Wołynia i Besarabii. Wkrótce po zajęciu miasta hitlerowcy przystąpili do realizacji polityki eksterminacyjnej.
11 listopada 1939 roku na tutejszym rynku Niemcy rozstrzelali sześciu Polaków: Antoniego Piekarskiego, Mariana Witkowskiego (dwaj strażnicy z więzienia w Sieradzu), Józefa Kubika z Monic, Antoniego Fronczaka z Porębów, Jana Matusiaka z Wielunia oraz żydowskiego krawca z Sieradza - Saderkiewicza.

W tym samym roku aresztowano 169 przedstawicieli miejscowej inteligencji, rok później - dalszych 125, w 1941 roku - 62 osoby. Wśród aresztowanych było wielu działaczy politycznych i społecznych oraz żołnierzy zbrojnego podziemia. W 1940 roku w zduńskowolskim getcie (jednym z pięciu w powiecie sieradzkim) zgromadzono kilka tysięcy Żydów.
Latem 1942 roku hitlerowcy przystąpili do jego likwidacji. W czerwcu tego roku rozstrzelali 200 Żydów, w następnym miesiącu 550, pozostałych wywieźli do obozów zagłady i łódzkiego getta.
Zduńskowolskie getto znajdowało się w rejonie ulic: Ogrodowej, Juliusza i Stęszyckiej. Na placu przy ulicy Stęszyckiej stała szubienica. Dla upamiętnienia tysięcy Żydów pomordowanych przez hitlerowców ulicę Stęszycką nazwano po wojnie ulicą Getta Żydowskiego.

Niemal od pierwszych dni okupacji w mieście istniały komórki konspiracyjne. Już w początkach 1940 roku działały organizacje np. Organizacje Samoobrony Polskiej, utworzona przez Józefa Płocińskiego i ks. Józefa Balcerczyka, Tajna Organizacja Wojskowa (Roman Kałużewski i Alfred Jencz) i Liga Narodowa (Jan Libsz i Walenty Prajs).
Przez pewien okres miasto było siedzibą dowództwa inspektoratu sieradzko - wieluńskiego i obwodu sieradzkiego ZWZ - AK. Miejscowi konspiratorzy gromadzili broń, organizowali szkolenie, wywiad, kolportaż nielegalnej prasy, brali udział w sabotażu.
W mieście znajdowało się kilka punktów nasłuchu radiowego. Szczególnie aktywną działalność konspiracyjną prowadzili kolejarze pobliskich Karsznic. W okresie okupacji hitlerowskiej Zduńska Wola była jednym z prężniejszych w tym regionie ośrodków tajnego nauczania.
Oprócz pedagogów nauczali także starsi uczniowie np. J. Dąbrowski i J. Kurowski, a także ludzie spoza profesji nauczycielskiej m.in. I. Boroś, M. Cieślik, A. Wisławska.

21 stycznia 1945 roku w godzinach porannych za uciekającymi wojskami hitlerowskimi wjechały do miasta czołgi 9 Korpusu Pancernego wchodzące w skład I Frontu Białoruskiego. Kilka godzin później do miasta wkroczyli żołnierze 3 Armii. Tego samego dnia wyzwolone zostały Karsznice.
W dniu odzyskania wolności w Zduńskiej Woli powstał komitet obywatelski, który objął władzę w mieście. W bilansie okupacyjnych strat najtragiczniejsze było zmniejszenie się o ponad 11 tysięcy osób ludności Zduńskiej Woli w porównaniu do stanu z 1939 roku.
Dotkliwe były także straty w przemyśle świadomie dokonane przez okupanta. Po zakończeniu wojny Zduńska Wola nadal jednak stanowiła największy ośrodek przemysłowy w ówczesnym powiecie sieradzkim.
Istniało tu m.in. 6 dużych zakładów przemysłu bawełnianego, fabryki wyrobów wełnianych, dziewiarskich i obuwia, 2 młyny. W 1949 roku przemysł zatrudniał prawie 2,9 tys. osób.

Dalszy jego rozwój nastąpił w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Do największych przedsiębiorstw w tym okresie należały m.in. Zduńskowolskie Zakłady Przemysłu Wełnianego, Zduńskowolskie Zakłady Przemysłu Pończoszniczego, Fabryka Krosien Bawełnianych "Fakroba".
W końcu lat sześćdziesiątych w związku z przystąpieniem do porządkowania miasta i modernizacji przemysłu rozpoczęto przenoszenie zakładów ze śródmieścia w rejony podmiejskie.
Lata siedemdziesiąte najbardziej korzystne dla miasta w okresie powojennym, przyniosły Zduńskiej Woli kolejne nowe, duże zakłady m.in. Fabrykę Domów (produkcja elementów dla budownictwa mieszkaniowego wielkopłytowego), Przedsiębiorstwo Materiałów Izolacji Wodoszczelnej "Izolacja" (wytwarza się tu różnego rodzaju papy i inne dachowe materiały izolacyjne), jednocześnie stworzono nowe bazy i zaplecze magazynowo - warsztatowe np. dla łódzkiej Centrali Materiałów Budowlanych i zduńskowolskich Zakładów Inżynieryjnych, w tym czasie powstał także zespół bocznic w dzielnicy przemysłowej oraz przystąpiono do budowy elektrociepłowni zasilającej zarówno przemysł jak i nowe osiedla mieszkaniowe.

W ostatnich latach korzystne zmiany nastąpiły także w małych zakładach i spółdzielczości. Nowe lub zmodernizowane obiekty uzyskały 3 istniejące w mieście spółdzielnie inwalidów: "Bojownik", "Zwycięstwo" i Spółdzielnia Inwalidów im. Feliksa Dzierżyńskiego, ponadto Zakład Budowlany Spółdzielni Mieszkaniowej "Lokator" i Meblarska Spółdzielnia Pracy im. Mariana Buczka.
Nową siedzibę otrzymał także Zakład Badania Pryszczycy Instytutu Weterynarii PAN. W okresie powojennym w niespotykanej dotąd skali przystąpiono do budowy urządzeń komunalnych i realizacji programu budownictwa mieszkaniowego.
U progu lat sześćdziesiątych rozpoczęto budowę miejskich urządzeń wodociągowych i kanalizacyjnych, do końca następnego dziesięciolecia powstały osiedla mieszkaniowe,: "Łaska II", "Osmolin", "Kolejowa", "Hetmańska", w tym czasie wznoszono największe w mieście osiedle "Zachód".

Wraz z rozwojem budownictwa modernizowano i powiększano sieć placówek handlowo - usługowych, przybywało nowych szkół (po wojnie wzniesiono tu 10 gmachów dla szkół podstawowych, 1 dla LO). W 1972 roku Zduńska Wola otrzymała autobusową komunikację miejską. Miasto od lat zaliczane jest do najaktywniejszych ośrodków amatorskiego ruchu artystycznego, któremu stworzono tu korzystny klimat.
Amatorski Klub Filmowy "Emdek" którego członkowie zdobyli sporo nagród podczas ogólnopolskich przeglądów filmowych, czy Klub Amatora Plastyka (istnieje od 1969 roku) działający przy Klubie Międzyspółdzielnianym to tylko nieliczne przykłady placówek i organizacji wzorowo pielęgnujących twórcze pasje zduńskowolan.
Do najbardziej znanych amatorów plastyków należą m.in. Kazimierz Banat, Stanisław Klinger, Sławomir Pokornowski i Bronisław Tomaszewski. W Zduńskiej Woli mieszka także autor kilku tomików poezji i animator życia kulturalnego - Feliks Rajczak.

Miasto posiada sporo placówek kulturalnych m.in. Miejski Dom Kultury (od 1961 roku), Klub Międzyspółdzielniany, Dom Kultury "Lokator" (od 1976 roku w nowym lokalu przy ulicy Łaskiej) jedyny w województwie sieradzkim Klub Międzynarodowej Prasy i Książki, Miejską Bibliotekę Publiczną im. Jerzego Szaniawskiego (od 1946 roku), czynne są tu dwa kina: "Tkacz" i "Hel" oraz kilka zakładowych placówek kulturalnych.
Od 1975 roku bardzo aktywnie działa Towarzystwo Przyjaciół Zduńskiej Woli. Ze Zduńskiej Woli pochodzi wielu znanych ludzi. Tu urodził się powieściopisarz i dramaturg Janusz Teodor Dybowski, działacz ruchu robotniczego Ludwik Śledziński, ojciec Maksymilian Kolbe (Rajmund Kolbe), pedagog i teatrolog, przyjaciel Jerzego Szaniawskiego - Leon Pietrzykowski. W mieście tym żył również malarz Herman Bertold, zwany zduńskowolskim Nikiforem, a także znany badacz pryszczycy - profesor Tadeusz Kobusiewicz.