Zduńskowolskie żeńskie zgromadzenia zakonne
Vita consecrata
Sto lat temu niepodległość stała się udziałem Polski. W tych ważnych wydarzeniach uczestniczył również Kościół. Dzieje naszego narodu to także dzieje Kościoła i jego osnowy stanu duchownego oraz zgromadzeń zakonnych. W przeciągu tych stu lat wiele się w klasztornych murach wydarzyło - walka o niepodległość, druga wojna światowa, sobór watykański drugi (który najsilniej wpłynął na obecną postać zakonów) to wszystko było udziałem również osób konsekrowanych. Dlatego musimy wspomnieć i o nich; może z nieco innej perspektywy - tak po prostu, o tym, że i oni byli na naszych ziemiach i kształtowali ich historię. Spójrzmy na kobiety, które poświęcając się Bogu, pomagały najuboższym i edukowały najmłodszych, a nierzadko rozwijały wiedzę teologiczną i filozoficzną, publikując i ucząc się.
Ziemie zduńskowolskie posiadały na swoich terenach cztery żeńskie zgromadzenia zakonne. Miasto mogło poszczycić się zgromadzeniami: Sióstr Wspólnej Pracy od Niepokalanej Maryi, Sióstr Małych Misjonarek Miłosierdzia (Orionistek), Sióstr Mniejszych Maryi Niepokalanej (Maksymilianek) oraz Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej (Starowiejskich). Wszystkie te zgromadzenia miały charakter czynny. W historii naszego miasta nie istniało nigdy żeńskie zgromadzenie zakonne klauzurowe. Zacznijmy jednak od podstaw.
Zakon (lac. ordo) to ugrupowanie ludzi, którzy żyją według ściśle określonych reguł (zazwyczaj religijnych). Wśród organizacji takich wyróżniają się zgromadzenia zakonne czynne i klauzurowe (eremityzm, monastycyzm, cenobityzm), trynitarze (czyli tzw. trzeci zakon świecki na regule franciszkańskiej), instytuty świeckie, zakony rycerskie. Członkowie zgromadzenia zakonnego przyjmują uroczyste śluby - zazwyczaj są to śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Jeśli zgromadzenie ma charakter kontemplacyjny, dochodzą do tego śluby milczenia lub stałości miejsca. Większość takich zgromadzeń istnieje jako organizacje na prawach papieskich, a jego członkowie składają śluby publiczne. Każdy zakon posiada swoisty charakter i charyzmat, określoną duchowość i własne hasło.
Według statystyk Polsce istnieje obecnie ponad 180 żeńskich zgromadzeń zakonnych (z czego 100 to zgromadzenia czynne, a ponad 80 obejmuje zgromadzenia kontemplacyjno klauzurowe). Zakony, które nadal swą siedzibę mają w Zduńskiej Woli to Zgromadzenie Sióstr Wspólnej Pracy od Niepokalanej Maryi (ZSNM) oraz Siostry Małe Misjonarki Miłosierdzia, czyli Orionistki.
Zgromadzenie Sióstr Wspólnej Pracy od Niepokalanej Maryi
Congregatio Sororum Laboris Communis a Maria Immaculata (ZSNM)
Zgromadzenie początek swój ma w 2. połowie XIX w. Wtedy to grupa włocławskich kobiet (zrzeszenie krawieckie) z Franciszką Rakowską na czele założyła stowarzyszenie, by w nim prowadzić życie według trzech rad ewangelicznych - czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. W tym czasie organizacja ta była jeszcze nieoficjalna i działała przy klasztorze ojców franciszkanów na zasadzie bractwa różańcowego. Kobiety zajmowały się krawiectwem, a czas wolny od pracy poświęcały na modlitwę. W 1910 r. wspólnota ta została zaakceptowana jako Stowarzyszenie Kobiet Wspólnej Pracy Rzymskokatolickiego wyznania we Włocławku (tam zresztą do tej pory znajduje się generalny dom Zgromadzenia).
Pierwszym spowiednikiem, rekolekcjonistą i opiekunem zrzeszenia był ojciec Ksawery Sforski. Przygotował on podwaliny pod przyszły zakon. Po śmierci ojca Sforskiego i Franciszki Rakowskiej kierownikiem zgromadzenia został ksiądz Wojciech Owczarek i to on właśnie zajął się przygotowywaniem reguły zakonnej, a także stworzył określoną strukturę zgromadzenia, która oparta była o regułę św. Augustyna (regułę tę posiadają m.in. wspólnoty Augustianów, Dominikanów, Kanoników Regularnych czy Paulinów). Oprócz augustyńskiej myśli, zgromadzeniu towarzyszyło też benedyktyńskie zawołanie Ora et labora. Czynny charakter zakonu był więc podyktowany oficjalnym hasłem oraz chęcią niesienia pomocy potrzebującym. Stowarzyszenie Kobiet Wspólnej Pracy pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny stało się wspólnotą zakonną 27. października 1922 r. Zakon funkcjonował jeszcze wtedy na prawach diecezjalnych; prawa papieskie otrzymał natomiast 15. sierpnia 1983 r. (w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny). Od 1922 r. aż do wybuchu drugiej wojny światowej, zgromadzenie przeżywało swoje najlepsze lata - liczba sióstr pracujących w placówkach oświatowych i wychowawczych, sierocińcach i domach pomocy społecznej stale wzrastała. Zgromadzenie otwierało nowe domy, m.in. w Kaliszu, Poznaniu, Pyzdrach, Łowiczu, Bierzwiennej, Sompolinie, Uniejowie i Zduńskiej Woli.
Siostry w naszym mieście
W Zduńskiej Woli Siostry Wspólnej Pracy od Niepokalanej Maryi (bo ostatecznie taką nazwę przyjęło zgromadzenie) stacjonują od 1937 r. Były to właściwie ziemie koło Zduńskiej Woli (dokładnie zaś Stęszyce), które zakonnice otrzymały od Elżbiety Hille. Pierwotnie posiadłość ta przeznaczona została na sierociniec, który miały prowadzić siostry. Gdy wybuchła wojna sytuacja polityczna zmusiła zakonnice do odesłania sierot do ich dalszych rodzin. W zamian za to przyjęły one niemieckich starców, a potem niemieckie dzieci. Wkrótce potem wszystkie kobiety ze zgromadzenia wysiedlono. W rozprawie doktorskiej siostry Laurencji Jędrzejczak czytamy:
"Dnia 23 lipca 1937 r. Zgromadzenie otrzymało pozwolenie z Kurii Diecezjalnej we Włocławku na przyjęcie darowizny od p. Elżbiety Hillowej. Ofiarodawczyni zapisała wspólnocie zakonnej w tymże roku (aktem rejentalnym nr 272) w pobliskich Stęszycach dom na sierociniec, zabudowania i dziewięciomorgowy ogród. Siostry przyjechały do Zduńskiej Woli we wrześniu 1938 r. Dnia 25. kwietnia 1939 r. została erygowana w domu kaplica półpubliczna". Pomimo trudnych warunków szybko otwarto sierociniec. Przebywało w nim 12 sierot. Obowiązki przełożonej pełniła dzielna s. Stanisława Warych. W czasie rozpoczęcia wojny pracowało tam 7 zakonnic: Dębowa Józefa, Drutowska Emilia, Gębska Stanisława, Kwiatkowska Wanda, Skrodzka Cecylia, Warych Stanisława, Zbonikowska Genowefa".
Stęszyckie Siostry zajmowały się przede wszystkim uprawą ogrodu na swej posiadłości, a także opieką nad sierotami i kilkoma starszymi podopiecznymi. Spokój zakonnego życia przerwała im wojna.
"Już w pierwszym dniu wojny, kiedy siostry były w kościele na mszy św., o godz. 7. rozpoczęto bombardowanie, tak że do domu wróciły z trudem ok. poludnia. W niedzielę 3. września znowu bombardowano. O godz. 10. ks. wik. Bernard Sroka odprawial mszę św. Jedna z bomb spadla na kościół, w którym oderwało się sklepienie. Ksiądz został ranny, wiele ludzi zabitych i rannych. Bylo to już po konsekracji. Kielich i puszka z konsekrowanymi komunikantami znalazły się pod gruzami. Ludzie w poplochu opuścili kościół, podobnie księża. Wielu mieszkańców miasta uchodziło przed frontem. Kaplani po tygodniu wrócili do rozbitej świątyni parafialnej. Atoli kaplica w domu sióstr pozostała nienaruszona. Ludzi często przychodzili do niej przynosząc świece na ofiarę.
Przypuszczalnie 4 września zajechał niespodzianie do sióstr cały szpital z Ostrzeszowa - kilka wozów z chorymi, lekarze, pielęgniarki i kapelan. Zdewastowali ogród, zużyli paszę, którą siostry miały dla inwentarza. W końcu powzięli zamiar, żeby chorych zostawić u zakonnic. Personel lekarski jednak o tym siostrom nie wspomniał. Przełożona s. Stanisława Warych ostrzeżona przez ks. kapelana, zdążyła zamknąć wszystkie bramy i nie wpuściła samej tylko służby lekarskiej. Niektórzy chorzy znajdowali się w ciężkim stanie i siostry same niewiele by im pomogły. W następstwie tego służba lekarska zabrała ze sobą chorych. Kapelan szpitalny udzielił siostrom w razie potrzeby, pozwolenia na spożycie pokonsekrowanego chleba i zlikwidowanie kaplicy.
Dnia 5 września w pobliżu sióstr paliły się budynki stacji stacji kolejowej. Ogień groził zajęciem dalszych obiektów. Siostry w nocy spożyły Ciało Pańskie, postanowiły zabrać sieroty i ujść w stronę Warszawy. W domu pozostała tylko przełożona, gdyż musiała opiekować się staruszkami, przeważnie matkami księży. Jednak z drogi wróciła się s. Józefa Dębowa, bo żal jej było pozostawić samą przełożoną. S. Warych wyjechała do Warszawy w grudniu 1939 r.
Jak wynika z relacji S. Warych - siostry zaopiekowały się również nowo narodzonym dzieckiem pozostawionym bez opieki. Pochodziło ono z miejscowego szpitala, także ewakuowanego. Jego matka nie była znana. Przez rok zajmowały się jego wychowaniem, a później adoptowało je bezdzietne małżeństwo."
Zakonnice usilnie starały się bronić swojego klasztoru, który nie był przygotowany na tak ciężkie następstwa wojny. Siostry musiały zadbać o bezpieczeństwo nie tylko swoje, ale i swoich podopiecznych. Tragiczna sytuacja polityczna zmusiła je niestety do odesłania sierot do ich dalszych rodzin. W zamian za to, zakonnice przyjęły niemieckich starców, których miejsce zajęły potem niemieckie dzieci. Dziećmi tymi zajmowała się s. Emilia Drutowska. Jednak okupanci nie chcieli oddawać swoich dzieci pod opiekę Polce. Miejsce s. Drutowskiej zajęła Niemka". Wkrótce potem wszystkie kobiety ze zgromadzenia wysiedlono do baraków.
W 1942 r. zduńskowolskie siostry przyjął pod swój dach sieradzki Dom Sióstr Urszulanek, gdzie Siostry Wspólnej Pracy zajęły się pracą w szpitalu. Niemcy przejęli wszelkie mienie zduńskowolskiego Zgromadzenia. Spisane relacje J. Dębowej i A. Kubiak tak przedstawiają dzień przeniesienia zakonnic:
"6 sierpnia 1942 r. niespodzianie przyjechały trzy wozy. Zakonnicom kazano szybko się spakować. Zostały nimi wywiezione do Sióstr Urszulanek NSJK w Sieradzu, które tam prowadziły szpital. Urszulanki były zaskoczone tym przyjazdem. Wszystkie nasze siostry zostały zatrudnione w szpitalu: Józefa Dębowa, Emilia Drutowska, która wkrótce umknęła. Stanisława Gębska, Zofia Kaczmarek - następna przełożona, Anastazja Kubiak i Bogumiła Ludwiczak. Ta ostatnia po krótkim pobycie tu wróciła do Zduńskiej Woli i pracowała w kuchni dla 40 sierot niemieckich. Pod koniec okupacji dołączyła do niej s. Cecylia Skrodzka, która w czasie wojny pracowała u Elżbiety Hillowej, potem zaś u Niemców.
Dwie siostry, które powróciły do Zduńskiej Woli nadal były wierne charyzmatowi Zgromadzenia. S. Ludwiczak wciąż zajmowała się przygotowywaniem strawy dla dzieci w domu, którym kierowała Niemka. Zakonnica wspominała ją dobrze, jako że ta była praktykującą katoliczką. Siostra mogła zatem uczestniczyć we mszy św. Jej następczyni nie była już na tyle ugodowa. S. Skrodzka natomiast najęła się do pracy u pewnego Niemca, tuż po śmierci Elżbiety Hille w 1944 r. Potem zaś w tym samym domu dziecka rozpoczęła pracę wraz z s. Ludwiczak. Dobrze się złożyło, że [siostry- M.G.] przebywały w posesji Zgromadzenia, gdyż po wycofaniu się okupanta zdołały ustrzec pozostałe mienie."
Już pod koniec okupacji zakonnice przesiedlone do Sieradza zaczęły powracać do Domu w Zduńskiej Woli. Wraz z siostrami Bogumiłą i Cecylią poszerzyły działalność Zgromadzenia. W Zduńskiej Woli zamieszkały: s. Maria Zielińska - przełożona, s. Józefa Dębowa, s. Waleria Flis, s. Stanisława Gębska, s. Lidia Kaftańska, s. Bernadeta Sobierajska, s. Józefina Styśko, s. Kazimiera Woźniak, s. Magdalena Zielińska. Siostry otworzyły dom dziecka oraz przedszkole (to zamknięto 1982 r.) dla dziewczynek, a także uczyły dziewcząt szycia benedyktyńska dewiza była ciągle żywa i pielęgnowana w zgromadzeniu.
Praca była również widoczna w przyklasztornym ogrodzie, gdzie zakonnice uprawiały warzywa i owoce. W 1950 r. posiadłość zakonna przeszła na Skarb Państwa, choć nadal użytkowana była przez zgromadzenie. Na własność zgromadzenia nieruchomość przeszła dopiero w 1990 r. W Zduńskiej Woli siostry swoją działalność prężnie prowadziły od lat 60. przy kościele w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, w kancelarii, zakrystii, jako katechetki. Zakonnice do dzisiaj pełnią służbę katechetyczną w szkołach. Ich dom znajduje się obecnie przy ulicy Opiesińskiej, gdzie prowadzą uprawę warzyw i owoców, które sprzedają później na miejscowym targowisku.

Front kościoła pw. WNMP w Zduńskiej Woli (1953 r.). Siostra Wspólnej Pracy od Niepokalanej Maryi
w obowiązującym dawniej welonie. Na zdjęciu (z lewej strony) ksiądz Balcerczyk.
Strój zakonny
Społeczność zakonna Sióstr Wspólnej Pracy od Niepokalanej Maryi jest zgromadzeniem habitowym. Habit nie zmienił się przez lata, siostry w latach osiemdziesiątych zmieniły natomiast welony. Było to podyktowane reorganizacją warunków pracy. Początkowo siostry nosiły długie wiązane z tyłu welony (w granatowym kolorze habitów) z białymi wstawkami. Obecnie zakonnice noszą takie same granatowe habity oraz średniej długości granatowe welony z białymi wypustkami przy czole. Określenie stroju jest tu ważne, ponieważ pozwala na identyfikację zgromadzeń z archiwalnych fotografii.
Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej
Congregatio Sororum Servularum Beatae Mariae Virginis Immaculatae Conceptae (ABMV)
Służebniczki,,Starowiejskie" to popularna nazwa zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej; nazwa wywodzi się od Starej Wsi. Założycielem zgromadzenia był błogosławiony Edmund Bojanowski. Swoje początki zakon ma już w 1861 r. na terenach Galicji, kiedy to we wsi nieopodal Łańcuta (dokładnie zaś w Podzwierzyńcu) zaczęła działać pierwsza ochronka. Miejscem tym zainteresowały się młode dziewczęta, pragnące pomagać potrzebującym, a jednocześnie chcące prowadzić życie zakonne. Właśnie w tej działalności zgromadzenie zawarło cały swój charyzmat. Pomoc dzieciom i osobom ubogim to główne założenia zakonnej rodziny.
Tuż po otwarciu łańcuckiej placówki, do zgromadzenia zaczęły zgłaszać się nowe kandydatki. Potrzebny był zatem nowicjat, którego dom otwarto 12. września 1862 r. Rok później nowicjat przeniesiono do Starej Wsi koło Brzozowa (diecezja przemyska). Wkrótce, pod okiem Edmunda Bojanowskiego zaczęły powstawać nowe placówki zgromadzenia na terenie Galicji. Gdy Bojanowski zaniemógł zdrowotnie, kontrolę nad otwieraniem domów zakonnych przejęła główna przełożona z okręgu Wielkopolski.
Posiadające już sporą ilość domów i sióstr zgromadzenie zostało oficjalnie zatwierdzone w 1930 r. przez Piusa XI, zaś Konstytucje zakonu (czyli podstawowy zbiór przepisów Zgromadzenia zatwierdzony przez kapitułę generalną) podpisał papież Pius XII. Głównymi założeniami działalności zakonnej była praca charytatywna, która obejmowała opiekę nad osobami chorymi, ubogimi i dziećmi.
Okres XX-lecia międzywojennego w klasztorach Służebniczek Starowiejskich to przede wszystkim pomoc osieroconym podczas wojny dzieciom. W 1921 r. istniało już 235 placówek, w których pracę podejmowało 1085 sióstr. Domy zakonne ulokowane były w trzynastu diecezjach. W 1939 r. liczba sióstr wzrosła do 1535 w 332 domach.
W czasie drugiej wojny światowej siostry próbowały nie zaprzestawać swojej pracy, pomimo ucisku ze strony okupanta. Domy zakonne na terenach wcielonych do Rzeszy były zamykane, a część sióstr trafiła do niewoli w obozach koncentracyjnych. Degradujący wpływ na działalność służebniczek miała zarówno okupacja niemiecka, jak i radziecka. Placówki zakonne, które funkcjonowały podczas wojny to 162 instytucje w Generalnej Guberni, 24 w "Kraju Warty" i 19 Górnym Śląsku. Na oficjalnej stronie zgromadzenia znajdziemy informacje: Najtrudniejsza sytuacja panowała na terenie Kraju Warty": siostry wywiezione zostały do obozu pracy w Bojanowie, niektóre nielegalnie przekroczyły granicę Generalnej Guberni, natomiast część pozostała w rozproszeniu". Siostry (w miarę możliwości) starały się działać jeszcze prężniej, podejmując współpracę z kościelnymi oraz społecznymi organizacjami, które pomagały najbardziej potrzebującym; były to między innymi: Towarzystwo Ochrony Dzieci i Młodzieży, stowarzyszenie charytatywne Rodzina Sieroca, Towarzystwo Szkoły Ludowej, Sekcja Opieki nad Dziećmi Książęco-Biskupiego Komitetu czy (w międzywojniu) Caritas. Ubóstwo i cierpienie, jakie przyniosła ze sobą wojna, starano się przezwyciężać poprzez pomoc materialną i oświatę. Duży nacisk, jaki kładziono na edukację miał pomóc wyniszczonej społeczności wyjść z okowów cierpienia - należało przede wszystkim odbudować nawyki higieniczne, które były niezbędne do przeciwdziałania epidemiom. Osierocone dzieci musiały przystosować się do życia, uczyć samodzielności i kształcić się, aby jakoś poradzić sobie w nadchodzącej, nadal niepewnej przyszłości.


Siostry Służebniczki Starowiejskie wraz z wychowankami podczas wakacji w Ustce
Ze zbiorów Domu Generalnego Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej

Siostry Służebniczki Starowiejskie wraz z wychowankami przy pracy w ogrodzie.
Ze zbiorów Domu Generalnego Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej

Siostry Służebniczki Starowiejskie wraz z wychowankami.
Ze zbiorów Domu Generalnego Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej
Lata powojenne przyniosły ze sobą sukcesywny powrót domów zakonnych i tworzenie się nowych. Niestety rzeczywistość Polski Ludowej nie była zbyt przychylna dla zgromadzeń zakonnych. Władza ludowa starała się raczej ateizować dzieci i młodzież, które miały tworzyć zlaicyzowane społeczeństwo. Największy rozkwit legalnej" działalności zakonnej przypadał po 1989 r., kiedy to upadek komunizmu zdewaluował antykościelne hasła.
Służebniczki w Zduńskiej Woli
Służebniczki Starowiejskie zapisały się również na kartach historii diecezji włocławskiej - w dwóch miejscowościach - Liskowie i Zduńskiej Woli. Choć pobyt sióstr w naszym mieście trwał dość krótko, to ich działalność była naprawdę znacząca. Zakonnice były obecne w Zduńskiej Woli od 24. lipca 1946 r. Charakterystyczny dla zgromadzenia nurt niesienia pomocy dzieciom, chorym i ubogim na terenie naszego miasta był pielęgnowany w miejscowym domu dziecka Łódzkiej Rodziny Radiowej. Oddział LRR w Zduńskiej Woli był jedną z czterech filii tej placówki. Zduńskowolską filię utworzył Edmund Pietrzykowski, który był wówczas burmistrzem miasta (inni członkowie zduńskowolskiego zarządu: Mazurkiewicz, Michalski, Kowalski, Waniek, Skowrońska, Rosińscy). Placówka ta skupiała się na pomocy dzieciom osieroconym w wyniku Powstania Warszawskiego, pacyfikacji Kielecczyzny oraz obozów koncentracyjnych. Najlepiej będzie się posłużyć zapiskami wspomnień ze zduńskowolskiego domu dziecka. Oto jeden z takich fragmentów, który zapisany został w pracy magisterskiej siostry Urszuli Marczak (ABMV):
"Pan J. Bilski opowiada, że do zakładu wychowawczego ERR przybył w roku 1947. Mieszkał z rodzicami i bratem w Warszawie. Ojciec zginął w roku 1943, on razem z matką i starszym bratem przeżył Powstanie. Po wysiedleniu osiedlili się na Ziemiach Odzyskanych. W lipcu 1945 roku nieznani sprawcy zamordowali matkę. W ciągu następnych dwóch lat chłopiec przebywał kilka miesięcy w Państwowym Domu Dziecka w Białogardzie, skąd uciekał. Wspomina: [...] Już nie sam brak jedzenia, już nie sam brud, zimno. Ciężko mi było zdzierżyć samosąd, strach przed dokładnym obiciem w nocy. Przez następne miesiące tułał się. [...] Jeździłem po pociągach, śpiewałem, trochę podkradałem. Przebywałem po kilka miesięcy u różnych krewnych. [...] Jesienią 1946 roku wróciłem do Końskich, do siostry mojego ojca. Przyjęto mnie z całą serdecznością. [...] Było ciężko. [...] Sam się zorientowałem, że jestem ciężarem. [...] Poprosiłem o oddanie mnie do domu dziecka, ale takiego, żeby wszy nie było i świerzbu. Stryjenka się rozejrzała, chyba w kościele dowiedziała się, że jest taki dom w Zduńskiej Woli."
Fragment ten w pełni odzwierciedla straszną sytuację socjoekonomiczną kraju. W tamtym momencie priorytetem działania domów zakonnych Służebniczek było zwalczanie ubóstwa i samotności, które dotknęły najmłodszych członków społeczeństwa. W 1946 r. Siostry Starowiejskie ze Zduńskiej Woli przyjęły pod swój dach trzydzieścioro dzieci z kieleckich wsi (przede wszystkim z wyniszczonych przez Niemcy - Skłoby i Stefankowa). Na pobliskich terenach tych pozostało jeszcze około siedemdziesięcioro osieroconych dzieci, którymi wpierw zajmowali się sąsiedzi. Mieszkańcy okolicznych miejscowości i wiosek polegli, pomagając walczącym tu partyzantom majora Dobrzańskiego Hubala", pozostawiając swoje dzieci. Losem sierot zainteresował się proboszcz parafii Nadolne. To on zatroszczył się o to, by dzieci trafiły pod opiekę zduńskowolskich zakonnic w tutejszym domu dziecka przy ulicy Łaskiej.
Dom dziecka Sióstr Służebniczek w Zduńskiej Woli był w stanie przyjąć dość sporą ilość dzieci (bo aż 150), dlatego Łódzka Rodzina Radiowa chętnie kierowała dzieci właśnie tutaj. Liczba przybywających tu sierot stale rosła. Niestety zaś liczba zakonnic nie powiększała się wprost proporcjonalnie do ilości potrzebujących dzieci. Łódzka Rodzina Radiowa była głównym źródłem finansowania zduńskowolskiego domu dziecka prowadzonego przez Służebniczki. Zakonnice miały też inne pomysły na zdobycie środków na utrzymanie domu dla swoich podopiecznych. Organizowały na przykład imprezy dobroczynne, bale i zabawy, podczas których zbierały potrzebne pieniądze. Ponadto, bardzo pomocne były paczki humanitarne z UNRA. Miejscowi przedsiębiorcy także robili, co w ich mocy, by zmieniać byt dzieci - wysyłali je na wakacje, finansowali spotkania z rodzinami i kolonie23. Tak te fabryczne adopcje relacjonuje A. Kowalska:
"Do naszego domu dziecka przyjeżdżała delegacja i wybierała sobie dwoje dzieci [...] Nasz zakład wybrał sobie mnie i Bronka Galocha. Nastąpiło usynowienie w roku 1947. [...] cztery osoby jako rodzina zastępcza/osoby wybrane były przez wszystkich pracowników. Do tych czterech osób mogliśmy się zwracać, jak coś nam było potrzeba".
Do poprawy warunków życia osieroconych dzieci i dobrego funkcjonowania działalności sióstr przyczynił się szczególnie Edmund Pietrzykowski, który wykazał się swoim uporem i doświadczeniem w organizowaniu zbiórek. Z opisu sióstr i ich podopiecznych wynika, że dobra była także organizacja pomocy na poziomie lokalnym (wszyscy zduńskowolanie sprawdzili się w roli dobroczyńców). Relacja J. Bilskiego tak przedstawia działalność charytatywną. Czytamy:
"[...] np. sprawa fryzjera [...] wszyscy chłopcy byli podzieleni po 5-6 do każdego zakladu fryzjerskiego. Każdy fryzjer miał swych podopiecznych i strzygl ich za darmo. [...] Mieliśmy dobrodziejów. (...) był taki rzemieślnik, który ubrał nas wszystkich od stóp do głów, dal materiały. poszyli nam rzemieślnicy zduńskowolscy".
Zduńskowolskie Służebniczki dzieliły się obowiązkami tak, by jak najlepiej wypełniać swoje misyjne role.
Tab. 1 Obowiązki pełnione przez siostry w Domu Dziecka LRR w Zduńskiej Woli w roku 1948
| Nazwisko | Obowiązek |
| s. U. Rothenberg
s. Ch. Kogut s. R. Olbracht s. G. Pietruszka s. B. Nowotarska s. W. Cała s. M. Hrynko s. K. Wyskiel s. M. Jankowska s. R. Dobuszczak |
Przełożona Domu i Kierowniczka Zakładu
Wychowawczyni Wychowawczyni Wychowawczyni Wychowawczyni Wychowawczyni Kucharka Krawczyni Higienistka Kancelistka |
Źródło: U. Marczak, Działalność Zgromadzenia Sióstr Služebniczek..., s. 120.
Ogromny wysiłek jaki zakonnice wkładały w swoją pracę, przyczynił się do zmniejszenia różnorakich chorób i poprawił ogólną higienę wychowanków domu dziecka. Siostry prowadziły izolatki dla nowo przybyłych dzieci, by zniwelować rozprzestrzenianie się wszy i świerzbu. Dzięki opiece Służebniczek oraz pomocy pani Skowrońskiej dzieci były zdrowe, zadbane i czyste. Z tej przyczyny mogły też cieszyć się upragnionymi wakacjami - zarówno siostry ze Zduńskiej Woli, jak i z Liskowa organizowały wycieczki (m.in. do Zwierzyńca koło Krasnegostawu, Piasków, lasów w Strońsku, Borów Tucholskich czy Ustki). Siostry starały się jak najlepiej wpływać na rozwój najmłodszych, organizując kreatywne zabawy. Wystawiając z młodzieżą sztuki teatralne, które były zarówno formą rozrywki, jak i edukacji. W pracy siostry Marczak znajdujemy relację siostry G. Pietruszki:
"[Siostry M.G.] wystawiły nawet Balladynę J. Slowackiego, przedstawienie to cieszyło się ogromną popularnością mieszkańców miasta. Duszą tych przedsięwzięć była siostra Germana Pietruszka. Umiała ona odkryć dziecięce talenty i pomóc w ich rozwinięciu, angażując dzieci do twórczej pracy. Jej zasługą było też zorganizowanie chóru dziecięcego".
Z relacji wychowanków zduńskowolskiego Domu Dziecka wynika, że atmosfera jaką roztaczały siostry była naprawdę miła i swobodna. Nie bez powodu więc dom LRR w Zduńskiej Woli nazywany był „Rodzinką". Ciepły i rodzinny nastrój sprawiły, że wychowankowie chcieli utrzymywać kontakty z zakonnicami jeszcze po odejściu z domu; w 1989 r. odbył się nawet zjazd wychowanków28. Dzieci były mocno przywiązane do swoich opiekunek. Mimo trudnych warunków, jakie panowały w kraju, zakonnice usilnie próbowały stworzyć dzieciom dom pełen miłości i bezpieczeństwa. Dzieci były zawsze zadbane, uśmiechnięte i dobrze wychowane.

Zjazd sióstr i wychowanków w 1989 r., przy tablicy nagrobnej Edmunda Pietrzykowskiego.
Ze zbiorów Domu Generalnego Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej
Działalność Sióstr Służebniczek w naszym mieście zakończyła się w 1950 r., kiedy to pieczę nad ośrodkiem objęły władze świeckie. Relacja siostry G. Pietruszki:
"Miałam wtedy dyżur przy wydawaniu posiłków. Wtem patrzę przez okno, a tuż obok na dużym tarasie przed wejściem grupują się panie i panowie ze szkół i obcy z p. inspektorem Wańkiem na czele, wchodzą gremialnie do sali /około 15 osób/. Pytają, gdzie jest s. Przełożona? Chciałam pobiec - poprosić ją, ale nie pozwolono - sami już wydawali posiłki. Ze Izami patrzyły na to znajome nauczycielki, a dzieci nie rozumiały sytuacji."
Podobnie wyglądało to w domu zakonnym w Liskowie. Siostry przeniosły się do domu dziecka w Łodzi przy ulicy Pabianickiej 65 (a i tam zakonnice chwilę wcześniej pozbawiono pracy). Z relacji sióstr wynika, że na miejscu pozostały tylko siostra Dobuszczak i siostra Rothenberg, by przeprowadzić protokół zdawczo-odbiorczy spraw biurowych i finansowych. W tym samym momencie (właśnie w 1950 r.) została rozwiązana Łódzka Rodzina Radiowa.

Odsłonięcie tablicy pamiątkowej w parafii pw. WNMP w Zduńskiej Woli, 24.09.1989 r.
Ze zbiorów Domu Generalnego Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej

Ministranci przed kościołem pw. WNMP w Zduńskiej Woli.
Ze zbiorów Domu Generalnego Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej
Strój zakonny
Siostry Służebniczki Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej to zgromadzenie habitowe. Zakonnice od początku istnienia zgromadzenia nosiły granatowe habity, jednak nakrycie głowy zmieniało się przez lata. I tak: od początku do 26.08.1958 r. były to białe kornety, następnie aż do 14.02.2004 r. czarne welony z białą osłoną czoła, a od 2004 r. aż do dziś czarne welony z białymi wypustkami.

Pierwotny strój zakonny Sióstr Służebniczek. Habit i kornety.
Archiwum Domu Generalnego Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej

Strój zakonny Sióstr Służebniczek w latach 1958-2004.
Ze zbiorów Domu Generalnego Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej

Aktualny strój zakonny Sióstr Służebniczek obowiązujący od 2004 r.
Ze zbiorów Domu Generalnego Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej
Siostry Mniejsze Maryi Niepokalanej
Sorores Minores Mariae Immaculatae (SMMI)
Maksymilianki to bardziej znana nazwa zgromadzenia Sióstr Mniejszych Maryi Niepokalanej. Założycielką zakonu była matka Elżbieta Patrizi. Zgromadzenie powstało w Rzymie w 1982 r., kiedy na ołtarze został wyniesiony św. Maskymilian Maria Kolbe. Oficjalnie wspólnota zaczęła swoją działalność rok później (dokładnie zaś 14. sierpnia 1983 r.).
Zakon został erygowany na prawie diecezjalnym 18 czerwca 1993 r. Dekret podpisał ówczesny wikariusz rzymski kard. Camillo Ruini. Zgromadzenie miało charakter czynno kontemplacyjny i opierało się o regułę franciszkańską i duchowość św. Maksymiliana Marii Kolbego, konstytucje zakonne mają więc swoje źródło w życiu wspólnotowym Braci Mniejszych Konwentualnych, do których ów święty należał.
Solus amor per Immaculatam - tak brzmi hasło zakonu i cechuje ono zgromadzenie jako całkowicie podporządkowane Maryi Niepokalanej (dokładnie oddaje zatem istotę kolbiańskiej percepcji teologicznej). Maryja o imieniu Niepokalane Poczęcie jest patronką i opiekunką zgromadzenia, stąd też kolor habitów i welonów błękit symbolizujący czystość, niewinność, nieskalanie. W tekście siostry Teresy Marii Michałek (SMMI) czytamy:
"SMMI powołane są po to, by z większą swobodą iść za Chrystusem i wierniej Go naśladować, prowadząc życie Bogu poświęcone w Kościele. Gorąco pragną oddać swe życie dla jak największej chwały Bożej przez zbawienie i jak najdoskonalsze uświęcenie własne oraz wszystkich, którzy żyją i żyć będą przez Niepokalaną - zgodnie ze słowami św. Maksymiliana"
Dogmat o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny (łac. Immaculata Conceptio Beatae Virginis Mariae), który jest osnową zgromadzenia został ustanowiony 8. grudnia 1854 r.
przez papieża Piusa IX, który ogłosił go światu jako prawdę teologiczną. Niepokalane Poczęcie jest definiowane jako stan wyjątkowej świętości, który dostępny był w całej historii świata tylko jednemu człowiekowi - Matce Chrystusa Marii z Nazaretu. Założenie to wypływa ze starotestamentowej nauki o grzechu pierworodnym, którym obarczona jest cała ludzkość. Maria jako Matka Boga musiała od takiego skalania być całkowicie wolna. Maria Niepokalana jest w ikonografii przedstawiana w białej szacie, białym welonie i błękitnym płaszczu.
Dogmat o Niepokalanym Poczęciu był dla zakonnic czymś w rodzaju drogi życiowej i tym, co przejawiało się na każdym kroku ich działalności, a nie zwykłą doktryną. Siostry Mniejsze obrały sobie ścieżkę duchową św. Maksymiliana (stąd popularna nazwa - Maksymilianki). Siostry Mniejsze Maryi Niepokalanej składały cztery śluby zakonne - czystości, ubóstwa, posłuszeństwa i prawdopodobnie milczenia (był to więc zakon o charakterze częściowo kontemplacyjnym).
Maksymilianki w Zduńskiej Woli
Siostry Mniejsze Maryi Niepokalanej przez kilka/kilkanaście lat stacjonowały w Zduńskiej Woli - swój dom miały przy plebani parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Zakonnice współprowadziły Ośrodek Pamięci Świętego Maksymiliana Marii Kolbego oraz pomagały w pracach gospodarczych na plebanii. Najprawdopodobniej w 2012 r. Zgromadzenie zostało rozwiązane, a siostry powróciły do świeckiego życia.

Broszurka wydana przez Zgromadzenie Sióstr Maksymilianek.
Ze zbiorów Muzeum Historii Miasta Zduńska Wola
Strój zakonny
Siostry Mniejsze Maryi Niepokalanej były zgromadzeniem habitowym. Zakonnice nosiły błękitne habity ze szkaplerzem, biały pas franciszkański oraz błękitne, nachodzące na czoło długie welony. Na szyi miały zawieszony tzw. cudowny medalik (wizerunek Niepokalanego Poczęcia). Niemal identyczny strój noszą dziś Siostry Franciszkanki Niepokalanej.
Zgromadzenie Małych Sióstr Misjonarek Miłosierdzia
Congregatio Parvarum Missionariarum a Misericordia (SMM)
"Wszyscy nasi zakonnicy, w miarę możliwości powinni gruntownie znać teologię tak moralną, jak dogmatyczną: łączą się one ze sobą i jedna naświetla drugą.
Jest rzeczą bardzo ważną i naprawdę pocieszającą, że studia teologiczne nabierają nowego. znaczenia; nie tylko dawnego, ale również nowego, którego domagają się czasy, tak że teologia - należy się spodziewać - zyska znowu poważanie w oczach obecnego społeczeństwa i będzie mogła pożytecznie wpływać na nie i na wszystkie inne dziedziny wiedzy, w tym świeckie. Est in votis - To jest pożądane".
Założycielem Zgromadzenia Małych Sióstr Misjonarek Miłosierdzia jest święty Alojzy Orione, który zakon zainicjował 29. czerwca 1915 r. Popularna nazwa zgromadzenia - Orionistki pochodzi od nazwiska założyciela i ściśle wpisuje się w charyzmat jego misyjnej działalności. Siostry zakonne początkowo miały być pomocnicami kapłanów - ojców Orionistów. Zgromadzenie zostało założone w Tortonie - we Włoszech i tam właśnie mieściła się jego siedziba generalna. Ojciec Orione założył również Małe Dzieło Boskiej Opatrzności, którego główne założenie przyświecało zakonom oriońskim - męskiemu i żeńskiemu. Było to przede wszystkim docieranie do tych, którzy nie znają jeszcze Boga, do wykluczonych, chorych i ubogich. Przewodnią myślą były zatem misje - pójście w świat do najuboższych. Jednak ojciec Orione pragnął założyć żeńską gałąź rodziny zakonnej już wcześniej, jeszcze zanim stworzył podstawy reguły oraz nazwę siostrzanego zgromadzenia.
Tę oriońską myśl rozwinęła (wedle życzenia samego założyciela) zamożna hrabina Józefina Valdettaro, która zajęła się budowaniem wspólnoty i zrzeszaniem dziewcząt, chętnych poświęcić swe życie Bogu i bliźnim. Valdettaro opiekowała się kandydatkami, wpajając im ideały Małego Dzieła Boskiej Opatrzności. Kształtująca się żeńska rodzina zakonna otrzymała kierownika duchowego - księdza Karola Sterpi. W 1915 r. w Ameno zawiązała się pierwsza wspólnota, przy której działał przytułek dla osób ubogich. Kandydatki do zgromadzenia mogły natomiast przygotowywać się do życia zakonnego w nowicjacie, który utworzono w 1917 r. (w tym czasie liczył już 20 nowicjuszek). W tym samym roku o. Orione nadał imiona trzem pierwszym profeskom - Wiara, Nadziej i Miłość - zaś ks. bp Paolo Albera poświęcił ich habity. Od tego momentu jako pełnoprawne zakonnice posługiwały one chorym, ubogim i ludziom oddalonym od Boga, według słów ojca założyciela. Jednak o utworzeniu pełnoprawnego nowicjatu możemy mówić dopiero nieco później. Na stronie Zgromadzenia czytamy:
"Początek regularnego nowicjatu datuje się na 1923 r. Formację rozpoczęło wtedy 12 kandydatek, które po ukończeniu nowicjatu nie złożyły pierwszych ślubów, ponieważ nie było jeszcze opracowanych i zatwierdzonych Konstytucji Sióstr. Pierwsza siostra S. M. Pazienza Tersigni złożyła profesję zakonną na ręce Księdza Orione według Konstytucji Malego Dziela Boskiej Opatrzności 23 lipca 1927 r:."
Na początku działalności, zakonnice miały pomagać w posłudze księżom z zakonu oriońskiego. Wraz z księżmi udzielały się w oświacie i wychowaniu młodzieży oraz wszelkiej działalności charytatywnej. Z czasem jednak zgromadzenie zyskało popularność, a coraz liczniejsze powołania zakonne sprawiały, że należało otwierać nowe - już bardziej samodzielne domy. Tutaj zakonnice prowadziły szkoły krawieckie, przytułki dla kobiet czy oratoria dla dziewcząt. Orionistki niosły zatem kaganek oświaty dla najuboższych i odepchniętych od społeczeństwa kobiet. Zyskały wtedy nazwę Misjonarek Miłości - taką nazwę zgromadzenia nadał im sam założyciel, tym samym określając charyzmat i cel zakonu.
Oprócz Małych Sióstr Misjonarek Miłosierdzia powstała jeszcze inna żeńska oriońska rodzina zakonna- tj. Sakramentki Niewidome, które są zakonem częściowo kontemplacyjnym.

Pamiątka z okazji setnej rocznicy urodzin ks. Alojzego Orione.
Włocławek 1972. Archiwum MHMZW
Śluby i regula
Orionistki składają cztery śluby zakonne - charakterystyczne dla wszystkich zgromadzeń - śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa oraz właściwy duchowości oriońskiej ślub miłości. To ostatnie przyrzeczenie jest ściśle związane z apostolską działalnością misyjną zakonu - głoszeniem Ewangelii na cały świat.
Ksiądz Alojzy Orione wystosował list ze specjalnymi wytycznymi dla wszystkich sióstr pracujących w domach Boskiej Opatrzności. Był to zbiór restrykcyjnych zasad, mających na celu ochronę posłuszeństwa i czystości zakonnic. List ów miał być czytany podczas każdych dorocznych rekolekcji zakonnych. Oto kilka fragmentów:
"[...] Sypialnia i infirmeria sióstr są to miejsca najsurowiej im tylko zarezerwowane. Jeśliby dla ważnej i słusznej przyczyny musiał tam wejść dyrektor, niech mu towarzyszy przełożona, a drzwi nie tylko nie wolno zamykać na klucz, ale mają być szeroko otwarte na oścież.
Żaden kapłan, ani żaden kleryk, ani proband, ani żadna inna osoba należąca do naszych zakładów nie może zatrzymywać się do rozmowy z żadną siostrą, choćby to była przełożona jakiego zakładu bez pozwolenia dyrektora tego domu. [...] Żadna siostra nie może bez pozwolenia swojej przełożonej rozmawiać nawet z dyrektorem tego domu, w którym przebywa. A rozmowy niech będą krótkie, możliwie jak najrzadsze i nigdy nie przedsiębrane bez prawdziwej konieczności; niech będą pełne powagi, roztropności i miłości. Unikać wszelkiej poufałości w słowach i w zachowaniu się i nigdy nie pisywać liścików.
[...] A teraz uważajcie dobrze wszyscy klerycy i kapłani moi w Jezusie Chrystusie.
I- Według norm Stolicy Apostolskiej te, tak zwane nasze siostry, jak i inne kongregacje żeńskie zakonnic czy sióstr nie powinny zależeć od żadnej kongregacji męskiej, ale od własnej swej przełożonej, otoczonej własną kapitułą pod czujnością bezpośrednią biskupa albo w swoim czasie, od Stolicy Apostolskiej, według norm nowych konstytucyj i świętych kanonów.
II - One powinny mieć administrację i kasować całkiem oddzielną od naszej i dlatego tam, gdzie one pracują w kuchni i przy bieliźnie, powinny być wynagradzane za tę pracę, jak siostry zaangażowane z jakiejkolwiek innej kongregacji, które by tę pracę w naszych zakładach wykonywały.
III-W naszych zakładach, w których się one znajdują, powinny mieć oddzielne wejście bez żadnego połączenia pomiędzy ich mieszkaniem a naszem, a gdyby gdzie były co do tego jakie wątpliwości, napisać o tem do mnie, a ja sprawdzę to osobiście albo każę komu sprawdzić.
IV - Domy, w których one zamieszkują, mają być uważane za ich własność, z wyjątkiem domu św. Bernardyna w Tortonie, gdzie z miłosierdzia Pana naszego Jezusa Chrystusa rozpoczęła swe istnienie instytucja Synów Boskiej Opatrzności, bo ten dom jest wspólną własnością, chociaż go zamieszkują siostry. To jedyna rzecz, która pragnę, by została wspólną, na pamiątkę tego, że w tym domu i my i one zostaliśmy zrodzeni dzięki dobroci Pana Boga. Odnośnie domów nie zamieszkanych, będą one odtąd musiały same ponosić wszelkie wydatki na reparacje, podatki itd.
V - Ich przełożona będzie mogła zabierać siostry z naszych zakładów, ilekroć będzie to uważała za odpowiadające dobru sióstr. VI-Pomiędzy niemi i nami niech będzie wielka miłość, uznanie i szacunek; ale bez żadnego roszczenia sobie prawa wyższości lub obowiązku podległości. [...] [...] A teraz są tutaj nasze siostry, ale wam mówię w obliczu Boga, że nie wiem, ile ich tu jest, ani jak się nazywają, z wyjątkiem przełożonej, której znam imię. I dlatego wychowankowie nas szanują, ponieważ widzą, że siostry idą swoją drogą, a my też swoją; jeżeli one idą na prawo, to my skręcamy na lewo i odwrotnie. Świat patrzy na nas wzrokiem ostrowidza, biada nam, jeżeli znajdzie lub zauważy coś do skrytykowania w tym względzie [...]. "
Zalecenia ojca Orione były niebywale rygorystycznymi ćwiczeniami duchowymi dla wszystkich osób zakonnych oraz księży. W zakonach oriońskich nie było mowy braku dyscypliny - posłuszeństwo jawiło się jako największa cnota. W perspektywie zmieniającej się rzeczywistości życie na takich zasadach było naprawdę niełatwe i wymagało odpowiedniej duchowej postawy oraz silnego samozaparcia.
Orionistki w Zduńskiej Woli
Działalność Sióstr Orionistek w Zduńskiej Woli jest związana z obecnością ks. Aleksandra Chwiłowicza, który oriońską duchowość w Zduńskiej Woli zapoczątkował w 1924 r. (rok wcześniej ideę uruchomienia Małego Dzieła Boskiej Opatrzności na gruncie zduńskowolskim przekazał mu sam Alojzy Orione). 5 maja 1924 r. ks. Chwiłowicz zakupił od państwa Salingów posesję, na którą składały się piętrowy dom i pięć mórg ziemi. Posesja ta pełniła wcześniej funkcję przydrożnej karczmy. Jeszcze na przełomie lat 1924/1925 rozpoczęto przebudowę knajpianych lokali. Salę balową - miejsce zabaw - zaadaptowano na kaplicę. Ks. Bolesław Majdak pisze:
"1 listopada wspólnota przeżyła wielką radość: dziekan sieradzki - ks. Walery Pogorzelski z ramienia Kurii włocławskiej poświęcił przygotowaną ubogą kaplicę pw. Świętej Trójcy. O wydarzeniu pisała „Ziemia Sieradzka" (1924, nr 45). Artykuł donosił, że aktowi poświęcenia towarzyszył wielki entuzjazm tłumów radość, iż w tej części miasta powstało nowe centrum religijne. Ksiądz Ligenza natomiast trochę później umieścił większą informację o Zgromadzeniu w Kronice diecezji włocławskiej (19/1925/45 ns.)".
Dom Misyjny Księży Orionistów w Zduńskiej Woli zaczęto rozbudowywać już dwa lata później, dzięki czemu mógł pomieścić ponad dwustu uczniów. Ten samo dom pełnił również funkcję niższego seminarium duchownego, w którym nauczycielami byli profesorowie z miejscowych gimnazjów, a także sam ks. rektor, ks. Błażej Marabotto (przysłany z Włoch jako superior poczynań nowej placówki), ks. Robert Szulczewski, i ks. Stanisław Kowalski. W tym samym czasie zaczęło też działać wyższe seminarium duchowne, które kładło nacisk na podstawy filozofii w zakresie teologicznym. Czytamy:
"[...] W omawianych latach studiowało w nim [seminarium M.G.] około 40. kleryków, z których w trzech turach (1925. 1927 i 1928) ks. rektor wysłał aż 19. na teologię do Tortony (Włochy), a 4. otrzymało święcenia kapłańskie w 1928 r. Nowicjatu - oczywiście na razie - nie było. Dłuższy pobyt i praca w zakładzie były wystarczającą próbą przed składaniem ślubów zakonnych".
Widzimy zatem, że oriońskie założenia w postaci dobrego wykształcenia i odpowiednich podstaw duchowych były realizowane również na gruncie zduńskowolskim. Ksiądz Chwiłowicz pomyślał także o żeńskiej gałęzi zgromadzenia zakonnego. Klasztor dla kobiet zaczął tworzyć w 1927 r., gromadząc dziewczęta, pragnące poświęcić swe życie służbie Bogu i bliźniemu. Powołane do żeńskiej rodziny zakonnej młode kobiety otrzymały od ks. Chwiłowicza lokum obok Domu Misyjnego. Siostry zakonne pomagały księżom orionistom prowadząc m.in. prace gospodarcze, gotując posiłki i sprzątając. W roku 1932 powstał nowicjat dla dziewcząt, które planowały zakonną drogę. Zgromadzenie Sióstr Małych Misjonarek Miłosierdzia rozpoczęło właśnie w tym roku swą apostolską działalność na prawie kanonicznym w Polsce. Zduńska Wola była formalnie głównym ośrodkiem (Domem Generalnym) Zgromadzenia Sióstr Orionistek aż do 1957 r. Jeszcze w 1945 r. zduńskowolskich klasztor Orionistek stał się domem formacyjnym, czyli ośrodkiem, w którym można było rozeznać swoje powołanie i rozpocząć przygotowanie do zakonnej drogi życia (poprzez postulat i nowicjat). Na oficjalnej stronie Zgromadzenia czytamy:
"Od początku istnienia wspólnoty Siostry podejmowały prace gospodarczo-domowe w Zakładzie dla chorych, prowadziły Ochronkę, Oratorium Świąteczne i Krucjatę Eucharystyczną. W czasie wojny Siostry pracowały w tymczasowym szpitalu zakaźnym wśród chorych na tyfus, a także po bombardowaniu miasta udzielały pierwszej pomocy rannym oraz czasowego pobytu w domu zakonnym. Po wojnie zorganizowały przy domu zakonnym przedszkole, kolonie letnie dla ok. 300 dzieci, prowadziły kuchnię powszechną dla najbiedniejszych".
Małe Misjonarki Miłosierdzia do dziś stacjonują w Zduńskiej Woli przy parafii św. Antoniego z Padwy. Posługują jako kancelistki w Domu Misyjnym Księży Orionistów oraz zajmują się katechizacją młodzieży. Cały czas niosą swoją pomoc ludziom najbardziej potrzebującym, wypełniając w ten sposób charyzmat swojego Zgromadzenia.
Strój zakonny
Siostry Orionistki to zakon habitowy. Dawniej zakonnice nosiły czarne habity z dużym białym kołnierzem (bądź szkaplerzem) oraz czarne welony nachodzące na ramiona wraz z białym czepkiem osłaniającym czoło. Dziś jest to strój lżejszy: szare habity z wąskim białym kołnierzykiem oraz czarne średniej długości welony z białą wypustką.

Siostry Małe Misjonarki Miłosierdzia w dawnych habitach wraz z podopiecznymi.
Ze zbiorów Muzeum Historii Miasta Zduńska Wola

Pamiątka z okazji setnej rocznicy urodzin ks. Alojzego Orione. Włocławek 1972.
Ze zbiorów Muzeum Historii Miasta Zduńska Wola

Siostra Janina Dąbrowska SMM.
Ze zbiorów Muzeum Historii Miasta Zduńska Wola
Franciszkański Zakon Świeckich
Ordo Franciscanus Saecularis (OFS)
"Stowarzyszenia, których członkowie, żyjąc w świecie, uczestniczą w duchu jakiegoś instytutu zakonnego, pod wyższym kierownictwem tegoż instytutu prowadzą życie apostolskie i zdążają do chrześcijańskiej doskonałości, nazywają się trzecimi zakonami lub otrzymują odpowiednią nazwę"
Warto wspomnieć też o tym, iż swój wkład w apostolskie dzieło Kościoła w Zduńskiej Woli mają również tercjarze - członkowie III Zakonu Świętego Franciszka. Zgromadzenie to nie jest zakonem na prawie papieskim ani diecezjalnym, ale stowarzyszeniem osób świeckich, które żyją wedle duchowości franciszkańskiej. Zakon tercjarski bazuje więc w pewnej mierze na regule św. Franciszka z Asyżu, jednak osoby w nim zaprzysiężone żyją w świecie, jako świeckie. Nie składają zatem trzech podstawowych ślubów zakonnych (czystości, ubóstwa i posłuszeństwa). Tercjarze działają m.in. w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny - Bazylice Mniejszej w Zduńskiej Woli.
Warto pamiętać
Setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości jest szczególnym wydarzeniem. W proces odzyskiwania narodowej autonomii wplecione są również losy osób zakonnych. Niejednokrotnie to one właśnie stawały się najbardziej pomocne w trudnych czasach zniewolenia. Klasztorne mury przez lata były ośrodkami pomocy i oparcia zarówno dla walczących, jak i najuboższych i schorowanych. Niosły też kaganek oświaty. W okresie państwowego uciemiężenia niektóre zgromadzenia zakonne zamykano, by laicyzować społeczeństwo. Jednak siła, która płynęła z przeróżnych reguł i charyzmatów, powracała dzięki odważnym osobowościom. Osoby zakonne miały tylko jeden cel-krzewić wiarę tak, by przetrwała wszelkie historyczne przeciwności.

Niewypisane Świadectwo przypuszczenia do profesji Trzeciego Zakonu Stanisławy Kurowskiej.
Zbiory prywatne Marty Gmyrek

Pamiątka przyjęcia do Trzeciego Zakonu św. Ojca Franciszka wraz z modlitwami kościelną i zakonną należąca do Stanisławy Kurowskiej.
Zbiory prywatne Marty Gmyrek

Oficjum Tercjarskie z modlitwą brewiarzową Trzeciego Zakonu należące do Stanisławy Kurowskiej, Kraków 1928 r.
Zbiory prywatne Marty Gmyrek

Okładka Oficjum Tercjarskiego z modlitwą brewiarzową Trzeciego Zakonu należącego do Stanisławy Kurowskiej, Kraków 1928 r.
Zbiory prywatne Marty Gmyrek

Bractwo Straży Honorowej przy Kaplicy Księży Misjonarzy w dniu poświęcenia sztandaru. Zduńska Wola 8.12.1929 r.
Ze zbiorów Muzeum Historii Miasta Zduńska Wola
Tekst: Marta Gmyrek, Dział Kultury Miasta, Muzeum Historii Miasta Zduńska Wola
Artykuł z książki „Społeczeństwo i dzieje ziem powiatu zduńskowolskiego w walce o niepodległość”, Zduńska Wola 2018