Kościoły, zgromadzenia i cmentarze

Zduńskowolskie żeńskie zgromadzenia zakonne

Zduńskowolskie żeńskie zgromadzenia zakonne
Vita consecrata

 

Sto lat temu niepodległość stała się udziałem Polski. W tych ważnych wydarzeniach uczestniczył również Kościół. Dzieje naszego narodu to także dzieje Kościoła i jego osnowy stanu duchownego oraz zgromadzeń zakonnych. W przeciągu tych stu lat wiele się w klasztornych murach wydarzyło - walka o niepodległość, druga wojna światowa, sobór watykański drugi (który najsilniej wpłynął na obecną postać zakonów) to wszystko było udziałem również osób konsekrowanych. Dlatego musimy wspomnieć i o nich; może z nieco innej perspektywy - tak po prostu, o tym, że i oni byli na naszych ziemiach i kształtowali ich historię. Spójrzmy na kobiety, które poświęcając się Bogu, pomagały najuboższym i edukowały najmłodszych, a nierzadko rozwijały wiedzę teologiczną i filozoficzną, publikując i ucząc się.

Ziemie zduńskowolskie posiadały na swoich terenach cztery żeńskie zgromadzenia zakonne. Miasto mogło poszczycić się zgromadzeniami: Sióstr Wspólnej Pracy od Niepokalanej Maryi, Sióstr Małych Misjonarek Miłosierdzia (Orionistek), Sióstr Mniejszych Maryi Niepokalanej (Maksymilianek) oraz Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej (Starowiejskich). Wszystkie te zgromadzenia miały charakter czynny. W historii naszego miasta nie istniało nigdy żeńskie zgromadzenie zakonne klauzurowe. Zacznijmy jednak od podstaw.

Zakon (lac. ordo) to ugrupowanie ludzi, którzy żyją według ściśle określonych reguł (zazwyczaj religijnych). Wśród organizacji takich wyróżniają się zgromadzenia zakonne czynne i klauzurowe (eremityzm, monastycyzm, cenobityzm), trynitarze (czyli tzw. trzeci zakon świecki na regule franciszkańskiej), instytuty świeckie, zakony rycerskie. Członkowie zgromadzenia zakonnego przyjmują uroczyste śluby - zazwyczaj są to śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Jeśli zgromadzenie ma charakter kontemplacyjny, dochodzą do tego śluby milczenia lub stałości miejsca. Większość takich zgromadzeń istnieje jako organizacje na prawach papieskich, a jego członkowie składają śluby publiczne. Każdy zakon posiada swoisty charakter i charyzmat, określoną duchowość i własne hasło.

Według statystyk Polsce istnieje obecnie ponad 180 żeńskich zgromadzeń zakonnych (z czego 100 to zgromadzenia czynne, a ponad 80 obejmuje zgromadzenia kontemplacyjno klauzurowe). Zakony, które nadal swą siedzibę mają w Zduńskiej Woli to Zgromadzenie Sióstr Wspólnej Pracy od Niepokalanej Maryi (ZSNM) oraz Siostry Małe Misjonarki Miłosierdzia, czyli Orionistki.

 

 

Zgromadzenie Sióstr Wspólnej Pracy od Niepokalanej Maryi
Congregatio Sororum Laboris Communis a Maria Immaculata (ZSNM)

Zgromadzenie początek swój ma w 2. połowie XIX w. Wtedy to grupa włocławskich kobiet (zrzeszenie krawieckie) z Franciszką Rakowską na czele założyła stowarzyszenie, by w nim prowadzić życie według trzech rad ewangelicznych - czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. W tym czasie organizacja ta była jeszcze nieoficjalna i działała przy klasztorze ojców franciszkanów na zasadzie bractwa różańcowego. Kobiety zajmowały się krawiectwem, a czas wolny od pracy poświęcały na modlitwę. W 1910 r. wspólnota ta została zaakceptowana jako Stowarzyszenie Kobiet Wspólnej Pracy Rzymskokatolickiego wyznania we Włocławku (tam zresztą do tej pory znajduje się generalny dom Zgromadzenia).

Pierwszym spowiednikiem, rekolekcjonistą i opiekunem zrzeszenia był ojciec Ksawery Sforski. Przygotował on podwaliny pod przyszły zakon. Po śmierci ojca Sforskiego i Franciszki Rakowskiej kierownikiem zgromadzenia został ksiądz Wojciech Owczarek i to on właśnie zajął się przygotowywaniem reguły zakonnej, a także stworzył określoną strukturę zgromadzenia, która oparta była o regułę św. Augustyna (regułę tę posiadają m.in. wspólnoty Augustianów, Dominikanów, Kanoników Regularnych czy Paulinów). Oprócz augustyńskiej myśli, zgromadzeniu towarzyszyło też benedyktyńskie zawołanie Ora et labora. Czynny charakter zakonu był więc podyktowany oficjalnym hasłem oraz chęcią niesienia pomocy potrzebującym. Stowarzyszenie Kobiet Wspólnej Pracy pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny stało się wspólnotą zakonną 27. października 1922 r. Zakon funkcjonował jeszcze wtedy na prawach diecezjalnych; prawa papieskie otrzymał natomiast 15. sierpnia 1983 r. (w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny). Od 1922 r. aż do wybuchu drugiej wojny światowej, zgromadzenie przeżywało swoje najlepsze lata - liczba sióstr pracujących w placówkach oświatowych i wychowawczych, sierocińcach i domach pomocy społecznej stale wzrastała. Zgromadzenie otwierało nowe domy, m.in. w Kaliszu, Poznaniu, Pyzdrach, Łowiczu, Bierzwiennej, Sompolinie, Uniejowie i Zduńskiej Woli.

 

Siostry w naszym mieście

W Zduńskiej Woli Siostry Wspólnej Pracy od Niepokalanej Maryi (bo ostatecznie taką nazwę przyjęło zgromadzenie) stacjonują od 1937 r. Były to właściwie ziemie koło Zduńskiej Woli (dokładnie zaś Stęszyce), które zakonnice otrzymały od Elżbiety Hille. Pierwotnie posiadłość ta przeznaczona została na sierociniec, który miały prowadzić siostry. Gdy wybuchła wojna sytuacja polityczna zmusiła zakonnice do odesłania sierot do ich dalszych rodzin. W zamian za to przyjęły one niemieckich starców, a potem niemieckie dzieci. Wkrótce potem wszystkie kobiety ze zgromadzenia wysiedlono. W rozprawie doktorskiej siostry Laurencji Jędrzejczak czytamy:

"Dnia 23 lipca 1937 r. Zgromadzenie otrzymało pozwolenie z Kurii Diecezjalnej we Włocławku na przyjęcie darowizny od p. Elżbiety Hillowej. Ofiarodawczyni zapisała wspólnocie zakonnej w tymże roku (aktem rejentalnym nr 272) w pobliskich Stęszycach dom na sierociniec, zabudowania i dziewięciomorgowy ogród. Siostry przyjechały do Zduńskiej Woli we wrześniu 1938 r. Dnia 25. kwietnia 1939 r. została erygowana w domu kaplica półpubliczna". Pomimo trudnych warunków szybko otwarto sierociniec. Przebywało w nim 12 sierot. Obowiązki przełożonej pełniła dzielna s. Stanisława Warych. W czasie rozpoczęcia wojny pracowało tam 7 zakonnic: Dębowa Józefa, Drutowska Emilia, Gębska Stanisława, Kwiatkowska Wanda, Skrodzka Cecylia, Warych Stanisława, Zbonikowska Genowefa".

Stęszyckie Siostry zajmowały się przede wszystkim uprawą ogrodu na swej posiadłości, a także opieką nad sierotami i kilkoma starszymi podopiecznymi. Spokój zakonnego życia przerwała im wojna.

"Już w pierwszym dniu wojny, kiedy siostry były w kościele na mszy św., o godz. 7. rozpoczęto bombardowanie, tak że do domu wróciły z trudem ok. poludnia. W niedzielę 3. września znowu bombardowano. O godz. 10. ks. wik. Bernard Sroka odprawial mszę św. Jedna z bomb spadla na kościół, w którym oderwało się sklepienie. Ksiądz został ranny, wiele ludzi zabitych i rannych. Bylo to już po konsekracji. Kielich i puszka z konsekrowanymi komunikantami znalazły się pod gruzami. Ludzie w poplochu opuścili kościół, podobnie księża. Wielu mieszkańców miasta uchodziło przed frontem. Kaplani po tygodniu wrócili do rozbitej świątyni parafialnej. Atoli kaplica w domu sióstr pozostała nienaruszona. Ludzi często przychodzili do niej przynosząc świece na ofiarę.

Przypuszczalnie 4 września zajechał niespodzianie do sióstr cały szpital z Ostrzeszowa - kilka wozów z chorymi, lekarze, pielęgniarki i kapelan. Zdewastowali ogród, zużyli paszę, którą siostry miały dla inwentarza. W końcu powzięli zamiar, żeby chorych zostawić u zakonnic. Personel lekarski jednak o tym siostrom nie wspomniał. Przełożona s. Stanisława Warych ostrzeżona przez ks. kapelana, zdążyła zamknąć wszystkie bramy i nie wpuściła samej tylko służby lekarskiej. Niektórzy chorzy znajdowali się w ciężkim stanie i siostry same niewiele by im pomogły. W następstwie tego służba lekarska zabrała ze sobą chorych. Kapelan szpitalny udzielił siostrom w razie potrzeby, pozwolenia na spożycie pokonsekrowanego chleba i zlikwidowanie kaplicy.

Dnia 5 września w pobliżu sióstr paliły się budynki stacji stacji kolejowej. Ogień groził zajęciem dalszych obiektów. Siostry w nocy spożyły Ciało Pańskie, postanowiły zabrać sieroty i ujść w stronę Warszawy. W domu pozostała tylko przełożona, gdyż musiała opiekować się staruszkami, przeważnie matkami księży. Jednak z drogi wróciła się s. Józefa Dębowa, bo żal jej było pozostawić samą przełożoną. S. Warych wyjechała do Warszawy w grudniu 1939 r.

Jak wynika z relacji S. Warych - siostry zaopiekowały się również nowo narodzonym dzieckiem pozostawionym bez opieki. Pochodziło ono z miejscowego szpitala, także ewakuowanego. Jego matka nie była znana. Przez rok zajmowały się jego wychowaniem, a później adoptowało je bezdzietne małżeństwo."

Zakonnice usilnie starały się bronić swojego klasztoru, który nie był przygotowany na tak ciężkie następstwa wojny. Siostry musiały zadbać o bezpieczeństwo nie tylko swoje, ale i swoich podopiecznych. Tragiczna sytuacja polityczna zmusiła je niestety do odesłania sierot do ich dalszych rodzin. W zamian za to, zakonnice przyjęły niemieckich starców, których miejsce zajęły potem niemieckie dzieci. Dziećmi tymi zajmowała się s. Emilia Drutowska. Jednak okupanci nie chcieli oddawać swoich dzieci pod opiekę Polce. Miejsce s. Drutowskiej zajęła Niemka". Wkrótce potem wszystkie kobiety ze zgromadzenia wysiedlono do baraków.

W 1942 r. zduńskowolskie siostry przyjął pod swój dach sieradzki Dom Sióstr Urszulanek, gdzie Siostry Wspólnej Pracy zajęły się pracą w szpitalu. Niemcy przejęli wszelkie mienie zduńskowolskiego Zgromadzenia. Spisane relacje J. Dębowej i A. Kubiak tak przedstawiają dzień przeniesienia zakonnic:

"6 sierpnia 1942 r. niespodzianie przyjechały trzy wozy. Zakonnicom kazano szybko się spakować. Zostały nimi wywiezione do Sióstr Urszulanek NSJK w Sieradzu, które tam prowadziły szpital. Urszulanki były zaskoczone tym przyjazdem. Wszystkie nasze siostry zostały zatrudnione w szpitalu: Józefa Dębowa, Emilia Drutowska, która wkrótce umknęła. Stanisława Gębska, Zofia Kaczmarek - następna przełożona, Anastazja Kubiak i Bogumiła Ludwiczak. Ta ostatnia po krótkim pobycie tu wróciła do Zduńskiej Woli i pracowała w kuchni dla 40 sierot niemieckich. Pod koniec okupacji dołączyła do niej s. Cecylia Skrodzka, która w czasie wojny pracowała u Elżbiety Hillowej, potem zaś u Niemców.

Dwie siostry, które powróciły do Zduńskiej Woli nadal były wierne charyzmatowi Zgromadzenia. S. Ludwiczak wciąż zajmowała się przygotowywaniem strawy dla dzieci w domu, którym kierowała Niemka. Zakonnica wspominała ją dobrze, jako że ta była praktykującą katoliczką. Siostra mogła zatem uczestniczyć we mszy św. Jej następczyni nie była już na tyle ugodowa. S. Skrodzka natomiast najęła się do pracy u pewnego Niemca, tuż po śmierci Elżbiety Hille w 1944 r. Potem zaś w tym samym domu dziecka rozpoczęła pracę wraz z s. Ludwiczak. Dobrze się złożyło, że [siostry- M.G.] przebywały w posesji Zgromadzenia, gdyż po wycofaniu się okupanta zdołały ustrzec pozostałe mienie."

Już pod koniec okupacji zakonnice przesiedlone do Sieradza zaczęły powracać do Domu w Zduńskiej Woli. Wraz z siostrami Bogumiłą i Cecylią poszerzyły działalność Zgromadzenia. W Zduńskiej Woli zamieszkały: s. Maria Zielińska - przełożona, s. Józefa Dębowa, s. Waleria Flis, s. Stanisława Gębska, s. Lidia Kaftańska, s. Bernadeta Sobierajska, s. Józefina Styśko, s. Kazimiera Woźniak, s. Magdalena Zielińska. Siostry otworzyły dom dziecka oraz przedszkole (to zamknięto 1982 r.) dla dziewczynek, a także uczyły dziewcząt szycia benedyktyńska dewiza była ciągle żywa i pielęgnowana w zgromadzeniu.

Praca była również widoczna w przyklasztornym ogrodzie, gdzie zakonnice uprawiały warzywa i owoce. W 1950 r. posiadłość zakonna przeszła na Skarb Państwa, choć nadal użytkowana była przez zgromadzenie. Na własność zgromadzenia nieruchomość przeszła dopiero w 1990 r. W Zduńskiej Woli siostry swoją działalność prężnie prowadziły od lat 60. przy kościele w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, w kancelarii, zakrystii, jako katechetki. Zakonnice do dzisiaj pełnią służbę katechetyczną w szkołach. Ich dom znajduje się obecnie przy ulicy Opiesińskiej, gdzie prowadzą uprawę warzyw i owoców, które sprzedają później na miejscowym targowisku.

 


Front kościoła pw. WNMP w Zduńskiej Woli (1953 r.). Siostra Wspólnej Pracy od Niepokalanej Maryi
w obowiązującym dawniej welonie. Na zdjęciu (z lewej strony) ksiądz Balcerczyk.

 

Strój zakonny

Społeczność zakonna Sióstr Wspólnej Pracy od Niepokalanej Maryi jest zgromadzeniem habitowym. Habit nie zmienił się przez lata, siostry w latach osiemdziesiątych zmieniły natomiast welony. Było to podyktowane reorganizacją warunków pracy. Początkowo siostry nosiły długie wiązane z tyłu welony (w granatowym kolorze habitów) z białymi wstawkami. Obecnie zakonnice noszą takie same granatowe habity oraz średniej długości granatowe welony z białymi wypustkami przy czole. Określenie stroju jest tu ważne, ponieważ pozwala na identyfikację zgromadzeń z archiwalnych fotografii.

 

Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej
Congregatio Sororum Servularum Beatae Mariae Virginis Immaculatae Conceptae (ABMV)

Służebniczki,,Starowiejskie" to popularna nazwa zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej; nazwa wywodzi się od Starej Wsi. Założycielem zgromadzenia był błogosławiony Edmund Bojanowski. Swoje początki zakon ma już w 1861 r. na terenach Galicji, kiedy to we wsi nieopodal Łańcuta (dokładnie zaś w Podzwierzyńcu) zaczęła działać pierwsza ochronka. Miejscem tym zainteresowały się młode dziewczęta, pragnące pomagać potrzebującym, a jednocześnie chcące prowadzić życie zakonne. Właśnie w tej działalności zgromadzenie zawarło cały swój charyzmat. Pomoc dzieciom i osobom ubogim to główne założenia zakonnej rodziny.

Tuż po otwarciu łańcuckiej placówki, do zgromadzenia zaczęły zgłaszać się nowe kandydatki. Potrzebny był zatem nowicjat, którego dom otwarto 12. września 1862 r. Rok później nowicjat przeniesiono do Starej Wsi koło Brzozowa (diecezja przemyska). Wkrótce, pod okiem Edmunda Bojanowskiego zaczęły powstawać nowe placówki zgromadzenia na terenie Galicji. Gdy Bojanowski zaniemógł zdrowotnie, kontrolę nad otwieraniem domów zakonnych przejęła główna przełożona z okręgu Wielkopolski.

Posiadające już sporą ilość domów i sióstr zgromadzenie zostało oficjalnie zatwierdzone w 1930 r. przez Piusa XI, zaś Konstytucje zakonu (czyli podstawowy zbiór przepisów Zgromadzenia zatwierdzony przez kapitułę generalną) podpisał papież Pius XII. Głównymi założeniami działalności zakonnej była praca charytatywna, która obejmowała opiekę nad osobami chorymi, ubogimi i dziećmi.

Okres XX-lecia międzywojennego w klasztorach Służebniczek Starowiejskich to przede wszystkim pomoc osieroconym podczas wojny dzieciom. W 1921 r. istniało już 235 placówek, w których pracę podejmowało 1085 sióstr. Domy zakonne ulokowane były w trzynastu diecezjach. W 1939 r. liczba sióstr wzrosła do 1535 w 332 domach.

W czasie drugiej wojny światowej siostry próbowały nie zaprzestawać swojej pracy, pomimo ucisku ze strony okupanta. Domy zakonne na terenach wcielonych do Rzeszy były zamykane, a część sióstr trafiła do niewoli w obozach koncentracyjnych. Degradujący wpływ na działalność służebniczek miała zarówno okupacja niemiecka, jak i radziecka. Placówki zakonne, które funkcjonowały podczas wojny to 162 instytucje w Generalnej Guberni, 24 w "Kraju Warty" i 19 Górnym Śląsku. Na oficjalnej stronie zgromadzenia znajdziemy informacje: Najtrudniejsza sytuacja panowała na terenie Kraju Warty": siostry wywiezione zostały do obozu pracy w Bojanowie, niektóre nielegalnie przekroczyły granicę Generalnej Guberni, natomiast część pozostała w rozproszeniu". Siostry (w miarę możliwości) starały się działać jeszcze prężniej, podejmując współpracę z kościelnymi oraz społecznymi organizacjami, które pomagały najbardziej potrzebującym; były to między innymi: Towarzystwo Ochrony Dzieci i Młodzieży, stowarzyszenie charytatywne Rodzina Sieroca, Towarzystwo Szkoły Ludowej, Sekcja Opieki nad Dziećmi Książęco-Biskupiego Komitetu czy (w międzywojniu) Caritas. Ubóstwo i cierpienie, jakie przyniosła ze sobą wojna, starano się przezwyciężać poprzez pomoc materialną i oświatę. Duży nacisk, jaki kładziono na edukację miał pomóc wyniszczonej społeczności wyjść z okowów cierpienia - należało przede wszystkim odbudować nawyki higieniczne, które były niezbędne do przeciwdziałania epidemiom. Osierocone dzieci musiały przystosować się do życia, uczyć samodzielności i kształcić się, aby jakoś poradzić sobie w nadchodzącej, nadal niepewnej przyszłości.

 



Siostry Służebniczki Starowiejskie wraz z wychowankami podczas wakacji w Ustce
Ze zbiorów Domu Generalnego Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej

 


Siostry Służebniczki Starowiejskie wraz z wychowankami przy pracy w ogrodzie.
Ze zbiorów Domu Generalnego Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej

 


Siostry Służebniczki Starowiejskie wraz z wychowankami.
Ze zbiorów Domu Generalnego Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej

 

Lata powojenne przyniosły ze sobą sukcesywny powrót domów zakonnych i tworzenie się nowych. Niestety rzeczywistość Polski Ludowej nie była zbyt przychylna dla zgromadzeń zakonnych. Władza ludowa starała się raczej ateizować dzieci i młodzież, które miały tworzyć zlaicyzowane społeczeństwo. Największy rozkwit legalnej" działalności zakonnej przypadał po 1989 r., kiedy to upadek komunizmu zdewaluował antykościelne hasła.

 

Służebniczki w Zduńskiej Woli

Służebniczki Starowiejskie zapisały się również na kartach historii diecezji włocławskiej - w dwóch miejscowościach - Liskowie i Zduńskiej Woli. Choć pobyt sióstr w naszym mieście trwał dość krótko, to ich działalność była naprawdę znacząca. Zakonnice były obecne w Zduńskiej Woli od 24. lipca 1946 r. Charakterystyczny dla zgromadzenia nurt niesienia pomocy dzieciom, chorym i ubogim na terenie naszego miasta był pielęgnowany w miejscowym domu dziecka Łódzkiej Rodziny Radiowej. Oddział LRR w Zduńskiej Woli był jedną z czterech filii tej placówki. Zduńskowolską filię utworzył Edmund Pietrzykowski, który był wówczas burmistrzem miasta (inni członkowie zduńskowolskiego zarządu: Mazurkiewicz, Michalski, Kowalski, Waniek, Skowrońska, Rosińscy). Placówka ta skupiała się na pomocy dzieciom osieroconym w wyniku Powstania Warszawskiego, pacyfikacji Kielecczyzny oraz obozów koncentracyjnych. Najlepiej będzie się posłużyć zapiskami wspomnień ze zduńskowolskiego domu dziecka. Oto jeden z takich fragmentów, który zapisany został w pracy magisterskiej siostry Urszuli Marczak (ABMV):

"Pan J. Bilski opowiada, że do zakładu wychowawczego ERR przybył w roku 1947. Mieszkał z rodzicami i bratem w Warszawie. Ojciec zginął w roku 1943, on razem z matką i starszym bratem przeżył Powstanie. Po wysiedleniu osiedlili się na Ziemiach Odzyskanych. W lipcu 1945 roku nieznani sprawcy zamordowali matkę. W ciągu następnych dwóch lat chłopiec przebywał kilka miesięcy w Państwowym Domu Dziecka w Białogardzie, skąd uciekał. Wspomina: [...] Już nie sam brak jedzenia, już nie sam brud, zimno. Ciężko mi było zdzierżyć samosąd, strach przed dokładnym obiciem w nocy. Przez następne miesiące tułał się. [...] Jeździłem po pociągach, śpiewałem, trochę podkradałem. Przebywałem po kilka miesięcy u różnych krewnych. [...] Jesienią 1946 roku wróciłem do Końskich, do siostry mojego ojca. Przyjęto mnie z całą serdecznością. [...] Było ciężko. [...] Sam się zorientowałem, że jestem ciężarem. [...] Poprosiłem o oddanie mnie do domu dziecka, ale takiego, żeby wszy nie było i świerzbu. Stryjenka się rozejrzała, chyba w kościele dowiedziała się, że jest taki dom w Zduńskiej Woli."

Fragment ten w pełni odzwierciedla straszną sytuację socjoekonomiczną kraju. W tamtym momencie priorytetem działania domów zakonnych Służebniczek było zwalczanie ubóstwa i samotności, które dotknęły najmłodszych członków społeczeństwa. W 1946 r. Siostry Starowiejskie ze Zduńskiej Woli przyjęły pod swój dach trzydzieścioro dzieci z kieleckich wsi (przede wszystkim z wyniszczonych przez Niemcy - Skłoby i Stefankowa). Na pobliskich terenach tych pozostało jeszcze około siedemdziesięcioro osieroconych dzieci, którymi wpierw zajmowali się sąsiedzi. Mieszkańcy okolicznych miejscowości i wiosek polegli, pomagając walczącym tu partyzantom majora Dobrzańskiego Hubala", pozostawiając swoje dzieci. Losem sierot zainteresował się proboszcz parafii Nadolne. To on zatroszczył się o to, by dzieci trafiły pod opiekę zduńskowolskich zakonnic w tutejszym domu dziecka przy ulicy Łaskiej.

Dom dziecka Sióstr Służebniczek w Zduńskiej Woli był w stanie przyjąć dość sporą ilość dzieci (bo aż 150), dlatego Łódzka Rodzina Radiowa chętnie kierowała dzieci właśnie tutaj. Liczba przybywających tu sierot stale rosła. Niestety zaś liczba zakonnic nie powiększała się wprost proporcjonalnie do ilości potrzebujących dzieci. Łódzka Rodzina Radiowa była głównym źródłem finansowania zduńskowolskiego domu dziecka prowadzonego przez Służebniczki. Zakonnice miały też inne pomysły na zdobycie środków na utrzymanie domu dla swoich podopiecznych. Organizowały na przykład imprezy dobroczynne, bale i zabawy, podczas których zbierały potrzebne pieniądze. Ponadto, bardzo pomocne były paczki humanitarne z UNRA. Miejscowi przedsiębiorcy także robili, co w ich mocy, by zmieniać byt dzieci - wysyłali je na wakacje, finansowali spotkania z rodzinami i kolonie23. Tak te fabryczne adopcje relacjonuje A. Kowalska:

"Do naszego domu dziecka przyjeżdżała delegacja i wybierała sobie dwoje dzieci [...] Nasz zakład wybrał sobie mnie i Bronka Galocha. Nastąpiło usynowienie w roku 1947. [...] cztery osoby jako rodzina zastępcza/osoby wybrane były przez wszystkich pracowników. Do tych czterech osób mogliśmy się zwracać, jak coś nam było potrzeba".

Do poprawy warunków życia osieroconych dzieci i dobrego funkcjonowania działalności sióstr przyczynił się szczególnie Edmund Pietrzykowski, który wykazał się swoim uporem i doświadczeniem w organizowaniu zbiórek. Z opisu sióstr i ich podopiecznych wynika, że dobra była także organizacja pomocy na poziomie lokalnym (wszyscy zduńskowolanie sprawdzili się w roli dobroczyńców). Relacja J. Bilskiego tak przedstawia działalność charytatywną. Czytamy:

"[...] np. sprawa fryzjera [...] wszyscy chłopcy byli podzieleni po 5-6 do każdego zakladu fryzjerskiego. Każdy fryzjer miał swych podopiecznych i strzygl ich za darmo. [...] Mieliśmy dobrodziejów. (...) był taki rzemieślnik, który ubrał nas wszystkich od stóp do głów, dal materiały. poszyli nam rzemieślnicy zduńskowolscy".

Zduńskowolskie Służebniczki dzieliły się obowiązkami tak, by jak najlepiej wypełniać swoje misyjne role.

 

Tab. 1 Obowiązki pełnione przez siostry w Domu Dziecka LRR w Zduńskiej Woli w roku 1948

Nazwisko Obowiązek
s. U. Rothenberg

s. Ch. Kogut

s. R. Olbracht

s. G. Pietruszka

s. B. Nowotarska

s. W. Cała

s. M. Hrynko

s. K. Wyskiel

s. M. Jankowska

s. R. Dobuszczak

Przełożona Domu i Kierowniczka Zakładu

Wychowawczyni

Wychowawczyni

Wychowawczyni

Wychowawczyni

Wychowawczyni

Kucharka

Krawczyni

Higienistka

Kancelistka

Źródło: U. Marczak, Działalność Zgromadzenia Sióstr Služebniczek..., s. 120.

 

Ogromny wysiłek jaki zakonnice wkładały w swoją pracę, przyczynił się do zmniejszenia różnorakich chorób i poprawił ogólną higienę wychowanków domu dziecka. Siostry prowadziły izolatki dla nowo przybyłych dzieci, by zniwelować rozprzestrzenianie się wszy i świerzbu. Dzięki opiece Służebniczek oraz pomocy pani Skowrońskiej dzieci były zdrowe, zadbane i czyste. Z tej przyczyny mogły też cieszyć się upragnionymi wakacjami - zarówno siostry ze Zduńskiej Woli, jak i z Liskowa organizowały wycieczki (m.in. do Zwierzyńca koło Krasnegostawu, Piasków, lasów w Strońsku, Borów Tucholskich czy Ustki). Siostry starały się jak najlepiej wpływać na rozwój najmłodszych, organizując kreatywne zabawy. Wystawiając z młodzieżą sztuki teatralne, które były zarówno formą rozrywki, jak i edukacji. W pracy siostry Marczak znajdujemy relację siostry G. Pietruszki:

"[Siostry M.G.] wystawiły nawet Balladynę J. Slowackiego, przedstawienie to cieszyło się ogromną popularnością mieszkańców miasta. Duszą tych przedsięwzięć była siostra Germana Pietruszka. Umiała ona odkryć dziecięce talenty i pomóc w ich rozwinięciu, angażując dzieci do twórczej pracy. Jej zasługą było też zorganizowanie chóru dziecięcego".

Z relacji wychowanków zduńskowolskiego Domu Dziecka wynika, że atmosfera jaką roztaczały siostry była naprawdę miła i swobodna. Nie bez powodu więc dom LRR w Zduńskiej Woli nazywany był „Rodzinką". Ciepły i rodzinny nastrój sprawiły, że wychowankowie chcieli utrzymywać kontakty z zakonnicami jeszcze po odejściu z domu; w 1989 r. odbył się nawet zjazd wychowanków28. Dzieci były mocno przywiązane do swoich opiekunek. Mimo trudnych warunków, jakie panowały w kraju, zakonnice usilnie próbowały stworzyć dzieciom dom pełen miłości i bezpieczeństwa. Dzieci były zawsze zadbane, uśmiechnięte i dobrze wychowane.

 


Zjazd sióstr i wychowanków w 1989 r., przy tablicy nagrobnej Edmunda Pietrzykowskiego.
Ze zbiorów Domu Generalnego Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej

 

Działalność Sióstr Służebniczek w naszym mieście zakończyła się w 1950 r., kiedy to pieczę nad ośrodkiem objęły władze świeckie. Relacja siostry G. Pietruszki:

"Miałam wtedy dyżur przy wydawaniu posiłków. Wtem patrzę przez okno, a tuż obok na dużym tarasie przed wejściem grupują się panie i panowie ze szkół i obcy z p. inspektorem Wańkiem na czele, wchodzą gremialnie do sali /około 15 osób/. Pytają, gdzie jest s. Przełożona? Chciałam pobiec - poprosić ją, ale nie pozwolono - sami już wydawali posiłki. Ze Izami patrzyły na to znajome nauczycielki, a dzieci nie rozumiały sytuacji."

Podobnie wyglądało to w domu zakonnym w Liskowie. Siostry przeniosły się do domu dziecka w Łodzi przy ulicy Pabianickiej 65 (a i tam zakonnice chwilę wcześniej pozbawiono pracy). Z relacji sióstr wynika, że na miejscu pozostały tylko siostra Dobuszczak i siostra Rothenberg, by przeprowadzić protokół zdawczo-odbiorczy spraw biurowych i finansowych. W tym samym momencie (właśnie w 1950 r.) została rozwiązana Łódzka Rodzina Radiowa.

 


Odsłonięcie tablicy pamiątkowej w parafii pw. WNMP w Zduńskiej Woli, 24.09.1989 r.
Ze zbiorów Domu Generalnego Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej

 


Ministranci przed kościołem pw. WNMP w Zduńskiej Woli.
Ze zbiorów Domu Generalnego Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej

 

Strój zakonny

Siostry Służebniczki Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej to zgromadzenie habitowe. Zakonnice od początku istnienia zgromadzenia nosiły granatowe habity, jednak nakrycie głowy zmieniało się przez lata. I tak: od początku do 26.08.1958 r. były to białe kornety, następnie aż do 14.02.2004 r. czarne welony z białą osłoną czoła, a od 2004 r. aż do dziś czarne welony z białymi wypustkami.

 


Pierwotny strój zakonny Sióstr Służebniczek. Habit i kornety.
Archiwum Domu Generalnego Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej

 


Strój zakonny Sióstr Służebniczek w latach 1958-2004.
Ze zbiorów Domu Generalnego Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej

 


Aktualny strój zakonny Sióstr Służebniczek obowiązujący od 2004 r.
Ze zbiorów Domu Generalnego Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej

 

Siostry Mniejsze Maryi Niepokalanej
Sorores Minores Mariae Immaculatae (SMMI)

Maksymilianki to bardziej znana nazwa zgromadzenia Sióstr Mniejszych Maryi Niepokalanej. Założycielką zakonu była matka Elżbieta Patrizi. Zgromadzenie powstało w Rzymie w 1982 r., kiedy na ołtarze został wyniesiony św. Maskymilian Maria Kolbe. Oficjalnie wspólnota zaczęła swoją działalność rok później (dokładnie zaś 14. sierpnia 1983 r.).

Zakon został erygowany na prawie diecezjalnym 18 czerwca 1993 r. Dekret podpisał ówczesny wikariusz rzymski kard. Camillo Ruini. Zgromadzenie miało charakter czynno kontemplacyjny i opierało się o regułę franciszkańską i duchowość św. Maksymiliana Marii Kolbego, konstytucje zakonne mają więc swoje źródło w życiu wspólnotowym Braci Mniejszych Konwentualnych, do których ów święty należał.

Solus amor per Immaculatam - tak brzmi hasło zakonu i cechuje ono zgromadzenie jako całkowicie podporządkowane Maryi Niepokalanej (dokładnie oddaje zatem istotę kolbiańskiej percepcji teologicznej). Maryja o imieniu Niepokalane Poczęcie jest patronką i opiekunką zgromadzenia, stąd też kolor habitów i welonów błękit symbolizujący czystość, niewinność, nieskalanie. W tekście siostry Teresy Marii Michałek (SMMI) czytamy:

"SMMI powołane są po to, by z większą swobodą iść za Chrystusem i wierniej Go naśladować, prowadząc życie Bogu poświęcone w Kościele. Gorąco pragną oddać swe życie dla jak największej chwały Bożej przez zbawienie i jak najdoskonalsze uświęcenie własne oraz wszystkich, którzy żyją i żyć będą przez Niepokalaną - zgodnie ze słowami św. Maksymiliana"

Dogmat o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny (łac. Immaculata Conceptio Beatae Virginis Mariae), który jest osnową zgromadzenia został ustanowiony 8. grudnia 1854 r.
przez papieża Piusa IX, który ogłosił go światu jako prawdę teologiczną. Niepokalane Poczęcie jest definiowane jako stan wyjątkowej świętości, który dostępny był w całej historii świata tylko jednemu człowiekowi - Matce Chrystusa Marii z Nazaretu. Założenie to wypływa ze starotestamentowej nauki o grzechu pierworodnym, którym obarczona jest cała ludzkość. Maria jako Matka Boga musiała od takiego skalania być całkowicie wolna. Maria Niepokalana jest w ikonografii przedstawiana w białej szacie, białym welonie i błękitnym płaszczu.

Dogmat o Niepokalanym Poczęciu był dla zakonnic czymś w rodzaju drogi życiowej i tym, co przejawiało się na każdym kroku ich działalności, a nie zwykłą doktryną. Siostry Mniejsze obrały sobie ścieżkę duchową św. Maksymiliana (stąd popularna nazwa - Maksymilianki). Siostry Mniejsze Maryi Niepokalanej składały cztery śluby zakonne - czystości, ubóstwa, posłuszeństwa i prawdopodobnie milczenia (był to więc zakon o charakterze częściowo kontemplacyjnym).

 

Maksymilianki w Zduńskiej Woli

Siostry Mniejsze Maryi Niepokalanej przez kilka/kilkanaście lat stacjonowały w Zduńskiej Woli - swój dom miały przy plebani parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Zakonnice współprowadziły Ośrodek Pamięci Świętego Maksymiliana Marii Kolbego oraz pomagały w pracach gospodarczych na plebanii. Najprawdopodobniej w 2012 r. Zgromadzenie zostało rozwiązane, a siostry powróciły do świeckiego życia.

 


Broszurka wydana przez Zgromadzenie Sióstr Maksymilianek.
Ze zbiorów Muzeum Historii Miasta Zduńska Wola

 

Strój zakonny

Siostry Mniejsze Maryi Niepokalanej były zgromadzeniem habitowym. Zakonnice nosiły błękitne habity ze szkaplerzem, biały pas franciszkański oraz błękitne, nachodzące na czoło długie welony. Na szyi miały zawieszony tzw. cudowny medalik (wizerunek Niepokalanego Poczęcia). Niemal identyczny strój noszą dziś Siostry Franciszkanki Niepokalanej.

 

Zgromadzenie Małych Sióstr Misjonarek Miłosierdzia
Congregatio Parvarum Missionariarum a Misericordia (SMM)

"Wszyscy nasi zakonnicy, w miarę możliwości powinni gruntownie znać teologię tak moralną, jak dogmatyczną: łączą się one ze sobą i jedna naświetla drugą.
Jest rzeczą bardzo ważną i naprawdę pocieszającą, że studia teologiczne nabierają nowego. znaczenia; nie tylko dawnego, ale również nowego, którego domagają się czasy, tak że teologia - należy się spodziewać - zyska znowu poważanie w oczach obecnego społeczeństwa i będzie mogła pożytecznie wpływać na nie i na wszystkie inne dziedziny wiedzy, w tym świeckie. Est in votis - To jest pożądane".

Założycielem Zgromadzenia Małych Sióstr Misjonarek Miłosierdzia jest święty Alojzy Orione, który zakon zainicjował 29. czerwca 1915 r. Popularna nazwa zgromadzenia - Orionistki pochodzi od nazwiska założyciela i ściśle wpisuje się w charyzmat jego misyjnej działalności. Siostry zakonne początkowo miały być pomocnicami kapłanów - ojców Orionistów. Zgromadzenie zostało założone w Tortonie - we Włoszech i tam właśnie mieściła się jego siedziba generalna. Ojciec Orione założył również Małe Dzieło Boskiej Opatrzności, którego główne założenie przyświecało zakonom oriońskim - męskiemu i żeńskiemu. Było to przede wszystkim docieranie do tych, którzy nie znają jeszcze Boga, do wykluczonych, chorych i ubogich. Przewodnią myślą były zatem misje - pójście w świat do najuboższych. Jednak ojciec Orione pragnął założyć żeńską gałąź rodziny zakonnej już wcześniej, jeszcze zanim stworzył podstawy reguły oraz nazwę siostrzanego zgromadzenia.

Tę oriońską myśl rozwinęła (wedle życzenia samego założyciela) zamożna hrabina Józefina Valdettaro, która zajęła się budowaniem wspólnoty i zrzeszaniem dziewcząt, chętnych poświęcić swe życie Bogu i bliźnim. Valdettaro opiekowała się kandydatkami, wpajając im ideały Małego Dzieła Boskiej Opatrzności. Kształtująca się żeńska rodzina zakonna otrzymała kierownika duchowego - księdza Karola Sterpi. W 1915 r. w Ameno zawiązała się pierwsza wspólnota, przy której działał przytułek dla osób ubogich. Kandydatki do zgromadzenia mogły natomiast przygotowywać się do życia zakonnego w nowicjacie, który utworzono w 1917 r. (w tym czasie liczył już 20 nowicjuszek). W tym samym roku o. Orione nadał imiona trzem pierwszym profeskom - Wiara, Nadziej i Miłość - zaś ks. bp Paolo Albera poświęcił ich habity. Od tego momentu jako pełnoprawne zakonnice posługiwały one chorym, ubogim i ludziom oddalonym od Boga, według słów ojca założyciela. Jednak o utworzeniu pełnoprawnego nowicjatu możemy mówić dopiero nieco później. Na stronie Zgromadzenia czytamy:

"Początek regularnego nowicjatu datuje się na 1923 r. Formację rozpoczęło wtedy 12 kandydatek, które po ukończeniu nowicjatu nie złożyły pierwszych ślubów, ponieważ nie było jeszcze opracowanych i zatwierdzonych Konstytucji Sióstr. Pierwsza siostra S. M. Pazienza Tersigni złożyła profesję zakonną na ręce Księdza Orione według Konstytucji Malego Dziela Boskiej Opatrzności 23 lipca 1927 r:."

Na początku działalności, zakonnice miały pomagać w posłudze księżom z zakonu oriońskiego. Wraz z księżmi udzielały się w oświacie i wychowaniu młodzieży oraz wszelkiej działalności charytatywnej. Z czasem jednak zgromadzenie zyskało popularność, a coraz liczniejsze powołania zakonne sprawiały, że należało otwierać nowe - już bardziej samodzielne domy. Tutaj zakonnice prowadziły szkoły krawieckie, przytułki dla kobiet czy oratoria dla dziewcząt. Orionistki niosły zatem kaganek oświaty dla najuboższych i odepchniętych od społeczeństwa kobiet. Zyskały wtedy nazwę Misjonarek Miłości - taką nazwę zgromadzenia nadał im sam założyciel, tym samym określając charyzmat i cel zakonu.

Oprócz Małych Sióstr Misjonarek Miłosierdzia powstała jeszcze inna żeńska oriońska rodzina zakonna- tj. Sakramentki Niewidome, które są zakonem częściowo kontemplacyjnym.

 


Pamiątka z okazji setnej rocznicy urodzin ks. Alojzego Orione.
Włocławek 1972. Archiwum MHMZW

 

Śluby i regula

Orionistki składają cztery śluby zakonne - charakterystyczne dla wszystkich zgromadzeń - śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa oraz właściwy duchowości oriońskiej ślub miłości. To ostatnie przyrzeczenie jest ściśle związane z apostolską działalnością misyjną zakonu - głoszeniem Ewangelii na cały świat.

Ksiądz Alojzy Orione wystosował list ze specjalnymi wytycznymi dla wszystkich sióstr pracujących w domach Boskiej Opatrzności. Był to zbiór restrykcyjnych zasad, mających na celu ochronę posłuszeństwa i czystości zakonnic. List ów miał być czytany podczas każdych dorocznych rekolekcji zakonnych. Oto kilka fragmentów:

"[...] Sypialnia i infirmeria sióstr są to miejsca najsurowiej im tylko zarezerwowane. Jeśliby dla ważnej i słusznej przyczyny musiał tam wejść dyrektor, niech mu towarzyszy przełożona, a drzwi nie tylko nie wolno zamykać na klucz, ale mają być szeroko otwarte na oścież.

Żaden kapłan, ani żaden kleryk, ani proband, ani żadna inna osoba należąca do naszych zakładów nie może zatrzymywać się do rozmowy z żadną siostrą, choćby to była przełożona jakiego zakładu bez pozwolenia dyrektora tego domu. [...] Żadna siostra nie może bez pozwolenia swojej przełożonej rozmawiać nawet z dyrektorem tego domu, w którym przebywa. A rozmowy niech będą krótkie, możliwie jak najrzadsze i nigdy nie przedsiębrane bez prawdziwej konieczności; niech będą pełne powagi, roztropności i miłości. Unikać wszelkiej poufałości w słowach i w zachowaniu się i nigdy nie pisywać liścików.

[...] A teraz uważajcie dobrze wszyscy klerycy i kapłani moi w Jezusie Chrystusie.

I- Według norm Stolicy Apostolskiej te, tak zwane nasze siostry, jak i inne kongregacje żeńskie zakonnic czy sióstr nie powinny zależeć od żadnej kongregacji męskiej, ale od własnej swej przełożonej, otoczonej własną kapitułą pod czujnością bezpośrednią biskupa albo w swoim czasie, od Stolicy Apostolskiej, według norm nowych konstytucyj i świętych kanonów.

II - One powinny mieć administrację i kasować całkiem oddzielną od naszej i dlatego tam, gdzie one pracują w kuchni i przy bieliźnie, powinny być wynagradzane za tę pracę, jak siostry zaangażowane z jakiejkolwiek innej kongregacji, które by tę pracę w naszych zakładach wykonywały.

III-W naszych zakładach, w których się one znajdują, powinny mieć oddzielne wejście bez żadnego połączenia pomiędzy ich mieszkaniem a naszem, a gdyby gdzie były co do tego jakie wątpliwości, napisać o tem do mnie, a ja sprawdzę to osobiście albo każę komu sprawdzić.

IV - Domy, w których one zamieszkują, mają być uważane za ich własność, z wyjątkiem domu św. Bernardyna w Tortonie, gdzie z miłosierdzia Pana naszego Jezusa Chrystusa rozpoczęła swe istnienie instytucja Synów Boskiej Opatrzności, bo ten dom jest wspólną własnością, chociaż go zamieszkują siostry. To jedyna rzecz, która pragnę, by została wspólną, na pamiątkę tego, że w tym domu i my i one zostaliśmy zrodzeni dzięki dobroci Pana Boga. Odnośnie domów nie zamieszkanych, będą one odtąd musiały same ponosić wszelkie wydatki na reparacje, podatki itd.

V - Ich przełożona będzie mogła zabierać siostry z naszych zakładów, ilekroć będzie to uważała za odpowiadające dobru sióstr. VI-Pomiędzy niemi i nami niech będzie wielka miłość, uznanie i szacunek; ale bez żadnego roszczenia sobie prawa wyższości lub obowiązku podległości. [...] [...] A teraz są tutaj nasze siostry, ale wam mówię w obliczu Boga, że nie wiem, ile ich tu jest, ani jak się nazywają, z wyjątkiem przełożonej, której znam imię. I dlatego wychowankowie nas szanują, ponieważ widzą, że siostry idą swoją drogą, a my też swoją; jeżeli one idą na prawo, to my skręcamy na lewo i odwrotnie. Świat patrzy na nas wzrokiem ostrowidza, biada nam, jeżeli znajdzie lub zauważy coś do skrytykowania w tym względzie [...]. "

Zalecenia ojca Orione były niebywale rygorystycznymi ćwiczeniami duchowymi dla wszystkich osób zakonnych oraz księży. W zakonach oriońskich nie było mowy braku dyscypliny - posłuszeństwo jawiło się jako największa cnota. W perspektywie zmieniającej się rzeczywistości życie na takich zasadach było naprawdę niełatwe i wymagało odpowiedniej duchowej postawy oraz silnego samozaparcia.

 

Orionistki w Zduńskiej Woli

Działalność Sióstr Orionistek w Zduńskiej Woli jest związana z obecnością ks. Aleksandra Chwiłowicza, który oriońską duchowość w Zduńskiej Woli zapoczątkował w 1924 r. (rok wcześniej ideę uruchomienia Małego Dzieła Boskiej Opatrzności na gruncie zduńskowolskim przekazał mu sam Alojzy Orione). 5 maja 1924 r. ks. Chwiłowicz zakupił od państwa Salingów posesję, na którą składały się piętrowy dom i pięć mórg ziemi. Posesja ta pełniła wcześniej funkcję przydrożnej karczmy. Jeszcze na przełomie lat 1924/1925 rozpoczęto przebudowę knajpianych lokali. Salę balową - miejsce zabaw - zaadaptowano na kaplicę. Ks. Bolesław Majdak pisze:

"1 listopada wspólnota przeżyła wielką radość: dziekan sieradzki - ks. Walery Pogorzelski z ramienia Kurii włocławskiej poświęcił przygotowaną ubogą kaplicę pw. Świętej Trójcy. O wydarzeniu pisała „Ziemia Sieradzka" (1924, nr 45). Artykuł donosił, że aktowi poświęcenia towarzyszył wielki entuzjazm tłumów radość, iż w tej części miasta powstało nowe centrum religijne. Ksiądz Ligenza natomiast trochę później umieścił większą informację o Zgromadzeniu w Kronice diecezji włocławskiej (19/1925/45 ns.)".

Dom Misyjny Księży Orionistów w Zduńskiej Woli zaczęto rozbudowywać już dwa lata później, dzięki czemu mógł pomieścić ponad dwustu uczniów. Ten samo dom pełnił również funkcję niższego seminarium duchownego, w którym nauczycielami byli profesorowie z miejscowych gimnazjów, a także sam ks. rektor, ks. Błażej Marabotto (przysłany z Włoch jako superior poczynań nowej placówki), ks. Robert Szulczewski, i ks. Stanisław Kowalski. W tym samym czasie zaczęło też działać wyższe seminarium duchowne, które kładło nacisk na podstawy filozofii w zakresie teologicznym. Czytamy:

"[...] W omawianych latach studiowało w nim [seminarium M.G.] około 40. kleryków, z których w trzech turach (1925. 1927 i 1928) ks. rektor wysłał aż 19. na teologię do Tortony (Włochy), a 4. otrzymało święcenia kapłańskie w 1928 r. Nowicjatu - oczywiście na razie - nie było. Dłuższy pobyt i praca w zakładzie były wystarczającą próbą przed składaniem ślubów zakonnych".

Widzimy zatem, że oriońskie założenia w postaci dobrego wykształcenia i odpowiednich podstaw duchowych były realizowane również na gruncie zduńskowolskim. Ksiądz Chwiłowicz pomyślał także o żeńskiej gałęzi zgromadzenia zakonnego. Klasztor dla kobiet zaczął tworzyć w 1927 r., gromadząc dziewczęta, pragnące poświęcić swe życie służbie Bogu i bliźniemu. Powołane do żeńskiej rodziny zakonnej młode kobiety otrzymały od ks. Chwiłowicza lokum obok Domu Misyjnego. Siostry zakonne pomagały księżom orionistom prowadząc m.in. prace gospodarcze, gotując posiłki i sprzątając. W roku 1932 powstał nowicjat dla dziewcząt, które planowały zakonną drogę. Zgromadzenie Sióstr Małych Misjonarek Miłosierdzia rozpoczęło właśnie w tym roku swą apostolską działalność na prawie kanonicznym w Polsce. Zduńska Wola była formalnie głównym ośrodkiem (Domem Generalnym) Zgromadzenia Sióstr Orionistek aż do 1957 r. Jeszcze w 1945 r. zduńskowolskich klasztor Orionistek stał się domem formacyjnym, czyli ośrodkiem, w którym można było rozeznać swoje powołanie i rozpocząć przygotowanie do zakonnej drogi życia (poprzez postulat i nowicjat). Na oficjalnej stronie Zgromadzenia czytamy:

"Od początku istnienia wspólnoty Siostry podejmowały prace gospodarczo-domowe w Zakładzie dla chorych, prowadziły Ochronkę, Oratorium Świąteczne i Krucjatę Eucharystyczną. W czasie wojny Siostry pracowały w tymczasowym szpitalu zakaźnym wśród chorych na tyfus, a także po bombardowaniu miasta udzielały pierwszej pomocy rannym oraz czasowego pobytu w domu zakonnym. Po wojnie zorganizowały przy domu zakonnym przedszkole, kolonie letnie dla ok. 300 dzieci, prowadziły kuchnię powszechną dla najbiedniejszych".

Małe Misjonarki Miłosierdzia do dziś stacjonują w Zduńskiej Woli przy parafii św. Antoniego z Padwy. Posługują jako kancelistki w Domu Misyjnym Księży Orionistów oraz zajmują się katechizacją młodzieży. Cały czas niosą swoją pomoc ludziom najbardziej potrzebującym, wypełniając w ten sposób charyzmat swojego Zgromadzenia.

 

Strój zakonny

Siostry Orionistki to zakon habitowy. Dawniej zakonnice nosiły czarne habity z dużym białym kołnierzem (bądź szkaplerzem) oraz czarne welony nachodzące na ramiona wraz z białym czepkiem osłaniającym czoło. Dziś jest to strój lżejszy: szare habity z wąskim białym kołnierzykiem oraz czarne średniej długości welony z białą wypustką.

 


Siostry Małe Misjonarki Miłosierdzia w dawnych habitach wraz z podopiecznymi.
Ze zbiorów Muzeum Historii Miasta Zduńska Wola

 


Pamiątka z okazji setnej rocznicy urodzin ks. Alojzego Orione. Włocławek 1972.
Ze zbiorów Muzeum Historii Miasta Zduńska Wola

 


Siostra Janina Dąbrowska SMM.
Ze zbiorów Muzeum Historii Miasta Zduńska Wola

 

Franciszkański Zakon Świeckich
Ordo Franciscanus Saecularis (OFS)

"Stowarzyszenia, których członkowie, żyjąc w świecie, uczestniczą w duchu jakiegoś instytutu zakonnego, pod wyższym kierownictwem tegoż instytutu prowadzą życie apostolskie i zdążają do chrześcijańskiej doskonałości, nazywają się trzecimi zakonami lub otrzymują odpowiednią nazwę"

Warto wspomnieć też o tym, iż swój wkład w apostolskie dzieło Kościoła w Zduńskiej Woli mają również tercjarze - członkowie III Zakonu Świętego Franciszka. Zgromadzenie to nie jest zakonem na prawie papieskim ani diecezjalnym, ale stowarzyszeniem osób świeckich, które żyją wedle duchowości franciszkańskiej. Zakon tercjarski bazuje więc w pewnej mierze na regule św. Franciszka z Asyżu, jednak osoby w nim zaprzysiężone żyją w świecie, jako świeckie. Nie składają zatem trzech podstawowych ślubów zakonnych (czystości, ubóstwa i posłuszeństwa). Tercjarze działają m.in. w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny - Bazylice Mniejszej w Zduńskiej Woli.

 

Warto pamiętać

Setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości jest szczególnym wydarzeniem. W proces odzyskiwania narodowej autonomii wplecione są również losy osób zakonnych. Niejednokrotnie to one właśnie stawały się najbardziej pomocne w trudnych czasach zniewolenia. Klasztorne mury przez lata były ośrodkami pomocy i oparcia zarówno dla walczących, jak i najuboższych i schorowanych. Niosły też kaganek oświaty. W okresie państwowego uciemiężenia niektóre zgromadzenia zakonne zamykano, by laicyzować społeczeństwo. Jednak siła, która płynęła z przeróżnych reguł i charyzmatów, powracała dzięki odważnym osobowościom. Osoby zakonne miały tylko jeden cel-krzewić wiarę tak, by przetrwała wszelkie historyczne przeciwności.

 


Niewypisane Świadectwo przypuszczenia do profesji Trzeciego Zakonu Stanisławy Kurowskiej.
Zbiory prywatne Marty Gmyrek

 


Pamiątka przyjęcia do Trzeciego Zakonu św. Ojca Franciszka wraz z modlitwami kościelną i zakonną należąca do Stanisławy Kurowskiej.
Zbiory prywatne Marty Gmyrek

 


Oficjum Tercjarskie z modlitwą brewiarzową Trzeciego Zakonu należące do Stanisławy Kurowskiej, Kraków 1928 r.
Zbiory prywatne Marty Gmyrek

 


Okładka Oficjum Tercjarskiego z modlitwą brewiarzową Trzeciego Zakonu należącego do Stanisławy Kurowskiej, Kraków 1928 r.
Zbiory prywatne Marty Gmyrek

 


Bractwo Straży Honorowej przy Kaplicy Księży Misjonarzy w dniu poświęcenia sztandaru. Zduńska Wola 8.12.1929 r.
Ze zbiorów Muzeum Historii Miasta Zduńska Wola

 

Tekst: Marta Gmyrek, Dział Kultury Miasta, Muzeum Historii Miasta Zduńska Wola
Artykuł z książki „Społeczeństwo i dzieje ziem powiatu zduńskowolskiego w walce o niepodległość”, Zduńska Wola 2018

Nie tylko Powązki - fragment

Bezpłatny fragment
Nie tylko Powązki Część III
Mirosław Pisarkiewicz

Ewinkowi,
bez której nie byłoby tej książki

Wstęp

Pierwszy artykuł o cmentarzu i jego zabytkach sepulkralnych zamieściłem w 1988 roku w „Tygodniku Płockim”. Po opublikowaniu kilkudziesięciu materiałów w prasie i wydawnictwach zwartych pojawił się pomysł cyklu publikacji, pod wspólnym tytułem „Nie tylko Powązki”. Teksty miały prezentować nekropolie wiejskie lub położone w niewielkich miastach. Wyszedłem z założenia, robiąc badania na ponad setce cmentarzy, że na tych niewielkich nekropoliach nie tylko znajdują się bezcenne dzieła sztuki rzeźbiarskiej, ale spoczywają na nich niezwykli ludzie.

W wydanej w 2016 roku w krakowskim Wydawnictwie Ridero książce „Groby szlacheckie i ziemiańskie na polskich cmentarzach” napisałem:
„Cmentarze fascynowały mnie od dzieciństwa. Pewnie dlatego podczas studiów historycznych na Uniwersytecie Łódzkim zrobiłem wszystko by dostać się na seminarium magisterskie prowadzone przez doc. dr. Ryszarda Rosina w Zakładzie Nauk Pomocniczych Historii UŁ. Jeszcze jako student uczestniczyłem w obozie epigraficznym zorganizowanym przez Instytut Historii UŁ, podczas którego uczestnicy inwentaryzowali cmentarze w Płocku i jego najbliższej okolicy. Samodzielnie zinwentaryzowałem w 1985 roku, dla Biura Dokumentacji Zabytków w Płocku, cmentarz rzymskokatolicki w Łęczycy. Na bazie zebranych materiałów powstała praca magisterska pod kierunkiem doc. dr. R. Rosina nosząca tytuł „Cmentarz rzymskokatolickiej parafii św. Andrzeja w Łęczycy (do 1918 roku). Studium epigraficzne”.

Od połowy lat 80. XX wieku aż do 2016 roku prowadziłem indywidualny projekt mający na celu inwentaryzowanie grobów szlacheckich i ziemiańskich na polskich cmentarzach. Inny projekt dotyczył grobów prawosławnych - głównie w dawnej guberni kaliskiej, jeszcze inny cmentarzy żołnierskich z I wojny światowej w woj. łódzkim. Wyniki badań opublikowałem m.in. na stronie internetowej Związku Szlachty Polskiej (gdzie nadal są dostępne wraz z fotografiami), dzięki współpracy z Marcinem Michałem Wiszowatym - ówczesnym prezesem Związku; w książkach: Historia grobami pisana. Cmentarz parafii św. Andrzeja Apostoła w Łęczycy, Łęczyca 2004 (wyd. I), Łęczyca 2014 (wyd. II); Nekropolie Łęczycy. Piękno ukryte w detalu., Łęczyca 2013; Łęczyca w średniowieczu i w XX wieku. Suplement do monografii miasta, Łęczyca - Łódź 2003; Przewodnik po Łęczycy i powiecie łęczyckim, Łęczyca 2000; Przewodnik po Łęczycy i regionie łęczyckim, Łęczyca 2005 (wyd. II), Łęczyca 2008 (wyd. III); Wielka Wojna o Ziemię Obiecaną. Operacja Łódzka 1914, Łódź 2006, a także na łamach czasopism: „Poznaj swój kraj”, „Notatki Płockie”, „Kutnowskie Zeszyty Regionalne”, „Spotkania z zabytkami”, „Tygodnik Płocki”, „Ziemia Łęczycka”, „Szkolne Wieści”, „Plastyka i wychowanie”, „Mariawita”, „Wędrownik”, „Verbum Nobile”, „Przegląd prawosławny”, „Przegląd Ewangelicki. Słowo i myśl”, „Posłaniec bernardyński” a nawet w „Gazecie Prabuckiej” i „Echu Lęborka”.

Brałem także czynny udział w ratowaniu zabytków cmentarnych. Działałem w komisji ds. ratowania cmentarza rzymskokatolickiego w Łęczycy działającej pod koniec XX wieku przy łęczyckim oddziale Towarzystwa Naukowego Płockiego. W latach 1995 - 1998 byłem przewodniczącym Komitetu Ratowania Zabytków Cmentarza Parafialnego w Łęczycy, a w latach 1991 - 1993 wiceprzewodniczącym Komitetu Ratowania Cmentarza Ewangelicko - Augsburskiego w Łęczycy. W latach 2009 - 2010 pełniłem funkcję wiceprzewodniczącego Społecznego Komitetu Ratowania Sieradzkich Nekropolii. Przez kilka lat prowadziłem w Wojewódzkim Ośrodku Doskonalenia Nauczycieli w Sieradzu oraz w oddziale WODN w Wieluniu seminarium Cmentarz jako tekst kultury. W 2016 roku wydałem w krakowskim Wydawnictwie Ridero książkę Groby żołnierskie z 1914 roku w Ziemi Łęczyckiej i Sieradzkiej. Za całokształt publikacji, także o dziejach cmentarzy, Biblioteka Wojewódzka im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Łodzi przyznała mi w 2016 roku Nagrodę Superekslibrisu”.

 

 

Pierwszy artykuł z serii „Nie tylko Powązki”, traktujący o zabytkach sepulkralnych cmentarza ewangelicko - augsburskiego w Ozorkowie, zamieściłem w łódzkim „Wędrowniku” w 2010 roku. Niestety, czasopismo zawiesiło swoją działalność i tekst o ozorkowskiej nekropolii okazał się jedynym z planowanych, który ukazał się wówczas drukiem. W 2017 roku wróciłem do pomysłu. Bez wahania zgodził się publikować moje cmentarne eseje zasłużony miesięcznik krajoznawczy „Poznaj swój kraj”. Pierwszy tekst wydrukowano w numerze 5 (661) miesięcznika w 2017 roku.

Książka Nie tylko Powązki, Część I zawiera wybrane artykuły tworzone dla „Wędrownika” i „Poznaj swój kraj” oraz teksty pisane dla „Przeglądu prawosławnego” powstałe do 2017 roku. Część II zawiera materiały, z których część ukazała się na łamach „Poznaj swój kraj”, „Wędrownika” i „Szkolnych Wieści” (ukazującego się do 2010 r. kwartalnika Wojewódzkiego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli w Sieradzu). Część III zawiera materiały dotychczas niepublikowane w czasopismach, za wyjątkiem tekstów o cmentarzach w Rodowie i w Lęborku, drukowanych przed laty w „Mariawicie”, „Gazecie Prabuckiej” i w „Głosie Lęborka”.

Następne tomy, o ile powstaną, zawierać będą materiały, które zbiorę na cmentarzach, przede wszystkim z terenów woj. łódzkiego. Chciałbym opisać nekropolię w Witoni (pow. łęczycki), gdzie spoczywają: Ignacy Kamiński z Oraczewa - peowiak, poseł na Sejm Ustawodawczy II RP i … najwybitniejszy łęczycki rzeźbiarz ludowy oraz mjr Tadeusz Feliś „Czarny Polak” - jeden z największych bohaterów jugosłowiańskiej partyzantki z czasów II Wojny Światowej. Na pewno zamieszczę materiał z cmentarza w Piątku (pow. łęczycki), gdzie pochowano Marię Łoskowską - malarkę i córkę wybitnego artysty Józefa Chełmońskiego oraz barona Wandalina von Maltzana - właściciela Goślubia, w którym wychowywał się u Urszuli Garczyńskiej - matki swojej macochy - Jan Chęciński, autor libretta do „Strasznego Dworu”. Natomiast z okolic Sieradza warte opisania są cmentarze: we Wróblewie - z grobowcem poetki i regionalistki Ignacji Piątkowskiej, w Goszczanowie, gdzie znajduje się świetna płaskorzeźba wykonana przez rzeźbiarza Andrzeja Pruszyńskiego na grób Franciszka Sulimierskiego i w Rossoszycy, gdzie spoczęła matka i inni bliscy wybitnego uczonego Marcelego Nenckiego. Warto opisać cmentarz w Łęczycy, gdzie istnieje grób dr Ferdynanda Dworzaczka - ojca polskiej filozofii medycyny, czy cmentarz w Poddębicach, na którym pochowano poetę Ziemowita Skibińskiego.

Warto byłoby opisać cmentarz w Nałęczowie, na którym spoczął m.in. ilustrator i malarz Michał Elwiro Andriolli … To tylko fragment planów, które wciąż podlegają modyfikacji, gdyż … każdy cmentarz kryje niejedną, niezwykłą opowieść. A cmentarzy są w naszym kraju tysiące. Nekropolie są fascynujące. Każde epitafium traktując o śmierci, tak naprawdę jest opowieścią o życiu.

 

 

Cmentarz parafii rzymskokatolickiej przy Bazylice Wniebowzięcia NMP w Zduńskiej Woli

 

 

Zduńska Wola należy do najważniejszych miast Województwa Łódzkiego. To, będące obecnie siedzibą powiatu, miasto otrzymało prawa miejskie w 1825 roku. Najciekawszym zabytkiem, niegdyś wielonarodowej wielowyznaniowej, Zduńskiej Woli jest eklektyczna Bazylika Wniebowzięcia NMP z 1891 roku. Wart obejrzenia jest także Dom Narodzin św. Maksymiliana Kolbego, który przyszedł na świat w Zduńskiej Woli. W mieście istnieje także kościół ewangelicko - augsburski z 1926 roku oraz neogotycki zbór baptystów z 1902 roku. Niezwykłym miejscem jest położony na obrzeżach miasta kirkut. Niedocenionym zabytkiem Zduńskiej Woli jest znajdujący się przy ul. Łaskiej cmentarz a właściwie zespół cmentarzy różnych wyznań.

 

 

SZLACHTA I ZIEMIANIE W PRZEMYSŁOWYM MIEŚCIE WŁÓKNIAREK I KOLEJARZY

Zduńskowolska nekropolia, w swojej rzymskokatolickiej części, zaskakuje niemal od bramy. Na cmentarzu przemysłowego miasta włókniarek i kolejarzy znajduje się wiele grobów okolicznej szlchty i ziemian. Może to dlatego, że w XIX w. właściciel Zduńskiej Woli Stefan Prawdzic Złotnicki (+1847) wraz z żoną Honoratą z Okołowiczów Złotnicką rozpoczęli starania o przekształcenie miejscowości w miejski ośrodek przemysłowy?

 

 

Opodal bramy wejściowej, w alei głównej, zachował się klasycystyczny pomnik na grobie wspomnianej Honoraty Złotnickiej. Jest to piaskowcowy postument z tympanonikiem i akroteriami otoczony ozdobną kratą. Na bokach monumentu umieszczono wypukłorzeźbione pochodnie skierowane płomieniami w dół, oplecione szarfami. Na tympanoniku wyrzeźbiono uskrzydloną klepsydrę. Pod bordiurą umieszczono płycinę z napisem:

„Pomnik Honoraty z Okolowiczów (sic!) Złotnickiej:
Zbyt wcześnie dla Rodziców, Męża,
Dzieci, Familij i Przyjaciół
w dniu 19 stycznia 1831 r. a w 42 r.
życia swego zmarłey”.

Na podstawie pomnika wyrzeźbiono amfory, a w centrum między nimi wypukło rzeźbione kartusze z klejnotami i herbami: Prawdzic (z lewej) i Ostoja (z prawej).

 

Po prawej stronie cmentarza, w pobliżu ogrodzenia znajduje się współczesny grobowiec Rodziny Jaskółowskich. Z epitafiów wynika, że jej członkowie zginęli m.in. w Gross Rosen (Tadeusz Jaskółowski) i Katyniu (ppor. rez. Czesław Skrzydlewski). W grobowcu spoczął również Czesław Pomian Kotowski (l. 72 - † 1952).
 

W tej części cmentarza postawiono współczesny pomnik z granitową płytą na grobie Rodziny Bulińskich. Spoczęli tu:
  • Anna z Rendeckich Bulińska (1885 - 1945)
  • Roman Buliński (1887 - 1960)

Na płycie umieszczono rytą tarczę z klejnotem i herbem Turzyma.

W głównej alei umieszczono kolejny współczesny nagrobek Bronisławy Korab Kokowskiej z Brancewiczów (l. 23) i Marii Fomiczewskiej z Brancewiczów († 2 IX 1992).
 

Najciekawszym obiektem, obok pomnika Złotnickiej, jest z pewnością - usytuowany w alei głównej pomnik na grobie Junosza Szaniawskich. Wspaniała piaskowcowa postać Maryi opartej o krzyż wyszła z warsztatu „Bracia Ginter” z Kalisza. Spoczęli tu:

  • Józef Junosza Szaniawski (l. 53 - † 16 VII 1904)
  • Kazimierz Junosza Szaniawski (1918 - 1993)
  • Tadeusz Junosza Szaniawski (l. 77 - † 1964)
  • Ewa Szaniawska (1927 - 2003)

Obok usytuowany jest współczesny bezstylowy grób Junosza Szaniawskich. Spoczęli w nim:

  • Józefa Junosza Szaniawska (1886 - 1972)
  • Jan Junosza Szaniawski (1888 - 1955)
  • Zofia Junosza Szaniawska (1925 - 1945)

Obok alei głównej znajduje sie współczesny pomnik z napisem: Grobowiec J. WL. W. Truszkowskich. Spoczęli tu:
  • Witold Bożeniec - Jałowiecki (l. 64 - † 8 XI 1947) - doktor praw, były więzień Mauthausen, odznaczony Orderem Polonia Restituta
  • Jadwiga Truszkowska z Bożeniec - Jałowieckich (l. 82 - † 21 II 1999) - pseudonim „Luba”, uczestnik Kampanii Wrześniowej i Powstania Warszawskiego, członkini Armii Krajowej, długoletni profesor I Liceum Ogólnokształcącego im. Kazimierza Wielkiego w Zduńskiej Woli.
W pobliżu bramy cmentarnej znajduje się lastrykowy pomnik Rodziny Zadora - Ciesielskich - właścicieli dóbr Swędzieniejewice. Jak wynika z epitafium z piaskowca spoczęli tu:
  • Stanisława z Jelita - Stokowskich Ciesielska (l. 62 - † 1934)
  • Tadeusz Zadora - Ciesielski (l. 80 - † 1937)
Ponadto na cmentarzu w rodzinnym obejściu grobowym spoczęli członkowie rodziny Topór - Oczechowskich:
  • Wojciech Topór - Oczechowski (1820 - † 2 grudnia 1892)
  • Felicja Eufrozyna z Brodzkich Oczechowska (11 II 1818   -  14 II 1902)
  • Włodzimierz Oczechowski (1882 - 1954) - uczestnik Powstania Warszawskiego
  • Irena z Wierzbickich Oczechowska (1892 - 1979) - uczestniczka Powstania Warszawskiego
  • Jan Oczechowski (1914 - 1944) - uczestnik Powstania Warszawskiego
  • Bolesław Oczechowski (1916 - 1995) - uczestnik Powstania Warszawskiego
  • Leszek Oczechowski (1919 - 1944) - uczestnik Powstania Warszawskiego
  • Józef Oczechowski (1854 - 1916)
  • Felicja z Tymowskich Oczechowska (1857 - 1941)
  • Mysia Oczechowska (1894 - 1904)
  • Andrzej Truszkowski († 1913)
  • Jadwiga z Nejmanów Truszkowska († 1924)
  • Jędruś Truszkowski (10 IX 1948 - 17 IX 1948)
Ponadto na cmentarzu pochowany został Włodzimierz Piotr Bończa Truszkowski (1911 - 2010) - uczestnik Wojny Obronnej 1939 roku oraz Witold Pruszyński (1896 - 1940) - major WP zamordowany w Charkowie. W grobie ozdobionym tabliczką z herbem Ogończyk pochowano także Jadwigę (1893 - 1990) i Zofię (1900 - 1984) Pruszyńskie.

 

 

ŚLADY PRAWOSŁAWIA

Cmentarz prawosławny w Zduńskiej Woli jest w zasadzie kwaterą na wielowyznaniowym cmentarzu przy ul. Łaskiej. Niewiele wiadomo o prawosławnych mieszkańcach Zduńskiej Woli - stanowili nikły odsetek ludności - przed pierwszą wojną światową nie przekraczali liczby stu osób. Tworzyli głównie warstwę urzędniczą i militarną.

 

Kwatera prawosławna jest obecnie użytkowana przez ludność różnych wyznań. Na cmentarzu zachowały się w zasadzie trzy obiekty prawosławne. Funkcję pierwszego z nich trudno jednoznacznie określić. Jest to ustawiony pionowo pokaźny głaz narzutowy z granitu. Na jego szczycie umieszczono prosty krzyż z żelaza. Brak jakichkolwiek inskrypcji może wskazywać, że nigdy nie użyto go jako pomnika cmentarnego dla konkretnej osoby lub że jest to miejsce zbiorowego pochówku, np. kwatera wojenna.

Może to być także rodzaj głazu „granicznego”, wyznaczającego część prawosławną lub postawiono taką formę zamiast np. drewnianego krzyża dla całej kwatery. Co prawda z przodu głazu są ślady, być może po tablicy epitafijnej. Wówczas mielibyśmy do czynienia z pomnikiem nagrobnym NN. 

Kolejny obiekt to piaskowcowy pomnik z bardzo zerodowaną płytą epitafijną z kwiatowymi rozetkami u góry. Z pozostałości inskrypcji wynika, że spoczął tu Artamon (?) Dimitriewicz (?) Kożemiakin Były oficer pułku (…). Na podstawie pomnika umieszczono daty: ur. 8 VIII 1830 - zm. 1 XII 1888 i formułę modlitewną po rosyjsku: Pokój jego prochom. Między datami znajdowało się niegdyś zdjęcie na porcelanie, po którym zachowało się owalne wgłębienie. Nietypowe jest umieszczenie poza głównym epitafium lat życia.
 

Najciekawszym obiektem dawnego cmentarza prawosławnego jest obejście grobowe, otoczone piękną, bardzo ozdobną kratą z kutymi kwiatonami w narożnikach i furtką z krzyżem. Wewnątrz ogrodzenia znajdują się współczesne nagrobki, ale centralną część zajmuje wysokiej klasy pomnik z początku XX wieku. Na kilkustopniowej podstawie z jasnego piaskowca umieszczono kunsztowny neogotycki, wieloboczny krzyż z czarnego granitu na wielostopniowej podstawie z tego samego kamienia.

Niegdyś znajdowało się tu zdjęcie zmarłego na porcelanie, po którym zachował się owalny wykusz. W centralnej części podstawy krzyża umieszczono epitafium z rosyjską inskrypcją: Spoczął tu: Podpułkownik w stanie spoczynku Kaliskiej Brygady Straży Granicznej, ur. 16 IX 1835 r. - zm. 18 VIII 1907 r. Dimitrij Wasiliewicz Modoliewskij.

Z lewej strony podstawy monumentu wykuto w języku polskim nazwę firmy kamieniarskiej „Alfred Fiebiger. Kalisz”.

To prawosławny ślad w dziejach miasta.

 

 

ARTYŚCI. OJCIEC I SYN. ZDUŃSKOWOLANIE

Taki zapis można znaleźć w folderze wydanym z okazji wspólnej wystawy malarstwa Bronisława i Romana Tomaszewskich zorganizowanej w 2014 roku w zduńskowolskim ratuszu.

Bronisław Tomaszewski (1935 - 2004). Ojciec Romana. Rodowity zduńskowolanin. Ukończył Liceum Ogólnokształcące w rodzinnym mieście. Uprawiał malarstwo olejne, akwarelowe, rysunek, pisał wiersze i fraszki. Malował i wy­stawiał od 1967 roku biorąc aktywny udział w wojewódzkich i ogólnopolskich konkursach i przeglądach, gdzie zdobywał nagrody i wyróżnienia.

Pracował początkowo jako dziewiarz w Zakładach Przemysłu Dziewiarskiego „Wola”. Później zatrudniony był w PSS „Społem” (jako projektant i dekorator), w Sieradzkim „Chemitexie”, w zduńskowolskiej Usługowej Spółdzielni Pracy „Zdunka” i … we własnej firmie. Przez lata szkolił swoje umiejętności plastyczne na różnych kursach pod okiem wykładowców z PWSSP w Łodzi i Uniwersytetu Łódzkiego. Swoje prace prezentował na ogólnopolskich, regionalnych i miejskich wystawach otrzymując liczne nagrody. Brał udział w wielu plenerach malarskich.

Umiejętności przekazywał młodzieży pracując jako instruktor plastyki w Miejskim Domu Kultury i w Spółdzielni Mieszkaniowej „Lokator”, prowadził spotkania i lekcje plastyki z uczniami zduńskowolskich szkół. Należał, od początku istnienia, do Klubu Amatora Plastyka w Zduńskiej Woli. Za swoją twórczość otrzymał m.in. odznaki: Zasłużony Działacz Kultury, Zasłużony dla Województwa Sieradzkiego, Nagrodę Województwa Sieradz­kiego, Nagrody Wojewody Sieradzkiego, Dyplom Honorowy Ministra Kultury i Sztuki.

Jego prace znajdują się w zbiorach osób prywatnych w całej Polsce, a także w Bułgarii, Anglii, Niemczech, Szwecji, Holandii, USA.  Tyle z oficjalnej noty umieszczonej we wspomnianym folderze. Ja zapamiętałem go z imprez plastycznych, jako człowieka zawsze uśmiechniętego i pełnego humoru i dowcipu. Wzbudzającego zaufanie dobrego człowieka. Na grobie, jak przystoi malarzowi, wykuto paletę z pędzlami.

 

Roman Tomaszewski (1963 - 2013). Rodowity zduńskowolanin - syn Bronisława i Anny Tomaszewskich. Ukończył Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych w Zduńskiej Woli, Centrum Kształcenia Kadr Jubilerskich we Wrocławiu oraz socjologię na Uniwersytecie Łódzkim. Poeta, plastyk, animator kultury. Wieloletni organizator wystaw, plenerów, spotkań z twórcami, promocji książek.

Był współzałożycielem Klubu Literackiego „Topola”, wiceprezesem Stowarzyszenia Promocji Sztuki „Mrowisko”, prezesem Stowarzyszenia Na Rzecz Aktywności Twórczej w Plenerze „Felix”. Założył i prowadził do 2008 r. interdyscyplinarny Klub Twórczej Pracy „Bez Aureoli”, organizował liczne konkursy i jurorował w konkursach. Był pomysłodawcą i prowadzącym Zduńskowolski Parnas Literacki w ramach Klubu Literackiego „Topola” w Zduńskiej Woli.

Swoje prace malarskie prezentował na wystawach indywidualnych Zduńskiej Woli i w Łasku oraz na wystawach zbiorowych w Zduńskiej Woli i w Filharmonii Łódzkiej. Tworzył opracowania graficzne i ilustracje książek poetyckich, plakaty, fotografie, rzeźby, metaloplastykę, szlifował kamienie szlachetne.

Należał do Związku Literatów Polskich. Był animatorem kultury odznaczonym przez Ministra Kultury odznaką „Zasłużony Działacz Kultury”. Otrzymał medal „Zasłużony dla Powiatu Zduńskowolskiego”. Wraz z Klubem Literackim „Topola” został wyróżniony przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego medalem „Zasłużony dla Kultury Polskiej”. W roku 2013 otrzymał medal „Zasłużony dla Miasta Zduńskiej Woli”.

Wydał tomki poetyckie: Szukam Inez, Bębenek, I Pan Bóg zamyka oczy, Szukam Inez - ciąg dalszy, Sonety o miłości niezupełnie współczesne - czyli Inez odnaleziona, Inez impressionata, Afekty z krainy wydziedziczenia oraz w ramach serii „Zduńskowolana”: Baraka czyli Matko myślę o twojej śmierci i tom biograficzny „Jerzy Kozłowski - Twórczy Hetman”.

Romek był niestrudzonym wojownikiem. Pomimo ciężkiej choroby działał i planował do końca. Myślał o doktoracie, o otwarciu galerii malarstwa, rzeźbił, zainicjował wystawę portretów własnych i portretów autorów … jego portretów, pracował nad serią wydawniczą „Zduńskowolana”, w której miało się ukazać kilkanaście jego książek, nad tekstem do oratorium o św. Maksymilianie. Może ktoś kiedyś opublikuje choćby ten „maksymiliański” tekst …

Tymczasem … można zapalić lampkę na jego grobie patrząc na zdjęcie poety i malarza i przeczytać fragment jego wiersza z cmentarnego kamienia:

Czekaj nas w cieniu rajskich drzew.
Tam się spotkamy.
Tam w nieśmiertelności.

 

FELIKS RAJCZAK - LEGENDA KULTURY

Na grobie napisano lapidarnie: „Poeta”, umieszczono faksymile podpisu i wiersz:

Jak lustro, co przenosi promień
zostanę w przestrzeni tej,
w której odbiłem się spojrzeniem
i wiekuistym snem …

Gdy w 1984 roku Feliks Rajczak osobiście przyjmował mnie do Klubu Pracy Twórczej nie zdawałem sobie sprawy, że stoję przed legendą kultury Województwa Sieradzkiego, i że wkrótce go zabraknie …

Był legendą. I jest nią nadal. Poeta Feliks Rajczak przyszedł na świat w 1938 roku w Świątnikach pod Pabianicami w parafii Górka Pabianicka. Ukończył filologię polską na Uniwersytecie Łódzkim. Pod koniec lat 60. XX wieku osiadł na stałe w Zduńskiej Woli. Pracował na niwie kultury w PSS „Społem” i w Spółdzielczym Domu Kultury. Był także nauczycielem i społecznikiem - animatorem kultury.

Założył głośny Klub Pracy Twórczej w Sieradzu, Klub Amatora Plastyka w Zduńskiej Woli, był także współzałożycielem zduńskowolskiego Klubu Literackiego „Topola”. Należał do Związku Literatów Polskich. Pracując w Wojewódzkim Domu Kultury w Sieradzu opiekował się artystami amatorami i profesjonalistami z całego województwa, czyniąc to nie z pozycji urzędnika, ale pełnego otwartości i chęci pomocy przyjaciela i przewodnika. Niestrudzenie wyszukiwał talenty, organizował wystawy, spotkania i seminaria, redagował, opracowywał, wydawał - stworzył serię „Arkusze sieradzkie”.

Nie zapominał także o własnej twórczości - opublikował pięć tomików wierszy i cztery zbiory fraszek. Po jego śmierci w 1987 roku ukazały się kolejne książki, m.in. w 2007 roku wybór wierszy „Powiało dawnym życiem” z reprodukcją pięknego portretu namalowanego przez jego syna Witolda - nauczyciela Liceum Plastycznego w Zduńskiej Woli. Mottem książki jest fragment z wiersza poety: „Budzimy się - a tu nas nie ma”. A jednak Pan jest, Panie Feliksie.
 

 

 

STASIU KLINGER - CZŁOWIEK Z ŁAWECZKĄ

Jak napisano na okładce wydanej w Sieradzu w 2014 roku książki „Wyczarowane ołówkiem i piórem” (zawierającej m.in. rysunki autorstwa Stanisława Klingera), S. Klinger urodził się w 1932 roku na Bałutach w Łodzi w rodzinie policyjnej. Od dziecka związany był ze Zduńską Wolą. Tutaj ukończył Liceum Administracyjno - Prawnicze i przez lata pracował jako dekorator w Zakładach Przemysłu Dziewiarskiego „Wola”. Ale przede wszystkim tworzył i utrwalał odchodzący świat sieradzkiej wsi i zmieniającej się Zduńskiej Woli. Wielokrotnie publikowane w wydawnictwach zwartych i czasopismach rysunki S. Klingera znalazły się w kolekcjach muzealnych, regionalnych, prywatnych oraz na licznych wystawach. Za swoją twórczość otrzymał Złoty Krzyż Zasługi i inne odznaczenia.

Zmarł w 2015 roku. Na jego grobie napisano: „Stasiu Klinger/ artysta malarz, muzyk” i wyryto fragment wiersza:

„Boso po srebrnej rosie
Fujarkę wziął i poszedł …”

Niezwykły życiorys S. Klingera zawiera takie epizody jak przeżycie bombardowania Zduńskiej Woli w 1939 roku, służba żołnierza - górnika w kopalni „Makoszowy” w Zabrzu, muzykowanie z Janem Czachurskim, z kapelą podwórkową „Wiarusy” i kapelą „Szadkowiacy”.

Mnie w pamięci pozostanie wieczór z ogniskiem koło dworu w Rzepiszewie, gdzie Stanisław Klinger grając na jakimś instrumencie strunowym, bodaj mandolinie, których miał kilkanaście w swojej kolekcji, niesamowicie rozruszał całe towarzystwo piosenką z refrenem, z którego zapamiętałem słowa: „Kareta złota, życia ochota”.

Zduńska Wola uhonorowała niezwykłego artystę pomnikiem - ławeczką ustawioną przy ratuszu.

 

 

KRZYŻ ZE ŚMIGŁEM

Na niewielu cmentarzach można zobaczyć lotnicze śmigło. W Zduńskiej Woli umieszczono je na grobie sierżanta pilota Stanisława Kołodziejskiego (1903 - 1937). Jak napisano na portalu Niebieska Eskadra S. Kołodziejski pracował w Bydgoszczy jako mechanik i odpowiadał za obsługę samolotów w Szkole Podoficerów Pilotów.

Marzył o lataniu, dlatego ukończył kurs pilotażu i został skierowany jako instruktor do Radomia - Sadkowa. Służył w Szkole Podchorążych Rezerwy Lotnictwa i przekazywał swoją wiedzę lotnikom z 2 Eskadry Ćwiczebnej. W dniu 23 kwietnia 1937 zginął wraz ze swoim dowódcą kapitanem pil. Karolem Lubańskim w wypadku nad lotniskiem w Radomiu.

Według Jana Pietrzaka z Sieradza samolot wpadł w korkociąg. Według Konrada Rydołowskiego - autora wpisu na portalu Niebieska Eskadra zderzył się z innym samolotem. J. Pietrzak podaje, że S. Kołodziejski pochodził z Siedlca pod Łęczycą. Był synem Józefa Kołodziejskiego i Józefy z Milskich. Rodzina przeprowadziła się po I Wojnie Światowej do Zduńskiej Woli.

Gdy zbierałem materiały do tego artykułu wiosną 2018 roku, wiedziałem, że na zduńskowolskim cmentarzu znajduje się jeszcze jeden grób „lotniczy” - ozdobiona lotniczym orłem płyta stała na grobie, jak informował napis, Mariana Ignacego Kaczorowskiego i Czesława Menczyka poległych w czasie lotu we wrześniu 1939 roku. Płytę zdemontowano. Umieszczono informację o błędnej identyfikacji lotników. Być może ustawiona będzie w tym miejscu inna płyta, bo podobno w tym grobie spoczęli prawdziwi żołnierze polegli we wrześniu 1939 roku.

 

 

NAUCZYCIELE

Najliczniej reprezentowaną w inskrypcjach grupą zawodową są nauczyciele zduńskowolskich szkół. „Takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie …". Ta spora ilość „oświatowych” epitafiów jest z pewnością podziękowaniem dla nauczycieli za ich trud. Na cmentarzu przy Łaskiej spoczęli m.in.:

  • Telesfor Czacherski (1905 - 1979) - nauczyciel i wychowawca
  • Karolina Czacherska (†1981) - nauczycielka i wychowawczyni
  • Stanisława Jankowska (†1979) - długoletnia nauczycielka
  • Krystyna Krolopp (1930 - 2003) - nauczycielka, magister filologii polskiej
  • Henryk Kubera (l. 38 - †1950) - nauczyciel
  • Jan Kubiak (1911 - 1987) - były wicedyrektor Technikum Mechanicznego, więzień obozów koncentracyjnych
  • Jadwiga Kurska z d. Masłowska (1909 - 1966) - dyplomowana nauczycielka
  • Lucyna Kwiram z d. Nowicka (1908 - 1989) - nauczycielka
  • Wacława Makulska z d. Jankowska (l. 48 - †1955) - nauczycielka
  • Jan Michalski (1895 - 1975) - nauczyciel
  • Mirosław Mystkowski (1942 - 1970) - nauczyciel
  • Sylwester Nowicki (l. 79 - †1975) - długoletni nauczyciel
  • Jerzy Osiński (1947 - 2011) - były wicedyrektor Państwowej Szkoły Muzycznej w Zduńskiej Woli
  • Janusz Płaczek (1948 - 2015) - nauczyciel
  • Maria Słowińska (1931 - 2016) - profesor szkoły średniej
  • Mirosław Słowiński (1930 - 1980) - profesor szkoły średniej
  • Stanisław Staręga ( †1963) - magister matematyki, profesor Liceum Ogólnokształcącego w Zduńskiej Woli
  • Jan Szurgot (l. 72 - †1983) - nauczyciel
  • Krystyna Szurgot (l. 51 - †1966) - nauczycielka
  • Stanisław Wojtysiak (l. 69 - †1973) - długoletni nauczyciel
  • Stanisław Zadworny (1870 - 1935) - nauczyciel z powołania, kierownik szkoły

 

 

LEKARZE

Najciekawszym obiektem sepulkralnym, pod którym spoczywają zduńskowolscy medycy stanął na grobie, w którym spoczywa Maria Zbierska - Klimek (†2009) - lekarz stomatolog, Mieczysława Zbierska (†1989) - lekarz medycyny i Jan Zbierski (†1962) - lekarz medycyny. Na pomniku wyrzeźbiono węża Eskulapa wijącego się wokół kielicha, pod którym umieszczono napis: „Zasłużeni dla Zduńskiej Woli”. Na grobie wykuto również łacińską formułę: „Sancta Mater Dei sis cusa meae requiei…” Na płycie grobu umieszczono maleńką książeczkę wykonaną z ceramiki budowlanej z napisem na otwartej stronie: „Du fehlst mir”. Na cmentarzu spoczęli:

  • Kazimierz Stanisław Święcicki (1939 - 1995) - lekarz medycyny
  • Dr Irena Rudnicka z Michalskich (l. 85 - †1986)
  • Leon Kostrzycki (l. 44 - †1968) - doktor medycyny
  • Stefania Staręga z d. Pilc (†1971) - mgr farmacji
  • Zdzisława Walentyna Duszkiewicz (1919 - 1996) - lekarz stomatolog
  • Janina Nowogórska (1922 - 1999) - lekarz stomatologii
  • Czesław Nowogórski (1921 - 1990) - lekarz stomatologii, więzień Mauthausen Gusen w latach 1940 - 1945
  • Ireneusz Fidler (1907 - 1980) - magister farmacji i filozofii
  • Zdzisław Wojdan (1939 - 1990) - lekarz medycyny
  • Zygmunmt Kudrewicz (l. 70 - †1968) - doktor medycyny

 

 

DUCHOWNI

Duchowieństwo na zduńskowolskim cmentarzu reprezentowane jest dość skromnie. Listę otwiera „Nieznany ksiądz, który zginął podczas bombardowania przez Niemców dworca kolejowego w Zduńskiej Woli we wrześniu 1939 roku”. Ponadto na cmentarzu spoczęli księża i zakonnice:

  • Ks. Józef Tocki (†1862) - „proboszcz zduńsko - wolski”
  • Ks. prałat Jan Katarzyński (1915 - 1976) - proboszcz parafii Wniebowzięcia NMP w Zduńskiej Woli
  • Ks. kanonik Józef Orzełowski (l.86 - †1995) - 62 lata w kapłaństwie
  • Ks. Jerzy Wolański (1914 - 1952) - wikariusz parafii Wniebowzięcia NMP w Zduńskiej Woli
  • Ks. kanonik Antoni Palka (l. 77 - †1989)
  • Ks. kanonik Józef Balcerczyk (1903 - 1980) - dziekan Zduńskiej Woli i Konina, „kapelan pułk. WP”

W grobie sióstr Orionistek pochowano:

  • Siostrę M. Loretę Janiak (1893 - 1976) - byłą przełożoną prowincji ss. Orionistek
  • Siostrę M. Kamilę /?/ (l. 90 - †2009)
  • Siostrę M. Karolinę /?/ (l. 89 - †2010)
  • Siostrę M. Magdalenę /?/
  • Siostrę M. Józefę /?/ (l.71 - †1971)
  • Sisotrę M. Pater Noster (l. 60 - †1971)
  • Siostrę M. Praksedę (l.84 - †1966)
  • Siostrę M. Bibianę (l. 88 - †1968)
  • Siostrę M, Sabę (l. 80 - †1960)
  • Siostrę M. Kunegundę (l. 69 - †1971)
  • Siostrę M. Martę (l. 50  - †1949)
  • Siostrę M. Salomeę (l. 93 - †1980)
  • Siostrę M. Wiktorię Walerię Dziubę (1924 - 2010)
  • Siostrę M. Bogdanę Honoratę Złobińską(l.78 - †2015)

Na cmentarzu znajduje się także indywidualny grób siostry zakonnej z nieokreślonego zgromadzenia. Spoczęła w nim siostra Maria Jadwiga - Leokadia Kowalska (l.68 - †1978?) - w zakonie spędziła 48 lat. Obok pochowano siostrę Augustynę - Marię Michałowską (l. 73 - †1979).

 

 

ECHA WOJNY

Wśród ofiar niemieckiego bestialstwa z okresu II Wojny Światowej na pierwszym miejscu należy wymienić rodzinę Lisów. Kilku jej członków trafiło do obozów koncentracyjnych: Tadeusz Lis (1924 - 1944) - „zginął za Ojczyznę”, harcerz, komendant wywiadu AK „Barka”, zamordowany na Radogoszczu; Maria z Karpińskich Lis (1904 - 1960) - żołnierz AK, więzień Ravensbrück; Michał Lis (1900 - 1989) - żołnierz AK, więzień Oświęcimia; Jerzy Lis (1927 - 1985) - żołnierz AK, więzień Mauthausen.
Dużą liczbę ofiar przyniosło niemieckie bombardowanie Zduńskiej Woli z 3 września 1939 roku. Prócz nieznanego księdza, który poniósł śmierć na dworcu kolejowym epitafia zduńskowolskiego cmentarza wymieniają takie ofiary bombardowania jak, m.in.:

  • Helena Kulisiewicz - Siostra Czerwonego Krzyża
  • Ignacy Wasielewski - kolejarz z Ociąża, zginął podczas bombardowania pociągu
  • Franciszek Marszałek (l. 45 - †3 IX 1939)
  • Władysława Biron
  • Jan Grzeszczak
  • Zofia Stachowiak
  • Marcin Stachowiak

We wspólnym grobie pochowano „męczenników hitlerowskiego terroru powieszonych za wolność i niepodległość 25 lutego 1944 roku” - Juliusza Syllę (l. 32) i Kazimierza Kałużewskiego - żołnierzy Armii Krajowej dokonujących sabotaży na stacji w Karsznicach.

Pomnikiem uhonorowano rozstrzelanych 11 listopada 1939 roku w Zduńskiej Woli przez Niemców Antoniego Frątczaka z Porębów i Jana Matusiaka z Wielunia; dziesięciu nieznanych mężczyzn rozstrzelanych w 1945 roku w okolicach Zduńskiej Woli oraz rozstrzelanych 17 września 1941 roku w Sieradzu: Zygmunta Biskupskiego z Pabianic, Pawła Łuchniaka z Łodzi, Jana Jelińskiego z Łodzi, Władysława Kaszyńskiego z Warty, Jana Koziara z Pabianic, Henryka Mikołajczyka ze Zduńskiej Woli, Feliksa Placka ze Zduńskiej Woli, Bohdana Saluka z Belenia oraz Władysława Wojdziaka z Sochy koło Warty. Innym monumentem upamiętniono żołnierzy polskich żołnierzy poległych w 1939 roku:

  • Strzelca Józefa Kanyka z 31 pp 10 DP
  • Strzelca Mikołaja Newydowycza z 31 pp 10 DP
  • Strzelca Kazimierza Witka (†8 września 1939)

Na cmentarzu upamiętnieni zostali realnie lub symbolicznie:

  • Augustyn Morozewicz (l. 35 - †2 lutego 1945) - kapitana WP poległego w Nadarzycach
  • Zbigniew Grabina Piątek (l. 80 - †2008)  -  żołnierz AK, zmarł w Baltimore w USA
  • Władysław Osiński (1905 - 1984) - kapitan AK
  • Stefan Potrzebny (1919 - 1995) - ppor. AK
  • Wiesław Mazurowski (l. 20 - †4 sierpnia 1944) - żołnierz AK, poległ w walce z okupantem
  • Jerzy Kisielewicz (1911 - †21 listopada 1944) - porucznik pilot, zginął śmiercią lotnika an ziemi angielskiej
  • Marian Kisielewicz (1913 - †21 czerwca 1944) - porucznik WP, major Armii Krajowej, poległ na polu chwały na ziemi wileńskiej
  • Dariusz Mikołaj Przecherski (1913 - 1994) - lekarz medycyny, żołnierz Armii Krajowej, więzień obozu Gross Rosen
  • Edmund Sadowski (1905 - 1987) - żołnierz AK, więzień Mauthausen
  • Czesław Skrzydlewski - ppor. rez., zginął w maju 1940 roku w Katyniu
  • Józef Świątecki (l. 49  - †1940) - kapitan, jeniec obozu w Starobielsku
  • Wojciech Dąbrowski (l. 37 - 14 V 1941) - zginął w obozie koncentracyjnym w Mauthausen
  • Maria Kałużewska (1918 - †21 II 1944) - zamordowana w obozie Auschwitz w Oświęcimiu (metalowe epitafium ufundowali harcerze z 2 DHS „Wagabunda”)
  • Franciszek Manicki (l. 45 - †11 XII 1941) - zamordowany w obozie koncentracyjnym w Gusen
  • Hilary Gotwald (l. 37 - †3 V 1945) - druh podharcmistrz, pierwszy komendant hufca w Zduńskiej Woli w latach 1936 - 1937, żołnierz Września 1939 roku, odznaczony Krzyżem Walecznych członek Szarych Szeregów, więzień Oświęcimia i „Noegamy” (pomnik ufundowali instruktorzy ZHP)
  • Bolesław Piątkowski (1897 - 1964) - żołnierz Legionów - Pierwszej Kadrowej, żołnierz Września 1939 roku i Armii Krajowej
  • Marceli Jowisz Piątkowski (1929 - 2015) - „żołnierz wyklęty” - WiN (1945 - 1947), Grupa „Katyń” (1947 - 1950), następnie więzień „Polski Ludowej”

 

 

RZEŹBY I WIERSZE

Nie ma na zduńskowolskim cmentarzu zbyt wielu dzieł rzeźbiarskich, ale te które są wyszły spod dłuta niezłych rzeźbiarzy. Warto wymienić neoklasycystyczny, ozdobiony herbami pomnik Honoraty Złotnickiej, posągi na grobach: Piotra Bogusławskiego (l. 33 - †1908) - ozdobiony figurą Madonny i portretem rzeźbiarskim zmarłego; Junosza - Szaniawskich przedstawiający Maryję pod krzyżem; zmarłych w latach 90. XX w. Jana Józefa i Marty Szulców - ozdobiony „ludowym” Frasobliwym czy Leokadii Haliny Gruszczyńskiej (1926  -  1946)  -  z postacią opartej o kolumienkę płaczki.

Inną dziedziną sztuki, tym razem literackiej, jest poezja nagrobna. Przytoczę dwa wiersze. Pierwszy pochodzi z grobu zmarłej tragicznie Gosi Macińskiej (1958 - 1967):

Trudno nie szemrać i krzyż nieść w pokorze
Gdy Bóg żyć kazał w tęsknocie rozstania
Jedna myśl tylko ukoić ból może
Że w świecie Ducha nie ma pożegnania

Drugi wiersz umieszczono na ozdobionym palmowym liściem nagrobku Adama i Konstancji Kowalewskiej (†1936):

Gdy śmierć serca nasze swym ciosem rozdarła
A mogiła szczęście na zawsze zawarła
Cała ta pociecha te słowa o Panie
Nie nasza lecz twoja wola niech się stanie

 

 

SZKIC DO PORTRETU MIASTA

Nie da się wymienić wszystkich. Ale należy pamiętać, że to ludzie są solą miasta. Oni je tworzą. I nawet jeśli umierają, to zostaje ich praca i zostają ich prochy. Z wielu grobów cmentarza warto zwrócić uwagę na ten skrywający członków rodziny Donatów. Listę zmarłych otwiera urodzony w Rumburgu Józef (1818 - 1887) - sukiennik (?) i jego żona Helena z d. Galert urodzona w Katerinburgu (1820 - 1870). Ze zmarłych tej rodziny należy wymienić: Franciszka (1859 - 1934) - tkacza, Franciszka (1880 - 1963) - tkacza, Edmunda (1920 - 2007) - żołnierza AK i nauczyciela, Joannę Donat z d. Piotrowską (1922 - 2000) - ekonomistkę, Natalię Kurkę z d. Donat (1910 - 1988 ) - tkaczkę i Łucję Tomczak z d. Donat (1912 - 2007) - tkaczkę.

Warto także pochylić się nad tablica pamięci Ojca założyciela miasta - Stefana Złotnickiego herbu Prawdzic (1779 - 1847) - dziedzica Zduńskiej Woli. Tablicę ufundowało społeczeństwo miasta w 2006 roku.

Ponadto na zduńskowolskim cmentarzu spoczęli realnie lub symbolicznie m.in.:

  • Włodzimierz Jan Krolopp (1928 - 2013) - Rektor Politechniki Lubelskiej, prof. nauk technicznych, dr hab. inż. elektryk metrolog, absolwent gimnazjum i liceum im. Kazimierza Wielkiego w Zduńskiej Woli
  • Leon Pietrzykowski (1912 - 1952) - magister filozofii, profesor Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Krakowie
  • Witold Szmaja (l. 53 - †2016) - dr hab. nauk fizycznych w zakresie fizyki
  • Stefan Szkilnik (1925 - 2012) - dr inż. biochemii
  • Janusz Słowiński (1953 - 1983) - mgr inż.
  • Zofia Boroś z d. Jaskółowska (l. 23 - †1947) - studentka stomatologii Uniwersytetu Łódzkiego
  • Florentyn Rygocki (l. 80 - †1887) - były Burmistrz Zduńskiej Woli
  • Karol Kranas (l. 42 - 1852) - burmistrz miasta Zduńskiej Woli
  • Jan Ostrowski (1089 - 1852) - były kontroler skarbowy miasta Zduńskiej Woli
  • Józef Gorgolewski (l. 68 - †1970) - były naczelnik Urzędu Pocztowego nr 2 w Zduńskiej Woli
  • Ludwik Ostrowski (1842 - 1913) - rejent w Zduńskiej Woli
  • Franciszek Latosiński (l. 57 - †1930) - naczelnik Sądu Grodzkiego w Zduńskiej Woli
  • Witold Radomski (l. 84 - †1993) - prawnik
  • Antoni Kubiak (l. 97 - †2004) - „mistrz miasta Zduńskiej Woli w sporcie kolarskim w 1930 roku”
  • Jerzy Łaniewski (1933 - 2008) - muzyk, organista Bazyliki Mniejszej WNMP w Zduńskiej Woli w latach 1963 - 2008
  • Piotr Kurski (1884 - 1935) - organista
  • Maksymilian Białecki (l. 67 - †1957) - Cechowy Mistrz Zduński
  • Bronisław Michalak (†8 maja 1908) - członek Organizacji PPS (Frakcja Rewolucyjna) –„ Poległ śmiercią bohaterską w walce z carskimi siepaczami”
  • Władysław Kubiak (1905 - 1990) - szwoleżer 3 Pułku Szwoleżerów Mazowieckich im. Płk. Jana Kilińskiego, uczestnik Wojny Obronnej 1939 r., „nad. Krzyż Srebrny Orderu Woj. Virtuti MIlitari”
  • Czesław Zaborowski (1899 - 1972) - porucznik ułanów WP w wojnie 1919 - 1920, kawaler orderu woj. Virtuti Militari
  • Kazimierz Maciejewski (l. 21 - †8 X 1920) - uczeń gimnazjum w Zduńskiej Woli, ochotnik 205 pp - poległ w obronie Ojczyzny
  • Franciszek Trzybski (l. 82 - 1962) - były weteran 1905 roku
  • Karol Maksymowicz (l. 29 - †1964) - zmarły śmiercią tragiczną kapitan lotnictwa morskiego
  • Marian Jaroch (1923 - 2007) - odznaczony Krzyżem Virtuti Militari
  • Andrzej Święcicki(1913 - 1997) - druh harcmistrz
  • Henryk Potasiak (l. 61 - †1998) - harcmistrz
  • Jacek Miśkiewicz (1958 - 1987) - magister inżynier górnik
  • Zygmunt Bąkowski (1906 - 2004) - inż. mechanik
  • Maria Rudnicka (l. 26 - †1963) - mgr inż.
  • Henryk Jazdowski (l. 65 - †1975) - mgr inż.
  • Kazimierz Chwałowski (1942 - 2012) - mgr inż.
  • Kazimierz Rudnicki (l. 62 - †1963) - mgr inż.
  • Wacław Gąsiorowski (1913 - 2005) ppor. WP
  • Jerzy Andrzej Wichowski (l. 24 - †1964) Na grobie umieszczono porcelanową fotografie żołnierza w wojskowym berecie z orłem.

 

 

 

 

Bracia Morawscy

Świątynia braci morawskich w Zduńskiej Woli - obiekt sakralny wzniesiony w 1926, należący pierwotnie do zboru braci morawskich. Znajduje się przy ul. Złotnickiego 23 w Zduńskiej Woli.

 

Zduńska Wola - miasto tkaczy

 

Swoją pierwszą świątynię bracia morawscy wznieśli w Zduńskiej Woli w 1865. Była to drewniana kaplica. Podczas działań wojennych 23 listopada 1914 została ona zniszczona przez wybuch granatu. W okresie międzywojennym tutejsza wspólnota morawczyków liczyła około 120 osób. Wybudowali oni w 1926 przy ul. Belwederskiej (obecnie: Złotnickiego) istniejący do dzisiaj obiekt.

 



Ostatnio siedzibę w budynku miała Komenda Hufca ZHP oraz wspólnota zielonoświątkowa Centrum Chrześcijańskie Kanaan

 


 

Centrum Chrześcijańskie KANAAN w Zduńskiej Woli

W naszej działalności chcemy kontynuować spuściznę pozostawioną przez kościoły ewangeliczne istniejące w naszym mieście przed II wojną światową, tj. Kościół Zielonoświątkowy oraz Kościół Braci Morawskich. Nasze spotkania odbywają się w budynku należącym do Komendy Hufca ZHP w Zduńskiej Woli, który został wybudowany przez Kościół Braci Morawskich. Do dzisiaj pozostały trwałe ślady pierwszych budowniczych i właścicieli tego budynku.

 

Zduńska Wola - miasto tkaczy
Kściół Ewangelickie Wspólnoty Bratnie (Bracia Morawscy), Zduńska Wola 1930 r.

 

Społeczność Braci Morawskich znana jest z bardzo praktycznego stosowania prawd ewangelii w codziennym życiu. Zasłynęli jako kupcy i wysokiej klasy rzemieślnicy różnych specjalności. Ich wysoki poziom gospodarowania wypływał bezpośrednio z zastosowania w codziennym życiu zasad ewangelii. Dlatego też głównym celem ich aktywności nie była prosperity gospodarcze ale działalność misyjna.

Znani są jako największy ruch misyjny w historii chrześcijaństwa. Wysłali na „pola misyjne” całego świata największą liczbę misjonarzy. Dzisiaj wiele kościołów, ruchów misyjnych, organizacji odwołuje się w początkach swojej działalności do misjonarzy przybyłych ze wspólnoty Braci Morawskich. Między innymi położyli oni podwaliny pod społeczność Kościoła Baptystów w Łodzi.

 


 

Kaplica Herrnhutów
Historia wspólnoty Braci Morawskich w Zduńskiej Woli.

Pastor Georg (Jerzy) Lehman w swojej pracy poświęconej historii parafii ewangelicko augsburskiej w naszym mieście tak pisał o wspólnocie modlitewnej Braci Morawskich w Zduńskiej Woli":
Z doświadczenia wiemy, że każda zorganizowana wspólnota [religijna] przechodzi okres burzy. Kościół [ewangelicki] zanim zaakceptuje w swoim lonie nowy odłam musi najpierw upewnić się, że prądy nie uległy wypaczeniu i nie są sprzeczne z religijnym porządkiem społecznym [chodzi o ogólne zasady wiary chrześcijańskiej i podstawowe kanony protestanckie]. Pod opieką i przewodnictwem Kościoła [ewangelicko-augsburskiego] można je formować, utrzymując jej właściwy kierunek pomimo, że wspólnota narodziła się ze sprzeciwu dla macierzystego Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Dowodem tego mogą być Bracia i Wspólnota Deklaracji Chrześcijaństwa [Bracia Morawscy],"

Nowa wspólnota religijna w Zduńskiej Woli została założona 15 lipca 1845 roku na zebraniu zwołanym z inicjatywy niejakiego E. Beutnera tkacza, który przeprowadził się do Zduńskiej Woli z miasta Sagan w księstwie żagańskim na ówczesnym Śląsku. Beutnerowi podczas spotkania, które odbyło się w jego prywatnym mieszkaniu udało się pozyskać dla swoich idei osiem osób między innymi: Karla Puppe, Gustawa Puppe z żoną i synem Karlem, Eduarda Puppe z żoną i E. Seidel z żoną. Powstałe w ten sposób bractwo nawiązało kontakt ze wspólnotą w Sulzfelder (Forst). Jego członkowie nazwali się ,,Braćmi Morawskimi"

 

Zduńska Wola - miasto tkaczy
Wnętrze kościoła Braci Czeskich w Herrnhut

 

W 1848 r. do wspólnoty w Zduńskiej Woli dołączyła rodzina Johann, a następnie Jakob Kraeter, który wraz z E. Beutnerem stanął na czele wspólnoty. W pierwszych latach bracia gromadzili się w domach prywatnych i dopiero w 1865 roku zbudowali własny drewniany dom modlitwy. Posiadanie własnej kaplicy spowodowało, że podjęto decyzję o dalszym rozwoju wspólnoty. W 1882 r. Emil i Johann Kraeter później Julius Henke zostali wybrani pomocnikami przewodniczącego zboru.

Ciesząc się z pomyślnego rozwoju wspólnoty modlitewnej Bracia Morawczykowie w pięćdziesiątą rocznicę powstania zboru w latach 1895-1908 Bracia Czescy wybudowali na działce przy ul. Belwederskiej nowy dom modlitwy. Był to chyba najpomyślniejszy czas w historii tej zduńskowolskiej wspólnoty religijnej. Doskonale rozwijały się chór puzonistów i stowarzyszenie śpiewacze, którymi kierował Wilhelm Kreater. W 1912 roku na potrzeby wspólnoty zakupiono fisharmonię.

Okres rozwoju wspólnoty zakończył się wraz z wybuchem I wojny światowej. W 1914 roku przy okazji bombardowania artyleryjskiego rosyjskich koszar wojskowych wojsko niemieckie zniszczyło stojącą po sąsiedzku herrnhucką kaplicę. Był to ogromny cios dla wspólnoty, którą tak jak i pozostałych mieszkańców zaczęły prześladować wojenna bieda i bezrobocie. Wielu spośród aktywnych dotychczas Braci Morawskich opuściło Zduńską Wolę poszukując w innych miejscach źródła utrzymania dla swoich rodzin. Ci, którzy pozostali zbierali się na nabożeństwa w prywatnym mieszkaniu, a później w Sali konfirmacyjnej należącej do kościoła Ewangelicko-Augsburskiego.

Po zakończeniu I wojny światowej i odzyskaniu przez Polskę niepodległości stopniowo zaczęła stabilizować się sytuacja zawodowa a tym samym materialna zduńskowolan. Ówczesny kaznodzieja B. Schmidt zachęcał członków wspólnoty do odbudowy kaplicy. Zaczęto zbierać pieniądze i zamówiono projekt świątyni u uznanego w mieście architekta inż. Kolbego. Budową pokierował jeden z najaktywniejszych członków wspólnoty Emil Kreater.

Pomimo sporego, materialnego zaangażowania się lokalna wspólnota morawicka nie była wstanie poradzić sobie ze sfinansowaniem inwestycji. Dlatego też zwrócono się o pomoc do innych wspólnot. Obficie, głównie z zagranicy, zaczęły napływać darowizny pieniężne. Dzięki temu można było 18 października 1926 roku położyć kamień węgielny pod budowę nowego murowanego domu modlitwy. Ukończono go 27 lipca 1930 r. Inauguracyjne nabożeństwo odbyło się w obecności wielu zagranicznych gości nawet z miasta Herrnhut położonego w Dolnej Saksonii (powiat Görlitz). Nowa budowla okazała się znacznie bardziej przestronna i dużo ładniejszą niż stary dom modlitwy, co przyczyniło się znacznie wewnętrznej spoistości tej wspólnoty modlitewnej.

 

Zduńska Wola - miasto tkaczy
Kamień węgielny wmurowany we frontową ścianę kaplicy. U góry widoczne greckie litery A pod spodem data wmurowania
kamienia węgielnego 18 października 1926 roku oraz napis 1.Petr 2, 6-9 [To bowiem zawiera się w Piśmie:
Oto kładę na Syjonie kamień węgielny, wybrany, drogocenny, a kto wierzy w niego, na pewno nie zostanie zawiedziony.
(Za Biblią Tysiąclecia)]. (fot. Tomasz Polkowski).

 

 

Zduńska Wola - miasto tkaczy
Dom modlitwy Braci Morawskich przy ul. Belwederskiej (obecnie Złotnickiego 23) około 1930 roku

 

Czas pomyślności rozwoju morawickiej gminy zakończył się z chwilą wybuchu nowej wojny. Po zajęciu miasta przez Niemców Herrnhuci nie mogąc utrzymać budowli, prawdopodobnie zaczęli korzystać z gościnności wspólnoty ewangelicko-augsburskiej w Zduńskiej Woli. Po zakończeniu działań wojennych w 1945 roku kaplica była początkowo wykorzystywana była przez ewangelików, którym katolicy odebrali ich kościół. Od lat 50-tych stała opustoszała powoli niszczejąc, będąc niemym świadectwem odchodzącej w przeszłość zduńskowolskiej wieloreligijności.

Nowe Życie,,Krypy"

Nieciekawy widok zdewastowanego budynku w jakiś sposób raził działaczy „przewodniej siły narodu urzędujących po sąsiedzku w willi Fuchsa, w której od 1945 roku mieścił się komitet miejski PPR a później PZPR. Chcąc poprawić estetykę otoczenia miejscowi decydenci postanowili zamienić kaplicę na coś bardziej użytecznego. Życie Zduńskiej Woli w artykule pt,,Krypa" pisało:

,,Oficjalnie mówi się,,dom pokultowy". Mieszkańcy Zduńskiej Woli mówią jednak najczęściej o tym budynku zwyczajnie: krypa. ,,Budynek sąsiaduje z Komitetem Miejskim PZPR i choćby z racji tej przyczyny władza nie mogła nie mieć go na oku, chciała nie chciala. I władza krypę na oku miala, tyle, że i władza bywa niebogata i prawie zawsze pieniędzy ma mniej niż najpilniejszych wydatków.

Losy krypy ważyły się po wielokroć. Powstał wreszcie efektowny projekt restauracji budynku. Przedsięwzięcie miało być kosztowne. Krypa miała stać się siedziba Biura Wystaw Artystycznych, filia sieradzkiego BWA, Galerią Sztuki, co się zowie. Aby tak się stalo konieczne bylo remontowanie i rozbudowa piwnic, które miały służyć za magazyny. Miejsce magazynowe do przechowywania obrazów było warunkiem BWA o pierwszorzędnym znaczeniu. Rozpoczęły się prace przy restauracji budynku. Wtedy okazało się, że budowla ma wapienne fundamenty. Ingerencja budowlanych sprawila, że zaczęły rysować się fundamenty. Kontynuowanie prac groziło poważnym niebezpieczeństwem. Kiedy nadzieje na wykorzystanie piwnic upadły, BWA zrezygnowało z lokowania tutaj swojej filii. Budowlani opuścili posterunki, wspaniały projekt wylądował w szufladzie. Krypa nadal przypominała o sobie wybitymi szybami w oknach.

Zdarzyło się, że jeden z licznych w Zduńskiej Woli twórców amatorów rzekł raz nieopatrznie z mgiełką rozmarzenia w oczach: - Ach! Gdybyśmy tylko mogli sobie ten dom odremontować, to w parę miesięcy byłby gotów. Tutaj by były pracownie malarskie, a tam wystawy i rozsnuł wizję świetlanej przyszłości krypy. A, że rozsnuł te wizje w obecności bossów zduńskowolskich natychmiast padła propozycja: bierzcie i róbcie.

Przy bliższych oględzinach krypy, entuzjazm amatorów-twórców przygasł. Budynek był jednak w fatalnym stanie technicznym. Twórcy zrezygnowali, a krypa nadal irytowała wszystkich swoim bezproduktywnym istnieniem. Wreszcie podjęte zostały ostatnio decyzje, wydaje się ostateczne. Nie będzie, jak to zakładał projekt miedzianego dachu i wspaniałych tarasów. Budynek będzie skromniejszy. Wyremontowany zostanie za pieniądze Wydziału Oświaty i przekazany do dyspozycji zduńskowolskich harcerzy, którzy do tej pory mieli dla siebie tylko maleńkie mieszkanie w blokach (przy ul. Szkolnej -TP) W krypie będą mogli zorganizować harcówkę z prawdziwego zdarzenia."

Harcerze ucieszyli się z tak nieoczekiwanego prezentu i dostosowali wnętrze do potrzeb własnych i organizacyjnego poczucia estetyki. Po roku 1990 ZHP organizacja szczodrze finansowana przez peerelowskie władze stała się instytucja niezależną i samo finansującą. W Zduńskiej Woli uszczuplenie finansów wymusiło na szefostwie hufca spore oszczędności.

 

Zduńska Wola - miasto tkaczy
VIII Konferencja Zdunska Wola - miasto. Fot. S. Zakrzewski: Wybory Majki, 1988

 

Tak o tym pisało Życie Zduńskiej Woli:

Ostatnia fala przemian nie ominęła też Związku Harcerstwa Polskiego. U podstaw przeobrażeń tej najliczniejszej w kraju organizacji młodzieżowej legły przede wszystkim różnice poglądów politycznych w gronie działaczy związku, ale też ... realia ekonomiczne.

..(...) W skali kraju ruch harcerski podzielony jest na pięć organizacji. Najliczniejszą nadal pozostał ZHP... Na naszym zduńskowolskim podwórku zmiany nie są aż tak widoczne, jak gdzie indziej. ZHP byl tu i jest nadal jedyną organizacją harcerską. Inny, na pewno nie lepszy niż poprzednio, ale jest. Hufiec Zduńska Wola-Miasto w okresie prosperity, a bylo to znowu nie tak dawno, w 62 drużynach skupiał grubo ponad 2, 5 tyś zuchów i harcerzy. Teraz, w zaledwie 37 drużynach jest ich bez mała tysiąc. Komendantka Hufca - Maria Donat, pełni swą funkcję społecznie. Na etatach pozostawiono jedynie instruktora ds. organizacyjno programowych i kwatermistrza. Ubiegłoroczny budżet wyniósł około 220 milionów złotych. Z tego nieco ponad 200 milionów przekazała Komenda Chorągwi Sieradzkiej na zorganizowanie obozów i zimowisk oraz imprez programowych, takich jak rajdy, biwaki i turnieje. Przychody wlasne sięgnęły kwoty 12 milionów zl., z tego 2 uzyskane z odsprzedaży wyposażenia starej świetlicy, zaś pozostałą sumę stanowiły składki członkowskie, wpływy z usług transportowych, wypożyczalni sprzętu turystycznego i wynajmu sali.

Wiele planów Hufca nie doczekałoby się realizacji, gdyby nie Rada Przyjaciół Harcerstwa, skupiająca szefów największych zduńskowolskich firm, z jej wieloletnim przewodniczącym, byłym prezydentem miasta-Stefanem Warulikiem".

Pomimo tych perturbacji związanych ze zmianą sposobów finansowania Hufiec stał się trwałym użytkownikiem, "budynku pokultowego", który coraz częściej kojarzy się przede wszystkim z harcerzami.

 

Zduńska Wola - miasto tkaczy
Hufiec ZHP Zduńska Wola obecnie


Ciekawostką może być natomiast to, że jednym ze skutków, w pewnym sensie, przemian po 1989 roku jest powrót do dawnej kaplicy Braci Morawitów życia religijnego.

 

Zduńska Wola - miasto tkaczy
Wejście do siedziby Centrum Chrześcijańskiego Kaanan w 2020 r.
 

Tekst: Tomasz Polkowski
Dyrektor Muzeum Historii Miasta Zduńska Wola

Bazylika Mniejsza p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Zduńskiej Woli

Dawna wieś szlachecka Zduny w parafii Korczew, staraniem właścicieli majątku otrzymała prawa osadnicze dla uchodźców z Czech i wyrobników tkackich. Bliskość Łodzi i Pabianic spowodowała szybki rozwój osady i zakładów przemysłowych. W 1825r. miasto otrzymało prawa miejskie. Od tego czasu datuje się szybki rozwój, nie tylko przemysłowy, ale i kulturalny. W mieście tym w 1894r. urodził się św. Maksymilian Maria Kolbe.

Na terenie parafii Korczew istniała przy dworze w Zduńskiej Woli kaplica publiczna p.w. Matki Bożej Śnieżnej, od 1599r. mająca oddzielnego od parafii kapłana. Przed 1766r. istniał także własny cmentarz grzebalny z modrzewiowym kościółkiem rozebranym dopiero przez Niemców w czasie II wojny światowej. Istniała także jeszcze w XIX w. Kaplica p.w. Św. Aleksandra.

W 1767r. na prośbę miejscowego dziedzica Feliksa Złotnickiego została w Zduńskiej Woli dedykowana parafia. Do 1818r. należała do archidiecezji gnieźnieńskiej. Po erekcji parafii staraniem następców Złotnickiego wystawiono w 1782r. drewniany kościółek p.w. Wniebowzięcia NMP. Został on poświęcony przez dziekana szadkowskiego Tomasza Karasiewicza, kanonika wieluńskiego.

Obecnie istniejący kościół parafialny powstał staraniem księdza proboszcza Ignacego Kolbego w 1872r., konsekrowany w 1891r. Kościół jest murowany, neobarokowy, trzynawowy z wieżą. Przy odbudowie po pożarze w 1921r. zmieniona została konstrukcja wieży przez dobudowanie jednej kondygnacji z zegarem. Na wieży umieszczone są 4 dzwony.

W kościele znajdują się organy piszczałkowe, po kapitalnym remoncie w 1993r. Ołtarz główny pochodzi z połowy XVII w., marmurowy, barokowy, został zakupiony z katedry włocławskiej za proboszcza ks. Franciszka Kapałczyńskiego. W czasie II Wojny światowej w wyniku bombardowania został zniszczony dach i zburzone prezbiterium kościoła.

Obecnie mury wewnątrz jak i elewacja są po kapitalnym remoncie i malowaniu dzięki staraniu ks. Prałata Józefa Nocnego, proboszcza parafii w latach 1990 - 2009. 11 października 2004r. parafia zyskała tytuł Sanktuarium Urodzin i Chrztu Świętego Maksymiliana Kolbego.

11 stycznia 2009r. świątynia Chrztu i Bierzmowania Świętego Zduńskowolanina pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny uzyskała papieski tytuł Bazyliki Mniejszej. Od lipca 2009r. rolę proboszcza parafii p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i Kustosza Bazyliki i Sanktuarium św. M. M. Kolbego pełni ks. Prałat Dariusz Kaliński

 

Parafia Ewangelicko-Augsburska w Zduńskiej Woli

Historia Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Zduńskiej Woli sięga końca XVIII wieku i początku XIX wieku. Wiąże się bezpośrednio z rozwojem osadnictwa – głównie z Czech i Saksonii – na terenie dóbr należących do Stefana Złotnickiego. Początkowo ewangelicy mieszkający w Zduńskiej Woli należeli do parafii w Słupcy. Budowę własnego kościoła zaczęli dopiero po nadaniu Zduńskiej Woli praw miejskich.

Akt erekcyjny w punkcie ósmym gwarantował ewangelikom swobodę religijną. Dziedzic miasta – Stefan Złotnicki ofiarował ewangelikom plac pod budowę kościoła, plac pod cmentarz, 50 tysięcy cegieł, 20 belek i 1200 złp. Na utrzymanie zaś duchownego około 3 morgi ziemi i 1 morgę łąki. Dodatkowo zadeklarował 6000 złp, na dobrach zduńskowolskich. Odsetki z powyższej sumy w wysokości 5 % rocznie stanowiły pensje duchownego.

Szkic kaplicy przy ulicy StęszyckiejParafię erygowano w 1827 roku. Jej organizatorami byli: Dawid Trauma, Marcin Trelenberg, August Francke i Ernest Seide. Wraz z przybyłym z Piotrkowa misjonarzem ks. Jerzym Wendtem wystosowali oni do wiernych apel o składanie ofiar na organizacje parafii, budowę kościoła, szkoły oraz domu parafialnego. Ze składek zakupiono stary budynek w kolonii Opiesin i przyniesiono go na ulicę Stęszycką, obecnie Getta Żydowskiego, mieściła się w nim kaplica, sala szkolna oraz mieszkanie dla nauczyciela – kantora. Na rycinie szkic kaplicy przy ul. Stęszyckiej

Pierwszym księdzem pastorem został Wilhelm Biderman. Funkcję tę pełnił w latach 1831 – 1836. Następnie przez rok parafia administrował ks. Herman Otto Hinz, a od 22 lutego 1837 roku misjonarz angielski Jerzy Wendt.

ks. Edward Boerner 1856-1910W 1856 roku parafię objął ks. Edward Boerner, a w dwa lata później został wybrany na proboszcza. Pozostał nim do śmierci w 1910roku. W czasie kiedy obowiązki duszpasterskie pełnił ks. Boerner następuje silny rozwój parafii. W 1861 roku rozpoczęto zbieranie datków na budowę nowego kościoła. Do budowy przystąpiono wiosną 1866 roku. Kamień węgielny poświęcony został 13 czerwca tegoż roku. Pracom przy wznoszeniu okazałego gmachu nowego kościoła przy ulicy Zamkowej, obecnie Alei Kościuszki, nadano bardzo szybkie tempo. Budowę zakończono po upływie dwóch lat. W 1868 roku nowy kościół został poświęcony i przekazany do użytku parafian. Starą kaplice rozebrano w 1871 roku.

Widok ogólny na kościół i szkołę muzycznąW latach następnych zakupiono murowany dom, w sąsiedztwie nowej świątyni, na mieszkanie dla duchownego. W 1895 roku ks. E. Boerner rozpoczął budowę szkoły i domu parafialnego, obecnie ma tam swoją siedzibę Państwowa Szkoła Muzyczna I i II stopnia.

Pastorówka, dom parafialny

Ksiądz Pastor Edward Boerner położył także wielkie zasługi dla rozwoju Zduńskiej Woli, m.in. założył Ochotniczą Straż Ogniową, przez wiele lat był jej prezesem. Dla uczczenia pamięci tego niezmordowanego społecznika, patrioty (powstańca 1863 - 1864), szczerego Polaka z wyboru, ewangelicy podjęli uchwałę o budowie parafialnego domu opieki dla sierot i starców.

Żona ks. Pastora – Maria Boerner Dom Pomocy Społecznej obok cmentarza przy ulicy Łaskiej 42, nadano mu imię Edwarda BoerneraDuszą akcji była żona ks. Pastora – Maria Boerner również wielka społecznica, działaczka na rzecz sierot, starców i biedoty. Dom opieki wybudowano obok cmentarza przy ulicy Łaskiej 42 i nadano mu imię Edwarda Boernera, obecnie jest to Dom Pomocy Społecznej.




ks. Gustaw Manitius 1909-1924Po śmierci ks. Boernera przez 15 lat parafią administrował ks. Gustaw Manitius. Pełnił on funkcję nauczyciela religii w szkole powszechnej i w gimnazjum. W 1924 roku opuścił Zduńską Wolę aby zamieszkać w Poznaniu i administrować Polską Parafią Ewangelicką, tam też w czasie II wojny światowej został w twierdzy poznańskiej zakatowany przez gestapo.

 

ks. dr Jerzy Lehman ?-1925Gustawa Manitiusa w 1924 roku zastąpił ks. dr Jerzy Lehman. Obowiązki administratora parafii pełnił do stycznia 1945 roku, do chwili kiedy został zmuszony do opuszczenia Zduńskiej Woli wraz z wycofującymi się wojskami niemieckimi i od tej pory wszelki słuch o nim zaginął.

Przez dwa zimowe miesiące kościół nasz był wykorzystywany jako obóz przejściowy dla jeńców niemieckich, oni też m.in. spalili część ławek. Wojna również pozbawiła kościół trzech wspaniałych dzwonów Wiary, Nadziei i Miłości oraz stylowej chrzcielnicy. Uszkodzony został także krzyż ołtarzowy i organy.

Bezpośrednio po wyprowadzeniu jeńców, administrowanie budynkiem kościoła ówczesne władze miasta powierzyły parafii rzymskokatolickiej Wniebowzięcia NMP. Dopiero w 1952 roku kościół został zwrócony ewangelikom.

Kaplica Braci Czeskich – obecnie jest tam Komenda Hufca ZHP w Zduńskiej WoliBezpośrednio po wojnie do roku 1952 wierni spotykali się w kościele w Sieradzu, a potem w kaplicy Braci Czeskich – obecnie jest tam Komenda Hufca ZHP w Zduńskiej Woli. Po wojnie pierwszym duszpasterzem był ks. Gustaw Kraina.

W latach 1953-1963 parafią administrował ks. Edward Szendel, po nim przez kolejne 10 lat – ks. Jerzy Drzewiecki, następnie do 1983 roku ks. Michał Warczyński – obecny biskup diecezji pomorsko-wielkopolskiej. W grudniu 1983 roku administratorem parafii został ks. Radca Mieczysław Cieślar – obecnie biskup diecezji warszawskiej.

Od 1. lutego 1984 roku do służby duszpasterskiej w Zduńskiej Woli został skierowany na wikariusza ks. Cezary Jordan, którego 15 kwietnia 1984 roku ordynował ówczesny zwierzchnik Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce NPW ks. Biskup dr Janusz Narzyński w asyście ks. prof. dr hab. Manfreda Uglorza i ks. Radcy Mieczysława Cieślara – obecnie biskup diecezji warszawskiej. W 1989 roku ks. Cezary Jordan został wybrany przez Zgromadzenie Parafialne na proboszcza i pełni z Pomocą Bożą tę funkcje do dziś.

Ważnymi wydarzeniami dla parafii było poświęcenie nowych organów w 1981 roku, które ufundował ks. Zenon Dietrich i jego małżonka Natalia – oboje zduńskowolanie z pochodzenia. Ks. Zenon Dietrich był duszpasterzem w Niemczech, gdzie nabożeństwa odprawiał w języku polskim. Pochowany został wraz z małżonką na cmentarzu w Zduńskiej Woli – co było ich ostatnią wolą.

18. maja 1996r. Parafia obchodziła uroczyście 170-lecie erygowania parafii i 130-lecie położenia kamienia węgielnego pod budowę kościoła. W czasie uroczystości Biskup Kościoła Ksiądz Jan Szarek dokonał poświęcenia nowej chrzcielnicy ufundowanej z tej okazji przez Radnego parafii p. Wiktora Guze. Chrzcielnica została wykonana przez kamieniarza Cezarego Dawidziaka według projektu proboszcza ks. C. Jordan.

Do nowego postumentu chrzcielnicy przełożona została stara misa chrzcielnicza wykonana w 1952 roku przez p. Reinholda Świderskiego.

Piątek 5. czerwca 1998r. był dniem smutnym dla Parafii, grupa chuliganów włamała się do budynku kościoła i podpaliła organy, równocześnie kradnąc cały sprzęt nagłaśniający. Całą sobotę (6.06) wszyscy parafianie usuwali skutki pożaru i sprzątali kościół, aby Niedzielę Świętej Trójcy (7.06) mogła się odbyć konfirmacja.

W czerwcu 2002r. został ukończony kapitalny remont organów i znów rozbrzmiewają pełną gamą głosów. We wrześniu zostało ukończone malowanie frontu budynku kościoła i w ten sposób przywrócono mu pierwotny blask.

Dwa dzwony z wieży kościelnej po renowacji w ludwisarni p. Felczyńskiego w Taciszewie Montaż dzwonów na wieży kościołaW czerwcu 2003r. do renowacji zostały oddane do Ludwisarni p. Felczyńskiego w Taciszewie dwa dzwony z wieży kościelnej, które otrzymały nowe zawieszenie i magnetyczny napęd. Od 1. października 2003r. zgodnie z starochrześcijańską tradycją dzwonią regularnie rano o 6.00 w południe o 12.00 i wieczorem o godz. 18.00.

Nabożeństwa odbywają się w kościele w każdą niedzielę o godz. 11.00. Chór parafialny uświetnia wszystkie większe uroczystości kościelne. Dzieci spotykają się co niedzielę na zajęciach Szkółki Niedzielnej. Co tydzień odbywa się Godzina Biblijna i lekcje religii oraz nauka konfirmacyjna.